Kluski ziemniaczane są zdradliwe, bo trudno podać jedną idealną proporcję składników. Ziemniaki mają różną zawartość wody, a sporo zależy też od tego, jak dokładnie je odciśniesz. Dlatego ten sam przepis raz daje mięciutkie kluski, a innym razem kończy się znacznie cięższym ciastem.

Spodobał mi się tutaj sposób Jaśka Kuronia. Zamiast od razu próbować uzyskać idealną konsystencję masy, zostawia sobie możliwość poprawki już przy garnku. Sama robię podobnie, bo wolę sprawdzić jedną kluskę, niż później żałować całej porcji. Szczególnie że przy tym daniu nadgorliwość podczas odmierzania jednego ze składników może przynieść rezultat odwrotny do zamierzonego.

Na czym polega metoda „-1”?

Patent jest banalnie prosty. Metoda „-1” (tak ją nazwałam) polega na dodaniu na początku o 1 łyżkę mąki pszennej mniej, niż zakłada przepis. W przepisie Jaśka Kuronia pojawia się około 5 łyżek mąki pszennej na kilogram obranych ziemniaków. Dokładna ilość zależy jednak od samych ziemniaków i tego, jak mocno zostały odciśnięte. 

Dlatego zacznij od 4 łyżek mąki pszennej. Piątą trzymaj pod ręką, ale nie wsypuj jej automatycznie. Sam Kuroń dobrze tłumaczy, dlaczego warto zachować tutaj ostrożność.

„Wolałem dać ciut mniej mąki pszennej, bo jeśli przesadzimy, to kluski będą gumowate”.

Dużo łatwiej później dosypać mąkę niż naprawić masę, w której już znalazło się jej za dużo.

Najlepszym sprawdzianem będzie garnek. Wrzuć na wrzątek jedną kluskę na próbę. Jeśli zachowa kształt, nie dosypuj więcej mąki. Jeśli zacznie się rozpadać, dodaj 1 łyżkę mąki pszennej i ponów próbę. W razie potrzeby możesz dodać jeszcze jedną.

Nie oczekuj przy tym, że surowa masa będzie zwarta jak ciasto na kopytka. Może być dość miękka i klejąca. Liczy się przede wszystkim to, jak zachowa się podczas gotowania. Właśnie dlatego próbna kluska jest tutaj znacznie lepszym doradcą niż ocenianie masy na oko.

Przepis na kluski ziemniaczane sposobem Jaśka Kuronia

Składniki:

  • 1 kg ziemniaków, waga po obraniu
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • około 5 łyżek mąki pszennej, przy metodzie „-1” zacznij od 4
  • 1 jajko w rozmiarze L
  • sól
  • pieprz

Sposób przygotowania:

  1. Najpierw obierz i umyj ziemniaki. Zetrzyj je na najdrobniejszych oczkach tarki. Następnie ustaw durszlak nad garnkiem i wyłóż go gazą. Przełóż na nią starte ziemniaki, delikatnie ściśnij i pozostaw mniej więcej na 10 minut. Nadmiar płynu powinien w tym czasie spłynąć. Nie lekceważ odsączania. Jeśli w ziemniakach pozostanie dużo wody, masa będzie wymagała większej ilości mąki, a przecież właśnie jej nadmiaru próbujesz uniknąć.
  2. Odciśnięte ziemniaki przełóż do miski. Dodaj jajko, mąkę ziemniaczaną oraz 4 łyżki mąki pszennej. Dopraw solą i pieprzem, a następnie wszystko połącz.
  3. W dużym garnku zagotuj osoloną wodę. Uformuj jedną kluskę i wrzuć ją do wrzątku. Jeśli zachowuje kształt, możesz gotować resztę. Jeżeli zacznie się rozpadać, dosyp do masy 1 łyżkę mąki pszennej, wymieszaj i ponownie wykonaj próbę.
  4. Kluski wrzucaj partiami. Gdy wypłyną na powierzchnię, gotuj je jeszcze około 4 minut. Wyjmuj łyżką cedzakową. Ja pierwszą zawsze przekrawam i próbuję. W środku powinna być ugotowana, miękka i delikatna.

Co zrobić, żeby kluski ziemniaczane się nie rozpadały?

Najważniejsza jest próbna sztuka. W przepisie Kuronia pojawia się bardzo praktyczna zasada: zanim ugotujesz całą porcję, wrzuć do wrzątku jedną kluskę i zobacz, co się z nią stanie.

Jeśli się rozpada, wróć do miski i dodaj 1 łyżkę mąki pszennej. Wymieszaj i spróbuj ponownie. Jeśli nadal jest zbyt luźna, możesz dosypać kolejną łyżkę. Rób to stopniowo, bo każda dodatkowa porcja mąki wpływa na późniejszą konsystencję.

Pilnuj też temperatury wody. Kluski wkładaj do osolonego wrzątku, najlepiej partiami. Jeśli wrzucisz ich za dużo jednocześnie, temperatura gwałtownie spadnie i mogą zacząć się sklejać.

Od momentu wypłynięcia gotuj je około 4 minut. Nie wyciągaj ich natychmiast, bo środek potrzebuje jeszcze czasu.

Dobra kluska powinna bez problemu zachować kształt, ale po przekrojeniu pozostać pulchna, miękka i delikatna. Jeśli właśnie taka wyszła pierwsza sztuka, nie poprawiaj już masy. Gotuj resztę.