Moja mama, która nauczyła mnie cierpliwości przy garze powideł śliwkowych, być może obraziłaby się na taką bezczelność, jak przyrównywanie tradycyjnych polskich przetworów do amerykańskich wynalazków. Zaryzykowałam jednak i sprzeniewierzyłam się zwyczajom. Efekt na szczęście był wart trzęsących się portek (określenie nieprzypadkowe, bo Gałczyński napisał o nich balladę mniej więcej w tym samym czasie, kiedy powstał przepis). Dżem pełen kawałków owoców i innych niespodzianek okazał się tak bogaty w smaku, że trafił na moją listę pozycji obowiązkowych do spiżarni.

Czym wyróżnia się ten 100-letni przepis i skąd pochodzi?

Polskie przetwory, a zwłaszcza ze śliwek, opierają się zwykle na prostym schemacie: prażenie – słodzenie – redukowanie – wekowanie. Oprócz tego że do garnka trafiają czasem sok z cytryny i przyprawy korzenne, niewiele się w nim dzieje. Nic w tym złego, a piękno tkwi przeważnie w nieskomplikowanych recepturach, ale warto czasem też coś zachachmęcić.   

Stąd potrzeba dokopania się do oryginalnych patentów, których próżno szukać w polskiej kuchni. W ten sposób odkryłam przepis na „plum conserve” z sierpnia 1916 roku. Pojawił się on drukiem w nieistniejącym już magazynie kulinarnym „American Cookery". 

Na czym polega fenomen tej receptury? Jest wyjątkowo bogata jak na przetwory do słoiczka. Śliwki oczywiście grają tu główną rolę, ale razem z nimi gotują się także brzoskwinia i pomarańcza, a co ciekawsze – rodzynki. Do tego dochodzą posiekane pekany, które nie tylko wnoszą orzechowy smak, ale także tworzą ciekawy, lekko chrupiący akcent.

Ostatecznie konfitura jest bogata w smaku i różnorodna w strukturze. Nie ma się co oszukiwać, że rozsmaruje się na kromce chleba jak masełko. Za to wyróżnia się wśród pospolitych dżemów i przypadnie do gustu tym, którzy lubią przetwory z wyraźnymi, wyczuwalnymi fragmentami owoców.  

Starodawny dżem śliwkowy „na bogato”

Składniki:

  • 1 kg śliwek
  • 1 brzoskwinia
  • 1 pomarańcza
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 3 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki posiekanych orzechów pekan (można wymienić na orzechy włoskie)

Przygotowanie:

  1. Umyj i wydryluj śliwki. Pokrój miąższ w mniejsze kawałki, ale nie w małą kosteczkę.
  2. Brzoskwinię obierz ze skórki (najłatwiej po sparzeniu), przekrój na pół i usuń ze środka pestkę. Z grubsza potnij.
  3. Pomarańczę obierz cienko ze skórki. Zdejmij białą błonkę. Miąższ pokrój na mniejsze kawałki, pomarszczoną skórkę posiekaj drobno, a albedo odrzuć.
  4. Umieść wszystkie owoce wraz z rodzynkami w dużym garnku z grubym dnem. Podgrzewaj powoli, żeby owoce puściły soki, a następnie doprowadź do wrzenia. 
  5. Zmniejsz ogień, wsyp cukier i orzechy. Gotuj dżem przez ok. 30-40 minut. Często mieszaj i obserwuj, jak masa gęstnieje.
  6. Gdy już zyska odpowiednią konsystencję (możesz ją sprawdzić testem zimnego talerzyka), przełóż od razu do czystych i wyparzonych słoików. Pasteryzuj przez 5 minut w garnku z gotującą się wodą.

Fot. Getty/iStock, danishc

Wybitny dżem nie tylko do kanapki

Nie szkodzi, że dżem z ponad 100-letniego przepisu nie rozsmarowuje się jak masło, to tylko czyni go wyjątkowym. A przy okazji wcale nie oznacza, że nie można go położyć na kanapce (zarówno na słodko, jak i na słono). Jest gęsty, więc nie spływa, a kawałki owoców dodają każdej potrawie uroku. 

Dzięki temu, że zawiera orzechy, doskonale pasuje do serów. Jego konsystencja czyni go też doskonałym do przeróżnych owsianek, granoli, jogurtu i kaszek. Jest też świetnym dodatkiem do ciast i deserów. 

Źródło przepisu: ahundredyearsago.com