Ten niepozorny owoc może być ciekawym urozmaiceniem codziennej kuchni. Znalazłam go ostatnio na przecenie w Kauflandzie, ale bywa też w Lidlu. Zamiast traktować go wyłącznie jako przekąskę, warto wykorzystać jego nietypową strukturę w inny, bardziej zaawansowany sposób. Zachowuje się bowiem inaczej niż dobrze znane jabłka czy gruszki - konferencje czy klapsy, a rozdrobniona przyspiesza kiszenie i poprawia smak kiszonek w trybie turbo. Tę właściwość nashi możesz wykorzystać również we własnej kuchni, do swojskich kiszonek.

Wygląda jak jabłko, smakuje jak gruszka. Nashi zaskakuje przy pierwszym kęsie

Gruszka nashi, nazywana też gruszką azjatycką, jest inna niż nasza, bo niemal kulista i nie ma „wcięcia w pasie”. Wygląd to jednak nie wszystko. Różni się też środkiem. Pod cienką skórką kryje bardzo soczysty, jasny miąższ. W odróżnieniu od wielu europejskich gruszek nawet dojrzała pozostaje twarda i chrupiąca. Charakterystyczna jest też jej lekko ziarnista, „piaseczkowa” struktura.

W smaku nashi jest słodka, świeża i delikatna. Możesz jeść ją na surowo albo pokroić do sałatki owocowej, sałatki z serem pleśniowym czy do surówki. Dobrze sprawdzi się także jako dodatek do deserów oraz ciast.

Po zmiksowaniu jej ziarnisty miąższ staje się zaletą. Mus jest gęsty i ma wyraźną strukturę, dlatego nashi świetnie nadaje się do marmolad, przecierów, nadzienia do naleśników czy po uprażeniu jako dodatek do owsianki. Możesz też połączyć ją z jabłkami lub bardziej miękkimi gruszkami, żeby zagęścić owocowy przecier bez długiego odparowywania.

Koreańczycy dodają ją do swoich kiszonek. Nie chodzi tylko o słodycz

W kuchni koreańskiej nashi, znana jako bae, ma znacznie więcej zastosowań. Startą lub zblendowaną dodaje się między innymi do pasty używanej przy przygotowywaniu kimchi. Gruszka nashi wnosi naturalną słodycz, która równoważy ostrość gochugaru oraz mocny smak czosnku i imbiru. 

Getty/iStock jxfzsy

Cukry z owocu stanowią również pożywkę dla bakterii kwasu mlekowego uczestniczących w fermentacji. Zblendowany miąższ ma jeszcze jedną praktyczną zaletę: zagęszcza pastę i sprawia, że zamiast wodnistej zalewy otrzymujesz mieszankę, która dobrze oblepia warzywa. 

Nashi pojawia się także w koreańskich marynatach do mięsa, m.in. do wołowiny bulgogi czy koreańskich grillowanych żeberek galbi. Starty albo zmiksowany owoc dodaje marynacie słodyczy i soczystości. Wykorzystuje się go również do sosów i zimnych potraw, a świeże plastry podaje się jako lekki deser.

Zamiast gruszki nashi Koreańczycy marynują też często mięso przed smażeniem lub grillowaniem z dodatkiem startego czerwonego jabłka i cebuli. To połączenie daje podobny efekt (zmiękcza mięso równie dobrze), co azjatycka gruszka. Sprawdź też koreański sposób na kotlety mielone:

Nie masz nashi? Zajrzyj do koszyka z polskimi owocami

Jeżeli chcesz przygotować koreańskie kimchi, ale nie możesz znaleźć nashi, nie musisz rezygnować. Zastąp ją słodkim, soczystym jabłkiem, np. odmiany szampion lub gala. Dobrym wyborem będzie też zwykła europejska gruszka - najlepiej słodka, ale jednocześnie dość twarda.

Ten patent możesz przenieść również na nasze kiszonki. Niewielki dodatek startego jabłka lub gruszki (nashi albo naszej, zwykłej) do kiszonej kapusty dostarczy naturalnych cukrów wykorzystywanych podczas fermentacji, a przy okazji wzbogaci jej smak delikatną owocową nutą.

Gruszka nashi nie wymaga więc egzotycznych przepisów ani skomplikowanych technik. Jeśli uda ci się je kupić w dobrej cenie, spróbuj ich na surowo, wygotuj i zmiksuj na gęsty mus, dodaj do marmolady z „naszych” gruszek albo potraktuj jako składnik marynaty do mięsa czy do kapuścianej kiszonki. Gdy poznasz jej twardy, soczysty i charakterystycznie ziarnisty miąższ, szybko znajdziesz dla niej więcej niż jedno zastosowanie.