Każdy pewnie słyszał o pyzach, kopytkach czy kluskach śląskich. Jednak o hulajdach mało kto wie, a szkoda, bo smakiem dorównują swoim bardziej znanym kuzynkom. Co ważniejsze, ich przygotowanie jest niezwykle proste. Nie trzeba zagniatać ciasta ani wyrabiać. Rach-ciach i góra pysznych kluseczek gotowa. W moim domu rodzina domaga się ich co rusz.

Małopolskie hulajdy pełne smaku

Hulajdy są znane i lubiane od lat na terenie Małopolski, a szczególnie w okolicach Chrzanowa i Trzebini. Stamtąd właśnie pochodzą te kluseczki, które w 2015 roku zostały wpisane na listę produktów tradycyjnych województwa małopolskiego.

Są to niewielkie kluseczki, kuliste, przypominające kształtem orzechy włoskie (tradycyjne kluseczki miały nie więcej niż 3 cm średnicy). Powstają z dosłownie 2 składników, a mianowicie z ziemniaków i soli. W tym przypadku kartofli nie trzeba gotować ani piec. Surowe ściera się na tarce i łączy z solą oraz powstałą skrobią ziemniaczaną. W ten sposób powstaje ekspresowe ciasto, z którego można od razu lepić hulajdy. Po ugotowaniu są mięciutkie, sprężyste, choć nieco szarawe (jak popularne szare kluski).

Swoją nazwę zawdzięczają hulaniu w garnku: „Hulajdy tak tańcowały w garnku, że nie można ich było wyłowić po ugotowaniu”.

Przepis na małopolskie hulajdy

Składniki:

  • 500 g ziemniaków
  • sól

Sposób przygotowania:

  1. Ziemniaki obierz, umyj i osusz. Zetrzyj je na drobnych oczkach tarki. 
  2. Przełóż na ściereczkę i porządnie odciśnij nad miską. Wodę z ziemniaków odstaw na 10 minut, a następnie zlej. Pozostałą na dnie miski skrobię dodaj do ziemniaków.
  3. Wsyp również sól. Wymieszaj całość, aż powstanie jednolita masa. Formuj z niej niewielkie kluseczki wielkości orzecha włoskiego.
  4. W garnku zagotuj wodę z łyżeczką soli. Wrzucaj do niej hulajdy partiami. Gotuj przez ok. 10-12 minut, licząc od momentu, aż wypłyną na powierzchnię.
  5. Podawaj z ulubionymi dodatkami, np. z gorącym mlekiem albo podsmażoną na rumiano cebulką.

Hulajdy na słodko i na słono

Sposobów na podanie tych kluseczek jest mnóstwo. Tradycyjnie wkładano je do miseczki i zalewano gorącym mlekiem. W wersji wytrawnej natomiast serwowano je z podsmażoną na rumiano cebulką oraz z chrupiącymi skwarkami. Często przygotowywano tak dużą porcję klusek, że pierwszego dnia zjadano je z mlekiem, a kolejnego z okrasą.

W moim domu natomiast zastępują one tradycyjne kluski śląskie lub kopytka, zwłaszcza gdy nie mam czasu na gotowanie ziemniaków. Podaję je zamiast puree ziemniaczanego do kotleta schabowego albo duszonego mięsa. Świetnie też łączą się z prostymi sosami, typu pieczarkowy albo śmietanowy. 

Na słodko lubię je jeść z rumianą bułką tartą i odrobiną cukru (podobnie jak pierogi leniwe).