Nie ma chyba bardziej klasycznego domowego obiadu niż placki ziemniaczane. Każdy ma swój sprawdzony sposób na ich przygotowanie, ale często u wszystkich pojawia się ten sam problem - ziemniaki oddają za dużo wody. Nawet jeśli odlejesz płyn, masa pozostaje rzadka, a placki zamiast przyjemnie chrupać, miękną już chwilę po zdjęciu z patelni. Od pewnego czasu, zamiast dosypywać mąki pszennej czy ziemniaczanej, rozwiązuję ten problem innym bardzo prostym dodatkiem.
Wystarczy pół szklanki. Ten dodatek robi z plackami prawdziwą różnicę
Do masy na placki ziemniaczane wsypuję około pół szklanki kaszy bulgur i efekt za każdym razem pozytywnie mnie zaskakuje. Dodatek może niektórym wydawać się egzotyczny, ale już po pierwszym smażeniu łatwo zrozumieć, dlaczego ten patent działa tak dobrze. Kasza bulgur nie dominuje smaku ziemniaków. Jej zadanie jest zupełnie inne.
Przede wszystkim jak gąbka pochłania nadmiar wilgoci z masy. To właśnie woda jest największym wrogiem chrupiących placków. Im bardziej mokre ciasto, tym trudniej uzyskać mocno zrumienioną, chrupiącą skórkę. Kiedy dodasz ugotowany i przestudzony bulgur, masa staje się wyraźnie gęstsza oraz bardziej zwarta. Podczas gotowania i smażenia wchłania cały płyn, zwiększając swoją objętość. Staje się miękka, ale jednocześnie zachowuje sypką strukturę, co wpływa też na zachowanie lekkości w plackach.
To jednak nie jedyna zaleta. Drobne ziarenka sprawiają, że masa zyskuje charakterystyczną, lekko chropowatą, jakby „porwaną” strukturę. Właśnie taka powierzchnia podczas smażenia dużo łatwiej tworzy cienką, złocistą i bardzo chrupiącą warstwę. Jednocześnie środek pozostaje miękki, delikatny i przyjemnie wilgotny.
Kasza sprawia również, że placki są bardziej konkretne i sycące. Nadal smakują przede wszystkim ziemniakami, ale mają odrobinę pełniejszą strukturę, dzięki której nie rozpadają się podczas przewracania na drugą stronę. Dzięki pęczniejącemu bulgurowi masy może powstać trochę więcej niż zwykle - dzięki temu mam placki na zapas, np. na kolejny dzień.
Najlepiej dodawać około pół szklanki suchej kaszy ugotowanej wcześniej wg instrukcji na opakowaniu. Taka ilość nie zmienia charakteru potrawy, ale wyraźnie poprawia konsystencję całej masy. Jeśli przygotowujesz większą porcję placków, możesz delikatnie zwiększyć ilość bulguru, pamiętając jednak, że to ziemniaki powinny nadal grać tutaj główną rolę.
Nie każdy bulgur sprawdzi się tak samo. Po tę sięgnij w sklepie
Do placków ziemniaczanych najlepiej wybierz kaszę bulgur drobną albo średnią. To właśnie takie odmiany najczęściej znajdziesz w polskich sklepach i one najlepiej wtapiają się w ziemniaczaną masę.
Drobny bulgur niemal znika w cieście. Dzięki temu placki zachowują klasyczny wygląd, a jednocześnie zyskują znacznie lepszą strukturę. Średni również sprawdza się bardzo dobrze, ale jego ziarenka są nieco bardziej wyczuwalne. W obu przypadkach efekt chrupkości pozostaje bardzo podobny.
Przed dodaniem do ziemniaków kaszę koniecznie ugotuj, wg wskazówek producenta. W tym czasie kasza powinna wchłonąć cały płyn i zrobić się miękka, ale nie rozgotowana. Po ugotowaniu odstaw ją do całkowitego ostygnięcia. Nie dodawaj gorącej do masy, ponieważ mogłaby częściowo ściąć jajka i zmienić konsystencję ciasta. Gdy bulgur przestygnie, przemieszaj go widelcem i dodaj do reszty składników.
