Grillowanie to jedna z najlepszych form letniego obiadu, ale ma jedną wadę – zawsze zostaje coś na następny dzień. Kilka plastrów karkówki, kawałek kiełbasy, samotny szaszłyk czy przypieczona papryka często lądują w pojemniku i czekają na swój los. Najczęściej kończy się na tym, że jedzenie trafia do kosza, a przecież właśnie takie resztki mają najwięcej smaku. Tomasz Strzelczyk pokazał jednak, że po grillowej imprezie można zrobić coś zupełnie nowego, a nawet jeszcze smaczniejszego. Bez sztywnego przepisu, bez odważania składników i bez biegania do sklepu. Wystarczy garnek, trochę przypraw i to, co zostało z poprzedniego dnia.
Najlepszy sposób na wykorzystanie resztek z grilla
Tomasz Strzelczyk słynie ze sprytnych, prostych i pysznych przepisów, a zupa szaszłykowa jest kwintesencją takiego gotowania. W tym pomyśle najlepsze jest to, że nie trzeba trzymać się konkretnej receptury i wszystko zależy od tego, co zostało po grillowaniu - raz będą to kawałki karkówki i cebuli, innym razem plastry cukinii, a czasem też grillowany kurczak czy ostatnie szaszłyki nadziane na patyczkach.
Strzelczyk zdradził, że do swojego garnka wrzucił warzywa z szaszłyków, pieczoną paprykę, cebulę, cukinię, przypieczone ziemniaki i plastry karkówki. Całość zalał wodą, dodał przyprawy oraz pomidorowy akcent. Efekt to gęste danie pomiędzy gulaszem a treściwą zupą, które smakuje jak przedłużenie udanego grillowego wieczoru.
W tym przepisie warto jednak pamiętać o 1 prostej zasadzie - grillowane składniki mają dużo intensywniejszy smak niż surowe produkty. Mięso jest już przyprawione i podsmażone, warzywa mają lekko dymny aromat, a przypieczone fragmenty dodają głębi. Dzięki temu nawet zwykła woda zamienia się w bardzo aromatyczny wywar.
Zupa szaszłykowa - jak zrobić to dobrze?
Choć przepis jest bardzo swobodny, kilka zasad naprawdę robi różnicę. Najlepiej zacząć od podsmażenia cebuli lub czosnku na odrobinie tłuszczu. Nawet jeśli w zupie lądują już gotowe składniki, taki początek buduje smak i sprawia, że całość wychodzi bardziej wyrazista. Potem wrzuca się do gara pokrojone mięso i warzywa, ale spokojnie - nie muszą być idealnie równe. To rustykalne danie, które ma wyglądać domowo i konkretnie.
Kolejny krok to zalanie całości wodą albo bulionem. Jeśli masz rosół lub zamrożony wywar, zupa wyjdzie jeszcze lepsza, ale w wersji szybkiej wystarczy nawet sama woda i dobre przyprawy. Bardzo ważny jest też jakiś pomidorowy dodatek, a może to być koncentrat pomidorowy, passata czy nawet trochę ketchupu.
Jeśli zupa wyjdzie zbyt gęsta, dolej trochę wody, a jeśli będzie za lekka, możesz dorzucić pokrojone ziemniaki albo chwilę ją pogotować bez przykrycia. Tutaj naprawdę wszystko jest dowolne, a dokładny przepis zależy od zawartości lodówki. W tym właśnie jednak tkwi urok zupy szaszłykowej - za każdym razem wychodzi nieco inaczej i zaskakuje smakiem oraz aromatem.

















