Na Kretę poleciałam na początku zeszłego lata. Zamiast hotelu wynajęłam na tej greckiej wyspie niewielkie mieszkanie w domu zamieszkanym przez starsze małżeństwo. Już pierwszego wieczoru gospodyni zaprosiła mnie na drobny poczęstunek (tzw. meze) przed kolacją. Na stole pojawiła się podgrzana pita i miseczka gładkiej i zieloniutkiej jak lody pistacjowe pasty. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że główną rolę gra w niej świeży bób.
Kreteńska pasta z bobu, która zaskakuje prostotą i zachwyca smakiem
Wiedziałam wcześniej, że w Grecji wykorzystuje się suszony bób (na pastę czy gulasz), ale nie miałam pojęcia, że mieszkańcy chętnie sięgają także po młode, świeże ziarna. To odkrycie od razu wywołało u mnie znajome skojarzenia. Siedząc na tarasie z widokiem na morze, jadłam coś, co smakowo było bardzo bliskie temu, co dobrze znam z Polski. Dzięki temu już pierwszego dnia poczułam się trochę jak w domu, mimo że byłam setki kilometrów od niego.
Choć w Polsce bób najczęściej trafia na stół po prostu ugotowany i lekko posolony, Kreteńczycy znajdują dla niego zupełnie inne zastosowanie. Ta lokalna pasta do chleba z bobu przypomina nieco hummus, ale ma znacznie delikatniejszy smak. Sekret tkwi w zachowaniu równowagi pomiędzy składnikami. Bób powinien pozostać na pierwszym planie, a dodatki jedynie podkreślać jego charakter.
Gospodyni, od której dostałam przepis, zwróciła mi uwagę na odpowiednią oliwę. Do tego smarowidła najlepsza będzie taka, która jest lekko pieprzna i wyrazista. To właśnie ona nadaje paście głębi i sprawia, że bób nie smakuje płasko. Warto również zachować umiar przy dodawaniu cebuli. Jej zadaniem jest subtelnie zaostrzyć smak, a nie całkowicie zdominować delikatny bób.
Patent na błyskawiczne obieranie bobu do pasty
Najbardziej czasochłonnym etapem przygotowania jest zwykle obieranie ugotowanych ziaren. Gospodyni zdradziła mi prosty sposób, dzięki któremu można zrobić to znacznie szybciej. Po odcedzeniu bobu wystarczy przełożyć ugotowane ziarna do miski z bardzo zimną wodą na kilka minut. Skórka lekko się napnie i zacznie odchodzić od ziarna.
Przed rozpoczęciem gotowania możesz naciąć lekko nożem każde ziarenko - do środka jeszcze podczas gotowania dostanie się woda i zacznie oddzielać skórkę od wnętrza. Potem wystarczy delikatnie ścisnąć bób między palcami, a środek niemal sam wyskoczy z łupinki. Gotuj bób tak, by pozostał al dente - mączysty i przegotowany obrać jest znacznie trudniej. Przy większej porcji taki trik na obieranie bobu jest naprawdę przydatny.
Getty/iStock Scott O'Neill
Przepis na kreteńskie smarowidło z młodego bobu
Składniki:
- 400 g młodego bobu
- 1 mała czerwona lub biała cebula
- 2-6 łyżek oliwy extra virgin
- sól i świeżo zmielony pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
- Ugotuj bób w osolonej wodzie do miękkości. Czas gotowania dopasuj do wielkości ziaren i ich świeżości.
- Odcedź ugotowany bób i pozostaw na kilka minut do lekkiego przestudzenia.
- Jeśli chcesz ułatwić sobie pracę, przełóż go na chwilę do bardzo zimnej wody. Następnie obierz wszystkie ziarna z łupinek.
- Cebulę obierz i zetrzyj na tarce o drobnych oczkach.
- Przełóż obrany bób do kielicha blendera lub rozdrabniacza. Dodaj startą cebulę, szczyptę soli oraz odrobinę świeżo mielonego pieprzu.
- Wlej około 2 łyżek oliwy i zacznij miksować składniki na gładką masę.
- Spróbuj pasty. Jeśli wydaje się zbyt gęsta lub sucha, dolej kolejną porcję oliwy i ponownie zmiksuj.
- W razie potrzeby zwiększ ilość cebuli, soli lub pieprzu. Pamiętaj jednak, aby cebula jedynie podkreślała smak bobu.
Podawaj od razu z pieczywem, grzankami lub kawałkami ciepłej pity.
Nie tylko do chleba. Jak podawać tę pastę?
Choć najprostsza wersja to podgrzana pita do maczania w paście lub kromka dobrego chleba, warto wykorzystać ją także w innych daniach. Świetnie sprawdza się jako dodatek do pieczonych lub grillowanych warzyw, nadzienie do wrapów czy element deski przekąsek. Ja często stawiam ją na stole obok oliwek, świeżych warzyw i podpieczonej pity. To właśnie w takiej formie poznałam ją na Krecie i do dziś uważam, że smakuje wtedy najlepiej.

















