Podczas ostatnich wakacji na Maderze widziałam go właściwie wszędzie. W Funchalu i innych miejscowościach działają od lat małe piekarnie specjalizujące się w tym jednym wypieku. Przygotowują go na bieżąco i sprzedają prosto „z okienka”, z różnymi dodatkami. Dostaniesz go również w zwykłych piekarniach, barach, restauracjach i supermarketach. Można powiedzieć, że to firmowe maderskie kanapki - i jedno z pierwszych dań, które próbują turyści, bo nie drenuje portfela.
Ten chlebek ma kilkaset lat. Nietypowy składnik nie trafił do niego przypadkiem
Bolo do caco to tradycyjne pieczywo z Madery, którego historia sięga XV wieku i początków kolonizacji wyspy. Sposób przygotowywania prostego chleba na bazaltowej płycie umieszczonej nad żarem wiąże się z niewolnikami sprowadzanymi z Afryki Północnej. Dla uboższych mieszkańców metoda była wyjątkowo praktyczna, ponieważ domowe piece pozostawały przywilejem zamożniejszych, a korzystanie z nich wiązało się z wysokimi opłatami. Według popularnej opowieści wypiek nazywano „bolo”, czyli ciastem - aby uniknąć opłat, których wymagało wypiekanie chleba.
Problemem była również mąka. Górzysta Madera nie sprzyjała dużym uprawom pszenicy, dlatego do ciasta zaczęto dodawać roślinę, która radzi sobie tam znacznie lepiej - bataty. Rozgniecione słodkie ziemniaki pozwalały ograniczyć ilość mąki, a przy okazji nadawały pieczywu wyjątkową miękkość.
Tradycyjnie do pieczenia chlebka bolo do caco używa się batatów o kremowym miąższu, dlatego bolo do caco nie jest pomarańczowe. Z batatów dostępnych w polskich sklepach również je jednak przygotujesz. Nie obawiaj się deserowego smaku - słodycz tego pieczywa jest delikatna i świetnie pasuje do słonych dodatków.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Na Maderze kupisz je nawet za 2 euro. Jedna „bułka” wystarczy za cały posiłek
Klasyczne bolo do caco waży około 230-250 g, więc trudno porównywać je ze zwykłą kajzerką. Ten chlebek z batatów waży tyle, co ok. 1/3 sporego bochenka chleba. Najczęściej podaje się je na gorąco z masłem czosnkowym i natką pietruszki, ale możliwości jest znacznie więcej.
Do środka trafiają grillowane mięsa (w tym steki), mięso z szaszłyków espetada (wypiekanych na gałęziach drzew laurowych, z dodatkiem liści), filety rybne, kiełbasa, szynka, ser i warzywa. Widziałam też wersję z omletem.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Najprostsze propozycje w barach można znaleźć od około 2 euro, a solidnie wypełnione mięsem w restauracjach kosztują przeważnie około 5-6 euro. Sam chleb kupisz jeszcze taniej - w Pingo Doce, portugalskiej sieci należącej do tego samego koncernu co Biedronka, kosztuje mniej niż 1 euro za sztukę. Dodatki zależą wtedy od ciebie. Ja jadłam go na wakacjach często po podgrzaniu, z rozpływającym się na nim camembertem.
Chlebek batatowy zachowuje świeżość przez ok. 3-4 dni. Najlepiej jeść go od razu po przygotowaniu albo podgrzać przed podaniem. Miękki środek szybko chłonie masło i sosy, dlatego gotowej kanapki nie warto długo przechowywać - by nie zaczęła przeciekać.
Przepis na maderskie bolo do caco
Składniki:
- 250 g mąki pszennej
- 150 g upieczonych i rozgniecionych batatów (sam miąższ)
- 10 g świeżych drożdży
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżka cukru
- ciepła woda w temp. ok. 40 st. C (ilość do uzyskania ciasta, które po wyrobieniu odchodzi od miski)
Sposób przygotowania:
- Upiecz bataty w 180°C do miękkości, obierz i rozgnieć.
- Rozpuść drożdże w odrobinie ciepłej wody, dodaj cukier i odstaw na kilka minut.
- Połącz mąkę z solą, batatami i drożdżami. Dolewaj stopniowo wodę i wyrabiaj około 10 minut.
- Przykryj ciasto i zostaw do podwojenia objętości.
- Podziel je na 6 części, uformuj grube, płaskie placki i pozostaw na 15 minut.
- Piecz na mocno rozgrzanej suchej patelni (najlepiej żeliwnej), najlepiej żeliwnej, aż chlebki zrumienią się z obu stron.
Ciepłe bolo do caco przekrój i posmaruj masłem czosnkowym. Możesz też zrobić z niego pokaźną kanapkę z szarpanym mięsem, serem lub jajkiem. Możliwości jest bez liku. To jeden z tych regionalnych wypieków, które bez problemu odtworzysz w polskiej kuchni - i aż dziwne, że tak sycące, miękkie pieczywo nie zrobiło jeszcze u nas większej kariery. Chciałoby się, by pojawiło się w Polsce - jak włoska schiaccata, znana do niedawna głównie w Toskanii.


Obserwuj nas na Google














