W omlecie wyspecjalizowałam się, gdy mieszkałam u mamy, którą musiałam się zająć. Chciałam codziennie na początek dnia serwować jej coś pożywnego. Mama zawsze robiła sobie na śniadanie po prostu kanapki. Chciałam, by poczuła się wyjątkowo, więc zaczęłam podawać jej śniadania jak z paryskiego bistro z omletem zwiniętym w gustowny rulonik. Metodą prób i błędów udało mi się wysmażyć omlet idealny - miękki i puszysty jak chmurka. Od tamtej pory co jakiś czas do niego wracam - rozpieszczając mamę lub po prostu samą siebie.
Przed smażeniem „ogrzej” składniki
Zanim zacznę szykować śniadanie, wyjmuję jajka z lodówki i idę wziąć prysznic. Wszystkie składniki na omlet muszą być w temperaturze pokojowej. Dzięki temu żółtka łatwiej połączą się z białkami w jednolitą mieszankę jajeczną, a następnie z dodatkami. Dodatkowo, całość będzie się równomiernie ścinać na patelni. Taki omlet na pewno nie wyjdzie przypalony na brzegach i niedosmażony w środku.
Sekret puszystego omletu - jajka muszą się „pokłócić” z innym składnikiem
Najbardziej puszysty omlet wychodzi mi, jeśli podczas roztrzepywania jajek doleję do nich odrobinę mleka (może być też zamiennie napój roślinny o neutralnym smaku, jeśli masz go zamiast mleka). Dzięki temu omlet będzie nie tylko delikatniejszy i smaczniejszy. Jeśli nie masz mleka ani napoju roślinnego, wykorzystaj wodę gazowaną - 1-2 łyżki. Ona również, podobnie jak przy naleśnikach, pomoże uzyskać bardziej puszysty placek na patelni.
Do mieszania (a właściwie ubicia) wszystkiego razem używam trzepaczki (rózgi kuchennej), spieniacza do mleka lub blendera zamiast widelca. Wtłaczają najwięcej powietrza do masy. Ono również wpływa na puszystość gotowego placka. Masa na mój omlet zawsze ma sporo bąbelków powietrza w środku.
AdobeStock Andrii Lysenko
Dodatkowa porcja płynu podczas smażenia sprawi, że omlet będzie „parował” na patelni - a ta para sprawi, że masa jajeczna będzie nabierać objętości. Dzięki temu omlet będzie nie tylko bardziej puszysty, ale też miękki i wilgotny w środku (nie mylić z niedosmażonym).
Pod koniec smażenia dodatkowo przykrywam patelnię pokrywką. Zatrzyma to wilgoć w omlecie i sprawi, że środek jeszcze lepiej się zetnie.
Dodatki do omleta - kiedy je dorzucić?
Są różne szkoły - niektórzy wzbogacają o nie samą masę jajeczną podczas mieszania z mlekiem. Ja robię inaczej. Gdy robię omlet z dodatkami, np. pomidorem lub papryką, dodaję je w połowie czasu przygotowania. Gdy zauważam, że wierzch się ściął, ale środek wciąż jest półpłynny. Dzięki temu całość się smaży, a nie dusi.
Kroję je drobno i nie przesadzam z ilością. Szczególnie z pomidorami, które kochają na patelni puszczać wodę. Gdybym dodała dodatki do masy, całość mogłaby się zacząć dusić. Szczególnie na ostatnim etapie, pod pokrywką. Przyprawy dodaję podczas mieszania jajek i dodatkowo posypuję nimi jeszcze prawie gotowy omlet, gdy dokładam do niego dodatki - dzięki temu są lepiej wyczuwalne i smak staje się bardziej intensywny.


Obserwuj nas na Google














