Jeśli kiedykolwiek jadłeś puree, które było poprawne, ale bez charakteru, to dobrze znasz ten problem. Ja też długo tak robiłam ziemniaki miękkie, utłuczone, z masłem i śmietanką. Smaczne, ale przewidywalne. W pewnym momencie zaczęłam szukać sposobu, żeby z prostych składników wycisnąć coś więcej. I tak odkryłam, że wystarczy zmienić podejście do jednego elementu, żeby puree ziemniaczane weszło na zupełnie inny poziom.

„Płynne złoto” w kuchni, czyli co daje ten jeden dodatkowy krok

Kiedy pierwszy raz zrobiłam ziemniaki w ten sposób, zaskoczyło mnie, jak bardzo zmienił się ich zapach. W kuchni pojawiła się nuta, której wcześniej nie było, ciepła, lekko karmelowa, bardzo apetyczna. To moment, w którym wiesz, że idziesz w dobrą stronę.

Palone masło, czyli moje płynne złoto, działa na kilku poziomach. Po pierwsze aromat. Ziemniaki są neutralne, więc chłoną wszystko jak gąbka. Po drugie smak, zamiast zamiast maślaności dostajesz coś o wiele smaczniejszego. Po trzecie kolor, puree nabiera lekko kremowego, cieplejszego odcienia, który od razu wygląda lepiej na talerzu.

Wystarczy kilka łyżek, żeby całe danie zyskało charakter. Nie musisz dodawać czosnku, sera ani gałki muszkatołowej. Wystarczy dobrze potraktowany tłuszcz i porządne ziemniaki.

Ważne jest też to, że ta metoda nie wymaga specjalnego sprzętu. Robisz ją na zwykłej patelni, pilnując tylko jednej rzeczy, a mianowicie chwili, w której zdejmujesz ją z ognia. Ten moment decyduje o wszystkim. Za wcześnie i efekt będzie słaby, za późno i smak stanie się gorzki. Ale spokojnie, da się to opanować za pierwszym razem.

Jak zrobić palone masło krok po kroku, bez stresu i przypaleń

  1. Zacznij od dobrej patelni, najlepiej jasnej w środku. Na ciemnej trudniej ocenić kolor. Ja stawiam patelnię na dość dużym ogniu i wrzucam masło. Najpierw ono się topi, potem zaczyna pienić. To normalne.
  2. W tym momencie nie odchodź od kuchenki. Masło przechodzi kilka etapów bardzo szybko. Najpierw jest jasnożółte, potem piana robi się gęstsza, a na dnie zaczynają pojawiać się drobne, brązowe drobinki. To właśnie one odpowiadają za smak.
  3. Kiedy czujesz wyraźny, orzechowy zapach i widzisz, że kolor stał się złocisty, zdejmujesz patelnię z ognia. Nie czekasz, aż zrobi się ciemnobrązowe. Ciepło patelni i tak jeszcze przez chwilę działa, więc lepiej zareagować odrobinę wcześniej.
  4. Od razu przelewasz całość do gorących ziemniaków. Dzięki temu zatrzymujesz proces i nie ryzykujesz przypalenia. Jeśli boisz się za pierwszym razem, możesz nawet zdjąć patelnię chwilę wcześniej. Lepiej mieć masło lekko niedociągnięte niż spalone.

Przepis na kremowe puree ziemniaczane z palonym masłem

Składniki:

  • 1,2 kg ziemniaków, obranych i pokrojonych w 2 cm kostkę
  • 6 łyżek masła
  • ¾ szklanki śmietanki 30%
  • sól i pieprz

Sposób przygotowania:

  1. Ziemniaki włóż do większego rondla i zalej wodą tak, żeby była około centymetra ponad nimi. Postaw je na dużym ogniu i doprowadź do wrzenia. Potem zmniejsz ogień do średniego i gotuj 12-15 minut, aż będą miękkie.
  2. Odcedź ziemniaki, ponownie włóż je do garnka i odstaw pod przykryciem na kilka minut. To ważny moment, bo nadmiar pary odparuje, a puree będzie bardziej kremowe, a nie wodniste.
  3. W małej patelni roztop na większym ogniu 4 łyżki masła. Gotuj je, aż zacznie się pienić i nabierze złotobrązowego koloru oraz orzechowego zapachu. Wtedy zdejmij patelnię z ognia i całość wlej do ziemniaków.
  4. Dodaj sól, pieprz oraz śmietankę. Ziemniaki utłucz lub zmiksuj blenderem, aż powstanie jedwabiste puree. Ja najczęściej miksuję, bo lubię idealnie gładką konsystencję. Na koniec spróbuj i dopraw do smaku, jeśli trzeba.

A jeśli szukasz innych ciekawych pomysłów na ziemniaki, zajrzyj na nasz kanał nadawczy. Znajdziesz tam mnóstwo inspiracji.

Adobe Stock, New Africa