Jeszcze kilka lat temu tofu kojarzyło mi się głównie z bezsmakową kostką dla osób, które nie jedzą mięsa. Dziś wiem, że problem nie leżał w tofu, tylko w sposobie jego przygotowania. Dobrze zamarynowane, podsmażone na złoto albo wrzucone do aromatycznego sosu potrafi być naprawdę świetnym składnikiem obiadu. Nic dziwnego, że w wielu kuchniach Azji od dawna traktuje się je jako coś zupełnie zwyczajnego.

U nas tofu również coraz łatwiej znaleźć. Leży w chłodziarkach popularnych marketów, często w kilku wersjach: naturalnej, wędzonej czy marynowanej. Mimo to podczas zakupów wielu Polaków nadal przechodzi obok niego bez większego zainteresowania. A szkoda, bo z jednej kostki można przygotować zaskakująco dużo potraw.

Tofu w Azji nikogo nie dziwi

Tofu jest szczególnie mocno związane z kuchniami Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Powstaje z mleka sojowego, które poddaje się koagulacji, a następnie formuje w charakterystyczne bloki. W zależności od sposobu produkcji tofu może być zwarte i sprężyste albo bardzo miękkie, niemal kremowe.

Ta różnorodność ma ogromne znaczenie w kuchni. Nie każde tofu służy do tego samego. Twarde można smażyć, grillować i piec, natomiast jedwabiste sprawdza się w delikatnych zupach, sosach czy deserach.

W Chinach, Japonii, Korei czy Wietnamie tofu nie jest traktowane wyłącznie jako „zamiennik mięsa”. Ma własne miejsce w tradycyjnej kuchni i występuje w niezliczonych daniach - od prostych zup po mocno doprawione potrawy z patelni. Od lat zajada się też nim pół Europy.

Największy błąd? Wyjąć z opakowania i od razu zjeść

Kto pierwszy raz spróbuje kawałka naturalnego tofu prosto z opakowania, rzeczywiście może nie być zachwycony. Jego smak jest łagodny i subtelny, wręcz... mdły.

I właśnie w tym paradoksalnie tkwi jego największa zaleta.

Tofu doskonale łączy się z wyrazistymi dodatkami. Sos sojowy, czosnek, imbir, chili, olej sezamowy czy pasta miso mogą całkowicie odmienić jego charakter. Kostka chłonie aromaty marynaty, dlatego przed smażeniem lub pieczeniem warto dać jej trochę czasu.

Najczęściej kroję tofu w kostkę i mieszam z sosem sojowym, czosnkiem, imbirem oraz odrobiną oleju. Po kilkunastu minutach wrzucam wszystko na mocno rozgrzaną patelnię.

tofu z przyprawamiAdobe Stock, Metro Hopper

Tak smażę tofu, żeby naprawdę chrupało

Najbardziej lubię tofu z rumianą, lekko chrupiącą powierzchnią i miękkim środkiem. Kluczowe jest pozbycie się nadmiaru płynu.

Twarde tofu osuszam papierowym ręcznikiem, a jeśli mam chwilę, delikatnie je dociskam. Następnie kroję w kostkę. Można dodatkowo oprószyć kawałki niewielką ilością skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej.

Dopiero wtedy trafiają na patelnię. Nie mieszam ich bez przerwy. Pozwalam jednej stronie porządnie się przyrumienić i dopiero później obracam. Na samym końcu dodaję sos. Dzięki temu zamiast miękkich, bladych kostek dostaję złociste kawałki pokryte intensywną glazurą. Podaję je z ryżem, makaronem i warzywami. Prosty obiad jest gotowy.

W Europie też przekonaliśmy się do tofu

Choć korzeni tofu należy szukać w Azji, dziś nikogo nie dziwi już jego obecność w europejskich supermarketach. Można je znaleźć zarówno w sklepach ze zdrową żywnością, jak i w dużych sieciach handlowych.

Szczególnie wygodne na początek jest tofu wędzone. Ma znacznie bardziej zdecydowany smak niż wersja naturalna i nie wymaga skomplikowanego doprawiania. Kroję je w plastry, podsmażam i dodaję do kanapek, sałatek albo miski z ryżem i warzywami.

Naturalne daje jednak więcej możliwości. Można dopasować je właściwie do każdego sosu - od ostrego curry po delikatny sos orzechowy.

Do curry pasuje jak ulał

Jeżeli ktoś twierdzi, że tofu jest nudne, podałabym mu je właśnie w curry. Na patelni podsmażam cebulę, czosnek i imbir. Dodaję pastę curry lub ulubione przyprawy, mleczko kokosowe oraz warzywa. Osobno rumienię kostki tofu, a następnie przekładam je do sosu.

Po kilku minutach wszystko zaczyna smakować jak jedna całość. Tofu pokrywa się kremowym, intensywnym sosem i naprawdę trudno nazwać je bezsmakowym. Podobnie można przygotować szybkie stir-fry. Wystarczy tofu, kilka warzyw, sos sojowy, czosnek i sezam. Do tego ryż albo makaron i obiad nie wymaga już wiele więcej.

Jedna kostka, a możliwości bez końca

Tofu można pokruszyć również na patelnię. Z kurkumą, cebulą, szczypiorkiem i przyprawami powstaje popularna tofucznica. Rozdrobnione sprawdzi się też jako farsz do tortilli czy dodatek do sosu.

Jedwabiste tofu to zupełnie inna historia. Jego kremowa konsystencja pozwala przygotowywać z niego sosy, kremy i desery. Można więc mieć w lodówce dwa produkty o nazwie „tofu”, które w praktyce wykorzystamy w kompletnie inny sposób.