Kilka tygodni temu odkryłam w Lidlu prawdziwy hit i od tamtej pory regularnie wrzucam go do koszyka. Wydaje mi się, że to nowość, a w każdym razie nigdy wcześniej nie widziałam go w moim Lidlu. Odkąd jednak pierwszy raz dojrzałam pyszne cudeńko w lodówce tuż obok ryb, kupuję je regularnie (czyli przy każdych zakupach). Mąż nawet przestał się już dziwić, że paczka smakowitych krewetek pojawia się w naszej kuchni cyklicznie co sobotę. Trzeba przyznać, że marka Seamor trafiła w dziesiątkę - a jeśli nawet nie w dziesiątkę, to na pewno w mój gust.
Mogę się założyć, że wiele osób nawet nie zauważa tej smakowitej nowości i mija ją zupełnie od niechcenia. Pora to zmienić!
Pyszne krewetki z Lidla
Parę miesięcy temu zauważyłam, że w moim Lidlu pojawiają się nowości od marki Seamor. Najpierw cały repertuar wędzonych ryb najrozmaitszych gatunków, a kilka tygodni temu wędzone na gorąco krewetki białe. Są umieszczone na plastikowej tacce tak samo, jak surowe krewetki. Mają jednak nad nimi zdecydowaną przewagę, bo są gotowe do jedzenia od razu po otwarciu opakowania. Nie trzeba wkładać ich w przyprawy, rozgrzewać patelni ani piekarnika.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Oprócz strony praktycznej, czyli błyskawicznego zaserwowania, dużą zaletą jest też wyjątkowy smak. Krewetki są naprawdę idealnie doprawione - informacja na etykiecie wskazuje, że producent stosuje do tego sól, czosnek, chili, bazylię oraz cukier w zmiennych proporcjach. Smak jest wyrazisty, ale całość nie jest pikantna. To dla mnie duży atut, bo moje córki nie przepadają za ostrymi potrawami, a z kolei uwielbiają krewetki.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Cena to 12.90 zł za 100 g, więc końcowa kwota zależy od tego, ile ważą krewetki w konkretnym opakowaniu. Ja zazwyczaj płacę 24-27 zł.
Do czego pasują te krewetki?
Wędzone na gorąco krewetki wykorzystywałam już w swojej kuchni na wiele różnych sposobów. Najprostsza opcja to dania z makaronem - wystarczy ugotować tagliatelle, penne lub dowolne inne kluseczki, aby powstał prosty obiad. Ja dodaję jeszcze trochę pesto i suszonych pomidorów, aby prosto podkręcić całość. Całość zajmuje tyle czasu, co ugotowanie makaronu - krewetki, pesto ani suszone pomidory nie wymagają przecież żadnej obróbki. Jedyny dodatkowy krok przygotowania, to usunięcie twardych pancerzyków, ale zabiera mi to dosłownie 2-3 minuty.
Inna opcja to prosta sałatka. Miks sałat, najprostszy dressing, kawałki sera pleśniowego i pomidorki koktajlowe - tak wyczarowuję najłatwiejszą sałatkę na świecie. W innej wersji wykorzystuję rukolę, sos winegret, kulki mozzarelli i kawałeczki ogórka, a krewetki nadal odgrywają główną rolę.
Wędzone krewetki poratowały mnie też kilka razy, gdy musiałam szybko przyrządzić coś smacznego dla gości. Nie trzeba ich podgrzewać, więc od razu można je obrać z pancerzyków i wyłożyć na deskę z przekąskami. Ja układam obok różne rodzaje serów pleśniowych, oliwki, kabanosy, pastrami i trochę pikli - np. pieczarki marynowane i maleńkie korniszony.


Obserwuj nas na Google













