Sklepowe tygodnie tematyczne mają jedną zaletę: można spróbować składników, których normalnie trzeba szukać w specjalistycznych delikatesach. A po takich akcjach zawsze coś zostaje na półkach. Czasami wręcz na stałe, jak w przypadku serii azjatyckich produktów marki Asia Flavours w Biedronce. Nie zawsze taki zakup okazuje się strzałem w dziesiątkę, ale ten produkt zdecydowanie daje sporo możliwości w kuchni. Najważniejsze, żeby nie traktować go jak keczupu i nie nakładać na talerz wielkimi łyżkami. 

Sambal oelek jest prostszy, niż sugeruje egzotyczna nazwa

Wśród kuchennych nowinek szczególnie interesują mnie pikantne dodatki. Testowałam już rzemieślnicze ostre sosy ze śliwką czy ananasem. Trochę szkoda, że nie ma ich w dyskontach, ale rozumiem - producenci takich sosów zwykle są niszowi i mają zdecydowanie niższe „nakłady” niż czołowi gracze typu Roleski czy Pudliszki. 

Tym razem sięgnęłam po sambal oelek marki Asia Flavours. Słoiczek z Biedronki ma 240 g i kosztował zaledwie 8,99 zł. Zaledwie, bo akurat ten sos jest bardzo wydajny. Sambal oelek to indonezyjska pasta na bazie rozdrobnionych papryczek chili. W najprostszych wersjach (w tym domowych) lista składników jest bardzo krótka: chili, sól, czasem ocet.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Tutaj papryczka chili stanowi aż 86 proc. składu. Dalej są woda, syrop fruktozowy, modyfikowana skrobia kukurydziana, sól, ocet, guma ksantanowa, sorbinian potasu, kwas askorbinowy oraz substancje słodzące: acesulfam K i sukraloza:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

I właśnie słodziki są dla mnie największym minusem. Wyczuwam charakterystyczną, trochę syntetyczną słodycz i wolałabym bardziej naturalny skład, nawet ze zwykłym cukrem. Jadłam sambale innych marek z prostszą listą składników. Można je znaleźć w internecie, delikatesach azjatyckich, hipermarketach na półkach z kuchniami świata, a czasami w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. Inną markę sambal oelek widziałam nawet w osiedlowym Lewiatanie, w części z produktami eko i wege.

Ten smak możesz już skądś znać

Po otwarciu czuć przede wszystkim intensywny zapach papryczek - kwaśnawy, lekko octowy i charakterystyczny dla przetworzonego chili. Konsystencja jest gęsta, ale widać kawałeczki papryki. Ostrość jest tu wyraźna i szybko pojawia się na języku, jednak dla osoby przyzwyczajonej do ostrych sosów nie jest ekstremalna. Mocno zaznacza się za to słoność.

Jeśli zdarza ci się zamawiać kebab z ostrym sosem lub inne dania z ostrymi sosami do wyboru, możesz już stąd znać podobny smak. Sambal oelek bywa bowiem wykorzystywany jako jedna z baz do przygotowywania takich ostrych sosów. Jak to mówią w filmach z recenzjami knajp u Książula, „sosy robimy sami” - ale często właśnie na podstawie gotowych półproduktów. 

Dlatego po dodaniu pasty lepiej nie sól dania automatycznie. Najpierw spróbuj - szczególnie gdy w środku znajduje się już też np. sos sojowy.

Jedna łyżeczka i wszystko smakuje inaczej. Nie tylko w kuchni azjatyckiej

W kuchniach Azji Południowo-Wschodniej sambal pełni rolę przyprawy, dodatku podawanego przy stole oraz składnika innych sosów. Ten ostry sos możesz też dodać do smażonego ryżu, makaronu, dań z woka, zup (będzie świetny np. do naszej swojskiej kalafiorowej), jajek (w tym sadzonych czy past jajecznych), marynat do kurczaka i wieprzowiny czy sosów do warzyw. Dobrze sprawdzi się też jako pikantny akcent do pierożków albo prosty dodatek wymieszany z sosem sojowym. Możesz też dodać go np. do jogurtu z czosnkiem i zrobić najprostszy, lekko lub bardziej pikantny sos do mięsa, pieczonych warzyw czy pierożków.

Pół łyżeczki dodane do marynaty do karkówki, żeberek lub udek z kurczaka podkręci mięso bez zmieniania obiadu w próbę odporności na chili. Sambal pasuje też do fasolki po bretońsku, gulaszu, leczo, sosu pomidorowego, duszonej kapusty z mięsem oraz pieczonych ziemniaków, kalafiora czy marchewki.

Jeżeli nie chcesz „zionąć ogniem”, użyj go jak koncentratu: zacznij od 1/4-1/2 łyżeczki na garnek lub porcję marynaty. Możesz wymieszać pastę z przecierem pomidorowym, majonezem, jogurtem albo olejem i dopiero wtedy dodać ją do potrawy.

Sambal oelek z Biedronki nie jest dla mnie wersją idealną - przede wszystkim przez słodziki i sporą słoność. Za 8,99 zł dostajesz jednak 240 g bardzo wydajnej pasty, dzięki której możesz łatwo i tanio poeksperymentować z gotowaniem na ostro z dodatkami z kuchni świata. A jeśli smak cię przekona, następnym razem warto poszukać również sambalu o prostszym i lepszym składzie.