Wyobraź sobie pieczonego kurczaka z chrupiącą skórką, pachnącego cytryną i ziołami. Teraz dodaj do tego lekko owocową nutę, która pojawia się gdzieś w tle, ale sprawia, że całość smakuje inaczej niż zwykle – ciekawiej, bardziej elegancko. Właśnie tak działa różowy pieprz. Delikatny, a jednocześnie charakterny, potrafi odmienić nawet najprostsze danie. Nie piecze jak czarny, nie dominuje, tylko subtelnie i konsekwentnie buduje aromat. Kiedy raz go spróbujesz, trudno będzie wrócić do starych przyprawowych przyzwyczajeń. Jeśli jeszcze go nie znasz, czas to zmienić.
Czym tak naprawdę jest różowy pieprz?
Różowy pieprz to owoc drzewa Schinus molle albo Schinus terebinthifolius – rośliny pochodzącej z Ameryki Południowej. Wbrew pozorom, nie ma nic wspólnego z pieprzem czarnym (Piper nigrum), który rośnie zupełnie gdzie indziej i należy do innej rodziny botanicznej. Różowy pieprz to owoc – lekko żywiczny, słodkawy, z delikatnie piekącym finiszem. Często określa się go jako „pieprz peruwiański” lub „brazylijski”.
Co ciekawe, choć wygląda na twardy, łatwo go rozetrzeć w palcach. W środku jest pusty albo ma tylko cienką pestkę – to znak, że przyprawa jest świeża i nieprzetworzona. Tego nie da się pomylić z czarnym pieprzem, który jest intensywny i piekący. Tu chodzi o subtelność, lekkość, perfumowany charakter. Dlatego właśnie różowy pieprz trafia nie tylko do białych mięs, ale także deserów, a nawet czekolady.
Fot. Adobe Stock, Diana
Z czym to się je – do jakich dań pasuje różowy pieprz?
Najlepsze w różowym pieprzu jest to, że pasuje tam, gdzie czarny pieprz by wszystko popsuł. Dobrze czuje się w delikatnych marynatach – np. do kurczaka w jogurcie z cytryną i miodem. Wystarczy rozgnieść kilka kulek w moździerzu i dodać do mieszanki. Efekt? Kurczak nabiera subtelnej ziołowo-słodkiej nuty, bez dominującej ostrości.
Różowy pieprz świetnie współgra też z rybami – zwłaszcza gotowanymi na parze, pieczonymi lub grillowanymi. Sprawdza się z dorszem, halibutem, sandaczem, ale też z łososiem. Można posypać nim gotowe danie albo dodać do sosu maślanego z białym winem i cytryną.
To też przyprawa idealna do serów – zwłaszcza pleśniowych (np. camembert, brie), ale też twarogów, ricotty i serów świeżych. Świetnie pasuje do przystawek, zwłaszcza z dodatkiem miodu i orzechów.
Nie zapominaj też o deserach – różowy pieprz możesz dodać do gorzkiej czekolady, kremu cytrynowego, lodów waniliowych czy nawet do dżemu z truskawek. Wystarczy szczypta, by całkiem zmienić smak.
Jak przechowywać różowy pieprz, żeby nie stracił aromatu?
Różowy pieprz to przyprawa delikatna i dosłownie, i w przenośni. Łatwo się kruszy, szybko wietrzeje, a po zmieleniu traci większość aromatu. Dlatego najlepiej przechowywać go w całości, w szczelnym słoiczku, z dala od światła i wilgoci.
Nie warto kupować dużych opakowań, bo po kilku miesiącach i tak straci swoje właściwości. Lepiej kupować mniejsze ilości i zużywać je na bieżąco. Jeśli już mielisz to tuż przed użyciem, najlepiej w moździerzu albo młynku ustawionym na najgrubszą gradację.
Możesz też trzymać różowy pieprz w zamrażarce, jeśli masz go w większej ilości, wtedy nie traci koloru i aromatu.
Różowy pieprz w kuchni polskiej – czy ma tu swoje miejsce?
Choć różowy pieprz nie należy do tradycyjnych przypraw kuchni polskiej, coraz częściej pojawia się w nowoczesnych interpretacjach znanych dań. Można go znaleźć w marynatach do drobiu, pasztetach, a nawet w niektórych wersjach sałatek śledziowych.
Świetnie gra z kiszonkami – jego lekko słodki smak łagodzi kwaśność kapusty czy ogórków, dodając przy tym ciekawego aromatu. Możesz dodać go do sałatki z kiszonej kapusty, z jabłkiem i cebulą – zamiast pieprzu czarnego. Efekt będzie delikatniejszy, ale bardziej wyrafinowany.
Warto też spróbować połączenia różowego pieprzu z tradycyjnym twarożkiem ze śmietaną. Taki dodatek zmienia wszystko, smak staje się mniej codzienny, bardziej „kawiarniany”. Może wydawać się dodatkiem egzotycznym, ale świetnie odnajduje się w naszych smakach, trzeba tylko dać mu szansę.

















