Przy rodzinnym obiedzie najchętniej miałabym wszystko gotowe, zanim padnie pierwsze pytanie, kiedy siadamy do stołu. Mięso może poczekać w sosie, surówka w lodówce, ale z kluskami bywa trudniej. Zostawione w misce lubią się posklejać, a późniejsze rozdzielanie odbiera im urodę i wystawia moją cierpliwość na próbę. Dlatego spodobała mi się wskazówka Jakuba Kuronia. Pozwala przygotować ziemniaczany dodatek wcześniej, bez nerwowego pilnowania, żeby trafił na stół natychmiast po ugotowaniu.
Kluski śląskie sklejają się w misce? Przyczyna jest prosta
Gorące kluski mają wilgotną, lekko kleistą powierzchnię. Jeśli wyłożysz je do głębokiego naczynia, zaczną przywierać do siebie, a te znajdujące się na spodzie dodatkowo odczują ciężar całej porcji. Po kilku godzinach zamiast osobnych klusek możesz wyciągnąć z miski sporą, posklejaną grupę.
Nie próbuj rozwiązywać tego problemu przez dosypywanie większej ilości mąki do ciasta. Jej nadmiar może sprawić, że kluski staną się twarde, a przecież zależy ci na delikatnym środku i przyjemnej sprężystości. Jeśli po ugotowaniu zachowują kształt i mają odpowiednią konsystencję, skup się na tym, co robisz po wyjęciu ich z garnka.
Ja przede wszystkim unikam wrzucania całej porcji do małej miski. Wyławiam kluski szeroką łyżką cedzakową, nie przygniatam ich i nie mieszam energicznie. Gdy mają poczekać na resztę obiadu, stosuję sposób Kuronia.
Sekret Kuronia czeka obok garnka. Przygotuj zimną kąpiel
Jakub Kuroń radzi, aby kluski przeznaczone do późniejszego podania przekładać do durszlaka zanurzonego w wodzie z lodem. Po zahartowaniu należy je delikatnie polać olejem. Ten etap łączy więc szybkie schłodzenie z lekkim natłuszczeniem powierzchni, które zapobiega sklejaniu.
Zanim wyłowisz pierwszą partię, przygotuj szeroką miskę z zimną wodą i kostkami lodu. Wstaw do niej durszlak tak, żeby woda swobodnie otaczała przekładane kluski. Przenoś je ostrożnie, niewielkimi porcjami. Przy większej ilości sprawdzaj temperaturę kąpieli: jeśli woda zrobi się letnia, wymień ją lub dołóż lodu.
Dzięki schłodzeniu szybko obniżysz temperaturę klusek i zatrzymasz ich dalsze dochodzenie pod wpływem ciepła. Spłuczesz też część kleistego osadu z powierzchni. Nie zostawiaj jednak porcji w wodzie aż do obiadu. Gdy kluski wystygną, podnieś durszlak i dokładnie je odsącz.
Dopiero wtedy skrop je niewielką ilością oleju o łagodnym smaku, na przykład rzepakowego. Delikatnie porusz naczyniem albo ostrożnie przemieszaj szeroką łopatką. Kluski powinny lekko połyskiwać, a nie pływać w tłuszczu. Sama zaczynam od małej ilości i dopiero w razie potrzeby dodaję odrobinę więcej.
Dobry trik potrzebuje dobrych klusek. Dopilnuj garnka
Hartowanie nie naprawi rozgotowanego ciasta, dlatego wcześniej zadbaj o kilka podstaw. Ugotowane ziemniaki dokładnie odcedź, pozwól im odparować i starannie przeciśnij przez praskę. Nadmiar wilgoci utrudnia formowanie, a dosypywanie mąki bez końca odbiera kluskom delikatność.
Zanim ulepisz całą porcję, ugotuj jedną sztukę na próbę. Sprawdź, czy zachowuje kształt i czy odpowiada ci jej konsystencja. Wolę poświęcić chwilę na taki test niż dopiero przy pełnym garnku odkryć, że masa wymaga poprawki.
Nie trzymaj gotowych klusek w gorącej wodzie tylko dlatego, że mięso jeszcze się dopieka. Wyłów je w odpowiednim momencie i przejdź do hartowania. Dzięki temu łatwiej zachowasz ich kształt oraz sprężystość.
Obiad za kilka godzin? Tak przechowaj i podgrzej porcję
Schłodzone, odsączone i lekko natłuszczone kluski przełóż do szerokiego pojemnika. Nie upychaj ich ciasno i nie dociskaj pokrywką. Jeśli przygotowujesz dużą porcję, rozdziel ją między dwa naczynia. Przykryj i wstaw do lodówki, gdy mają poczekać kilka godzin.
Przed podaniem zanurz potrzebną porcję w gorącej, lekko osolonej wodzie. Podgrzewaj tylko do momentu, aż kluski będą ciepłe również w środku. Nie gotuj ich ponownie tak długo jak surowych. Wyjmij jedną sztukę i sprawdź, zamiast pozostawiać cały garnek na ogniu na zapas.
Po wyłowieniu dobrze odsącz kluski, żeby woda nie rozrzedziła sosu na talerzu. Ja sos pieczeniowy nakładam tuż przed podaniem, wtedy wypełnia charakterystyczne wgłębienia, a każda kluska trafia na widelec osobno.


Obserwuj nas na Google














