Przy pyzach, kartaczach i innych kluskach z surowymi ziemniakami szczególnie łatwo o kulinarną wpadkę. Takie ciasto potrzebuje czasu, ale nie lubi gwałtownego gotowania. Jeśli woda „szaleje” w garnku, kluski mogą popękać lub zacząć się rozpadać. Jest jednak prosty sposób, dzięki któremu wychodzą znacznie lepsze i przyjemnie miękkie. I nie chodzi tylko o temperaturę wody.
Woda w garnku ma znaczenie. Ten dodatek robi różnicę
Jeśli przygotowujesz miękkie kluski ziemniaczane z dodatkiem surowych ziemniaków, wykorzystaj skrobię ziemniaczaną. Nie dodawaj jej jednak bezpośrednio do garnka, bo natychmiast może zbić się w trudne do rozmieszania grudki.
AdobeStock m________k____
Na około 3 litry wody w garnku wystarczy 1 płaska łyżka takiej mąki. Najpierw rozprowadź ją dokładnie w około 100 ml zimnej wody. Kiedy woda w garnku zacznie się gotować, wlej zawiesinę do garnka cienkim strumieniem i jednocześnie mieszaj. Woda stanie się lekko zawiesista, kisielowata. Dopiero wtedy wkładaj kluski.
Ten patent stosuję przede wszystkim do pyz ziemniaczanych i kartaczy, czyli cepelinów. Sprawdzi się też przy innych regionalnych kluskach przygotowywanych z użyciem surowych ziemniaków, między innymi tzw. szarych kluskach. Przy bardzo dużym garnku możesz zwiększyć ilość skrobi, ale nie przesadzaj. Woda nie powinna zmienić się w gęsty kisiel.
Kluski wrzucone i co dalej? Nie podkręcaj palnika
Najczęstszy błąd pojawia się chwilę po wrzuceniu klusek. Najpierw zagotuj samą wodę, dodaj przygotowaną zawiesinę ze skrobi i zmniejsz moc palnika. Na mojej kuchence elektrycznej ustawiam mniej więcej 3-4 w skali do 9. Poczekaj, aż woda odzyska właściwą temperaturę.
Wkładaj kluski do gotującej się wody partiami. Zimne ciasto obniży temperaturę wody i na chwilę zatrzyma gotowanie. Nie próbuj tego nadrabiać ustawieniem maksymalnej mocy. Poczekaj spokojnie, aż woda ponownie osiągnie temperaturę gotowania.
Od tego momentu gotuj kluski powoli, przy delikatnym pyrkaniu wody. Dzięki temu nie są gwałtownie obijane o siebie i mają czas równomiernie dojść w środku. Takie kluski robią się znacznie miększe i delikatniejsze.
Wypłynęły na powierzchnię? Nie wyławiaj od razu
Wypłynięcie klusek nie oznacza, że są już gotowe. To szczególnie ważne przy dużych pyzach i kartaczach. Czas gotowania zależy od ich wielkości, składu ciasta oraz nadzienia, dlatego trzymaj się przede wszystkim wskazówek z konkretnego przepisu.
Jeśli kluski mają mięsny, surowy farsz, lepiej potrzymać je trochę dłużej na spokojnie gotującej się wodzie niż wyjąć zbyt wcześnie. Duża kluska może wyglądać na gotową z zewnątrz, podczas gdy środek nadal potrzebuje czasu. Nie przyspieszaj więc gotowania większą mocą palnika. Wyjmij jedną sztukę, przekrój i sprawdź środek. To najprostszy sposób, by ocenić efekt bez ryzykowania całej partii.
Gotowe kluski wyławiaj łyżką cedzakową od razu na talerze (nie układaj ich w piramidkę na półmisku, bo się posklejają) i pozwól im chwilę odcieknąć. Przy tej metodzie kluczowe są trzy rzeczy: niewielka ilość skrobi w wodzie, umiarkowana temperatura i cierpliwość. To właśnie podczas gotowania możesz zdecydować, czy na talerz trafią delikatne, miękkie kluski, czy ciężkie i zbite.


Obserwuj nas na Google














