U mnie w domu szczególnie często na stole ląduje lekko pikantny coleslaw, który pasuje do wielu dań kuchni polskiej. Ja najbardziej lubię taką surówkę od razu po przygotowaniu, gdy kapusta jest jeszcze jędrna i wyraźnie chrupiąca. Reszta domowników kręci jednak nosem. Dla nich jest po prostu za twarda. Próbowałam już ugniatania kapusty z solą i odstawiania jej na dłuższy czas. W końcu odkryłam znacznie szybsze rozwiązanie, i to bez dodatku soli.
Jak zmiękczyć kapustę do surówki? Teraz robię to jak z herbatą
Mój ulubiony sposób na zmiękczenie kapusty przypomina parzenie herbaty. Wystarczy gorąca woda, przykrycie i dokładnie 3 minuty. Bez długiego ugniatania, gotowania czy czekania, aż warzywo samo puści sok.
Najpierw usuwam z kapusty zewnętrzne liście i twardy głąb. Następnie drobno ją szatkuję i przekładam do miski odpornej na wysoką temperaturę. Zalewam wodą podgrzaną do około 90 st. C, tak aby całkowicie przykryła posiekane liście. Nakrywam miskę talerzem i zostawiam na 3 minuty.
Jak działa ten sposób?
To rodzaj krótkiego blanszowania, ale zamiast gotować kapustę, po prostu parzę ją pod przykryciem - dlatego to dla mnie wciąż surówka, a nie sałatka. Do surówki z buraków też najczęściej używa się ugotowanych już buraczków, bo całkiem na surowo mało osób je lubi.
Gorąca woda sprawia, że liście tracą część sztywności, ale nadal pozostają lekko chrupiące. Po 3 minutach odcedzam kapustę na sitku i dokładnie odsączam. Czasem dodatkowo osuszam ją ręcznikiem papierowym, by woda nie rozwadniała smaku sosu. Gdy stygnie, szykuję resztę składników i sos na surówkę.
Kiedyś popełniałam ten błąd nowicjusza. Kapusta robiła się zbyt miękka
Przy pierwszych próbach z tym sposobem zdarzało mi się zostawić kapustę w gorącej wodzie na dłużej. Wydawało mi się, że dzięki temu będzie jeszcze delikatniejsza. Efekt wcale nie był lepszy. Liście robiły się zbyt wiotkie, a surówka traciła to, co sama lubię w niej najbardziej.
Dlatego teraz pilnuję czasu i nie przekraczam 3 minut. Nie używam też wrzątku ani nie gotuję poszatkowanej kapusty w garnku. Chcę, by warzywo wciąż było świeże, a nie oklapłe i przywiędłe, jak przy duszonej kapuście. To ostatnie jest szczególnie ważne, gdy planuję dodać majonez lub jogurt. Mokra kapusta rozrzedza sos i zamiast apetycznej surówki wychodzi wodnista papka. Ten sposób przydaje mi się do każdej surówki z białej czy też zwykle jeszcze twardszej, czerwonej kapusty.
Gotową surówkę odstawiam na kilkanaście minut do lodówki, żeby smaki się połączyły. Dla mnie kapusta nadal przyjemnie chrupie, a dla reszty rodziny jest już wystarczająco delikatna i przyjemniejsza w jedzeniu. I właśnie o taki kompromis mi chodziło.


Obserwuj nas na Google