Jeżeli po starciu ziemniaków zauważysz, że oddały wyjątkowo dużo soku, warto dodatkowo odcisnąć nadmiar płynu. Bulgur doskonale pomaga zagęścić masę, ale nie zastąpi całkowicie tego prostego kroku. Połączenie odciśniętych ziemniaków i ugotowanej kaszy daje najlepszy efekt.
Podczas smażenia nie spiesz się z przewracaniem placków. Poczekaj, aż spód mocno się zarumieni. Dzięki gęstszej masie łatwiej zachowają swój kształt i nie będą się rozpadały.
Przepis na placki ziemniaczane z bulgurem
Składniki:
- 1 kg ziemniaków (najlepiej mączystych, typu B lub C)
- około 1/2 szklanki suchej kaszy bulgur
- 2 duże jajka
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
- 1-2 łyżki mąki pszennej lub ziemniaczanej
- sól, pieprz i majeranek lub słodka mielona papryka do smaku
- olej do smażenia
Sposób przygotowania:
- Ugotuj kaszę zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odstaw ją do całkowitego ostygnięcia.
- Obierz ziemniaki i zetrzyj je na tarce o drobnych oczkach. Jeśli masa okaże się bardzo wodnista, odciśnij nadmiar płynu.
- Dodaj do startych ziemniaków przestudzoną kaszę bulgur, jajka, startą cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz mąkę.
- Dopraw całość sporą szczyptą soli, pieprzu i majeranku. Dokładnie wymieszaj wszystkie składniki, aż powstanie jednolita masa. Nie dodawaj już więcej mąki.
- Rozgrzej olej na patelni. Nakładaj porcje ciasta i formuj niewielkie placki. Smaż je na średnim ogniu przez około 3-4 minuty z każdej strony, aż staną się złocistobrązowe i przyjemnie chrupiące.
Podawaj placki od razu po usmażeniu. Świetnie smakują same, z jogurtem naturalnym albo z sosem czosnkowym.
Wykorzystasz nie tylko do placków. Inne sposoby na kaszę bulgur
Jeśli po przygotowaniu placków zostanie ci trochę kaszy, bez problemu wykorzystasz ją do wielu innych potraw. Bulgur od lat jest podstawą kuchni Bliskiego Wschodu i krajów śródziemnomorskich, ale coraz częściej pojawia się także w polskich domach.
Świetnie sprawdza się jako baza do sałatek. Wystarczy połączyć go z pomidorami, ogórkiem, natką pietruszki, cebulą i sokiem z cytryny, aby przygotować prostą wersję tabbouleh. Bardzo dobrze smakuje również z pieczonymi warzywami, fetą czy grillowanym kurczakiem.
AdobeStock Fotema
Możesz dodawać go do farszu do gołąbków, pieczonych papryk, cukinii albo bakłażanów. Dobrze zastępuje ryż i sprawia, że nadzienie ma ciekawszą strukturę. W wielu kuchniach świata wykorzystuje się go także do kotlecików, pulpetów, gulaszów jednogarnkowych i zapiekanek.
Bulgur świetnie odnajduje się również jako dodatek do pieczonych mięs. Wystarczy polać go sosem z duszonych warzyw lub mięsa, aby stworzyć prosty i bardzo smaczny obiad. Możesz także dodać go do zup, dzięki czemu staną się bardziej treściwe.
Bez trudu kupisz ją w Biedronce, a widziałam ją nawet w swoim osiedlowym Lewiatanie. Dzięki temu możesz sięgnąć po niewielkie opakowanie i wykorzystać resztę do kolejnych kulinarnych eksperymentów inspirowanych kuchniami świata.

















