Moda na kawowe nowinki ma się świetnie. Było już puszyste dalgona coffee, były toniki z espresso, a nawet kawy z sokiem pomarańczowym. Teraz przyszedł czas na coś, co z pozoru jest banalne. Tylko napar i mleko. Nic więcej. A jednak efekt wizualny i smakowy potrafi zaskoczyć nawet osoby, które kawę piją od lat. To przykład tego, że w kuchni często wygrywa prostota. Nie potrzebujesz syropów, bitej śmietany ani przypraw korzennych. Jeśli lubisz eksperymentować w domu z budzącym cię rano napojem, ta technika może całkowicie zmienić twoje podejście.
Co to jest dirty coffee i skąd wziął się ten trend?
Dirty coffee to napój, który składa się z mleka i świeżego espresso. Brzmi zwyczajnie, nawet banalnie, ale klucz tkwi w sposobie podania. Gorący napar wlewasz bezpośrednio na bardzo zimne mleko, najlepiej po ściance szklanki. Dzięki temu powstają wyraźne warstwy, a kawa wygląda, jakby „brudziła” biały płyn. Stąd nazwa – dirty.
Trend narodził się w Azji, najczęściej wskazuje się na kawiarnie rzemieślnicze w Tajlandii i Korei Południowej. To tam zaczęto bawić się kontrastami temperatur i estetyką podania. W kulturze „specialty coffee” ogromne znaczenie ma nie tylko smak, ale też wygląd napoju. „Brudna” kawa szybko stała się hitem Instagrama, bo jej warstwy worzą efektowny, marmurkowy wzór.
Prosta technika – niespodziewany efekt
W dirty coffee nie chodzi tylko o smak. Chodzi o kontrast. Masz w niej bardzo zimne mleko i świeżo zaparzone, gorące espresso. Te dwa światy spotykają się w jednej szklance, ale przez chwilę pozostają oddzielne.
W przeciwieństwie do iced latte, tutaj nie miesza się składników przed podaniem. Napój trafia do gościa w postaci wyraźnie oddzielonych warstw. Pierwszy łyk daje mieszankę gorącej kawy i zimnego, ale nie lodowatego mleka. To zderzenie temperatur jest jednym z najważniejszych elementów doświadczenia. Poza tym tu nie tuszuje się niczego syropami czy cukrem. Smak espresso jest wyraźnie wyczuwalny. Ciekawie zderza się z kremowym nabiałem, ale się z nim nie miesza, więc nie traci na wyrazistości.
W Polsce dirty coffee dopiero zdobywa popularność, ale coraz częściej zobaczysz ją w menu kawiarni specialty w większych miastach. W domowych warunkach też możesz ją przygotować, o ile masz ekspres ciśnieniowy albo kawiarkę i zadbasz o kilka detali.
Jak zrobić dirty coffee w domu?
Nie potrzebujesz profesjonalnego sprzętu z kawiarni, ale kilka rzeczy jest ważnych. Dobra kawa, odpowiednie szkło i zimne mleko to podstawa.
Najpierw przygotuj przezroczystą szklankę, najlepiej wysoką. To nie tylko kwestia estetyki. Dzięki niej zobaczysz, czy warstwy się udały. Wlej około 120–150 ml mleka, dobrze, żeby było pełnotłuste.
Zaparz pojedyncze lub podwójne espresso. Najlepiej około 30–40 ml intensywnej kawy. Gdy będzie gotowa, od razu przejdź do nalewania. Przechyl lekko szklankę i wlewaj napar cienkim strumieniem po ściance. Rób to powoli. Nie lej kawy bezpośrednio w środek mleka, bo wszystko się wymiesza.
Jeśli wszystko zrobisz dobrze, zobaczysz wyraźną, ciemną warstwę na górze i jasne mleko na dole. Nie mieszaj przed podaniem. Właśnie w tym tkwi urok dirty coffee.
Dlaczego moda na dirty coffee nie słabnie?
W dzisiejszych czasach jemy i pijemy także oczami. Dirty coffee idealnie wpisuje się w ten trend. Kontrast jasnego mleka i ciemnego espresso wygląda efektownie na zdjęciach. Warstwy, które powoli się przenikają, tworzą naturalny spektakl w szklance.
Ale za popularnością stoi nie tylko wygląd. W świecie kaw specialty coraz więcej mówi się o doświadczeniu. Nie chodzi już tylko o to, by napić się kofeiny. Chodzi o smak, zapach, temperaturę, konsystencję.
Baristów przyciąga też możliwość pracy z ziarnem. W tym napoju dobrze czuć profil smakowy kawy. Przy nutach owocowych kontrast z mlekiem będzie wyraźniejszy. Przy kawach czekoladowych i orzechowych efekt będzie bardziej deserowy.
W Polsce, gdzie „zwykła” kawa z mlekiem ma długą tradycję, dirty coffee może być ciekawą alternatywą dla latte czy cappuccino. To coś pomiędzy kawą na zimno a klasycznym napojem mlecznym.

















