Niektóre produkty odkrywam przypadkiem, a potem zastanawiam się... jak w ogóle wcześniej mogłam bez nich gotować?! Dokładnie tak było z niepozorną paczuszką, którą wypatrzyłam kiedyś podczas zakupów w Dino. Kosztuje zaledwie 2,49 zł, można trzymać ją długo w kuchennej szafce, a kilka szczypt potrafi odmienić ziemniaki, jajecznicę, twarożek czy domowy sos. Ta zielenina (mimo że suszona) ma w sobie tak dużo smaku, że świeże wersje naprawdę mogą się schować.

Suszony szczypiorek z Dino kosztuje 2,49 zł

Uwielbiam świeży szczypiorek, szczególnie wiosną i latem. Jest tylko jeden problem - zdecydowanie zbyt często kończy u mnie... marnie. Kupowałam piękny, zielony pęczek z myślą o kilku daniach. Jednego dnia kroiłam trochę do jajecznicy, następnego posypywałam nim ziemniaki, a potem o nim zapominałam. Kiedy po paru dniach zaglądałam do lodówki, zamiast apetycznej zieleniny znajdowałam smutne, zwiędnięte źdźbła, pożółkłe na końcach.

Dlatego w Dino moją uwagę przyciągnęło opakowanie suszonego szczypiorku marki Cykoria z linii Polskie Pola. Za pierwszym razem wzięłam jedną paczuszkę na próbę, ale szybko przekonałam się, że ta wersja nawet przewyższa dla mnie świeży szczypiorek!

suszony szczypiorek CykoriaRedakcja MojeGotowanie.pl

Nie trzeba nic myć, osuszać ani drobno siekać. Otwieram opakowanie, biorę szczyptę i w kilka sekund danie wygląda znacznie apetyczniej. Suszony szczypiorek ma oczywiście inną strukturę niż świeży, dlatego nie traktuję go jako zamiennika jeden do jednego. Jest za to bardzo praktyczną przyprawą, którą zawsze mogę mieć pod ręką.

Dodaję go do ziemniaków, jajek i twarożku

Najczęściej używam go do ziemniaków. Gdy są już ugotowane, dodaję masło, sól i solidną porcję szczypiorku. Niby drobiazg, a zwyczajny dodatek do obiadu od razu nabiera charakteru. Podobnie robię z puree.

Drugim pewniakiem są jajka. Szczypiorek ląduje u mnie w jajecznicy, omlecie, paście jajecznej i na kanapkach z jajkiem na twardo. Dodaję go również do twarożku ze śmietaną albo jogurtem. Trochę soli, pieprzu, rzodkiewka i mam kolację, którą mogłabym jeść kilka razy w tygodniu.

Na tym możliwości się nie kończą. Suszona zielenina pasuje do sosu czosnkowego, dipów jogurtowych, zapiekanek, pieczonych ziemniaków i farszu do naleśników. Wsypuję ją czasem do zupy albo sosu, zwłaszcza gdy w lodówce akurat nie mam żadnych świeżych ziół.

Najbardziej podoba mi się jednak to, że nic się nie marnuje. Biorę dokładnie tyle, ile potrzebuję, a reszta spokojnie czeka na kolejne gotowanie. Przy cenie 2,49 zł to jeden z tych drobiazgów, które bez zastanowienia dorzucam do koszyka. Teraz, gdy jestem w Dino, niemal automatycznie zerkam na półkę z przyprawami. Jedna paczka stoi otwarta w kuchni, a druga może spokojnie czekać w zapasie. Aż dziw bierze, że Lidl i Biedronka nie mają jeszcze tego rarytasu w swojej regularnej ofercie!