Myślałam, że w kwestii sera na kanapki naprawdę niewiele może mnie już zaskoczyć. A jednak podczas zakupów w Lidlu wypatrzyłam opakowanie, które natychmiast wylądowało w koszyku. Kosztuje 11,99 zł za 300 g, ma jeden niepozorny dodatek, który całkowicie zmienia jego charakter, a u mnie w domu pierwsza paczka zniknęła w ekspresowym tempie.
Gouda z czarnuszką z Lidla kosztuje 11,99 zł
Mowa o serze gouda z czarnuszką marki Pilos. Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwyczajny żółty ser w plastrach, ale wystarczy przyjrzeć się bliżej, żeby zobaczyć rozsiane w nim czarne ziarenka. To właśnie czarnuszka sprawiła, że zatrzymałam się przy lodówce na dłużej.
Lubię jej charakterystyczny smak i często posypuję nią pieczywo, ale wcześniej nie przyszło mi do głowy, żeby szukać jej w żółtym serze. Wzięłam więc jedno opakowanie na próbę. Kosztowało 11,99 zł za 300 g.
Pierwsze plastry zjedliśmy najprościej, jak się da - na świeżym chlebie z masłem i warzywami. I właśnie wtedy zaczęło się rodzinne podjadanie. Ser ma niby dobrze znany smak goudy, ale drobne ziarenka czarnuszki dodają mu bardziej zdecydowanego charakteru. Nie trzeba już kombinować z mnóstwem dodatków, żeby kanapka nie była nudna.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Jedna paczka zniknęła zdecydowanie za szybko
Następnego ranka chciałam zrobić sobie kanapki do pracy i odkryłam, że z opakowania zostało ledwie kilka plasterków. Okazało się, że każdy przechodzący obok lodówki „tylko próbował”. Po południu nie było już czego próbować.
Problem w tym, że Lidl, w którym najczęściej robię większe zakupy, mam około 20 km od domu. Zwykle nie pojechałabym specjalnie po jeden produkt, ale przy kolejnej okazji rodzina jednogłośnie przypomniała mi, czego mam szukać. Tym razem jedna paczka nie wystarczyła.
Nie tylko na zwykłe kanapki
Najbardziej lubię ten ser na ciemnym pieczywie z sałatą, rzodkiewką i pomidorem. Czarnuszka jest już w plastrach, więc nie muszę wyciągać dodatkowych przypraw. Świetnie pasuje też do ciepłych tostów. Pod wpływem temperatury gouda przyjemnie się roztapia, a czarne ziarenka nadal pozostają wyczuwalne.
Przetestowałam ją również w zapiekankach. Bagietka, pieczarki, cebula i plaster tego sera wystarczą mi do przygotowania szybkiej kolacji. Można położyć go na grzance z jajkiem sadzonym albo dorzucić do domowego burgera.
Lubię też pokroić kilka plasterków na mniejsze kawałki i położyć na desce obok winogron, orzechów oraz krakersów. Zwykła gouda czasem ginie przy takich dodatkach, a wersja z czarnuszką jest znacznie bardziej charakterystyczna.
Czy rzeczywiście będę pokonywać 20 km wyłącznie po ser? Rodzina twierdzi, że powinnam. Ja na wszelki wypadek przy następnych zakupach w Lidlu zamierzam po prostu wziąć więcej niż jedno opakowanie. Patrząc na tempo, w jakim znika z naszej lodówki, zapas zdecydowanie ma sens.


Obserwuj nas na Google














