Włoskie kawy mają w Polsce mocną pozycję, ale zwykle sięgamy po kilka najbardziej rozpoznawalnych marek. Tymczasem na półkach stoją mniej oczywiste paczki, które potrafią zaskoczyć. Jedną z nich znalazłam w Lewiatanie za 26,99 zł. Dla porównania złota Lavazza Qualità Oro o tej samej gramaturze kosztowała tam 39,99 zł.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Neapolitańska kawa za 26,99 zł. Po otwarciu paczki robi się ciekawie

Mowa o Kimbo Aroma Gold - włoskiej kawie produkowanej przez firmę wywodzącą się z Neapolu. W paczce jest 250 g ziaren, a zgodnie z informacją na opakowaniu to 100 proc. arabiki. Producent określa palenie jako medium dark (średnio mocne) i intensywność na 9/13. To inna skala niż stosowana przy złotej Lavazzie, więc cyfr nie należy porównywać wprost. Wychodzi jednak na mocniejszą niż Lavazza, która ma moc 5/10, a więc średnią. Kimbo jest od niej bardziej wyrazista i to czuć, również za sprawą palenia samych ziaren.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Neapol kojarzony jest z ziarnami palonymi mocniej niż w przypadku kaw popularnych na północy Włoch (Lavazza pochodzi z północno-zachodnich Włoch). W filiżance ma być konkretnie: dużo aromatu, solidne body (wrażenie na podniebieniu po wypiciu kawy - posmak) i gęsta, trwała crema (pianka). Kimbo Aroma Gold dobrze wpisuje się w ten styl, choć jako stuprocentowa arabika jest bardziej elegancka niż wiele klasycznych, neapolitańskich mieszanek.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Po zaparzeniu dostałam kawę, która spełnia wszystkie moje oczekiwania. Napar nie sprawia wrażenia wodnistego, pozostaje na języku i ma przyjemnie kremową, aksamitną wręcz fakturę. Dominują nuty gorzkiej czekolady, karmelu i prażonych ziaren, a w tle pojawia się lekka słodycz. Kwasowość była praktycznie niewyczuwalna, również przy dłuższym parzeniu w kawiarce.

Gęsta crema zostaje w filiżance. To dobry znak, ale nie „certyfikat jakości”

Na espresso zrobionym na bazie ziaren Kimbo Aroma Gold tworzy się zwarta, dość trwała pianka. Bariści nazywają ją cremą. To warstwa drobnych pęcherzyków powstająca podczas ciśnieniowej ekstrakcji kawy. Dobra crema jest drobna, równomierna i nie znika natychmiast po zaparzeniu. Sama jej obecność nie przesądza jednak, że espresso jest doskonałe; znaczenie mają również świeżość ziaren, ustawienie młynka (stopień zmielenia ziaren dopasowany pod sposób parzenia), a nawet woda.

Moje odczucia nie są zresztą odosobnione. W opiniach internetowych Aroma Gold regularnie zbiera pochwały właśnie za aromat, pełny smak i niewielką kwasowość. Na Ceneo wariant 250 g ma ocenę 4,9/5 na podstawie 42 opinii, a użytkownicy wskazują m.in. na połączenie delikatności z wyrazistością.

Na Allegro ta sama kawa w większym opakowaniu ma ponad 20 000 opinii i średnią 4,93. Kupujący często wspominają brak nadmiernej goryczy i kwasowości oraz dobre rezultaty parzenia - zarówno w ekspresie, jak i w kawiarce. Oto kilka opinii na jej temat:

https://allegro.pl/

Do espresso i cappuccino. Mleko jej nie przykrywa

Jeśli pijesz espresso, dostaniesz tu mocny, palony charakter bez ostrego, kwaśnego finiszu. Jeśli wolisz cappuccino albo latte, ta kawa również ma sens - jej czekoladowo-karmelowy profil i wyraźne palenie nie giną po dolaniu mleka. 

Najlepiej mielić ziarna bezpośrednio przed parzeniem i nie przesadzać z temperaturą w ekspresie czy z mocą palnika przy kawiarce. Przy ciemniejszym paleniu zbyt gorąca woda może niepotrzebnie podbić gorycz.

Kimbo Aroma Gold w przyjemnej cenie 26,99 zł okazała się dla mnie bardzo przyjemnym sklepowym odkryciem. Przez internet jest nawet jeszcze tańsza, ale trzeba jeszcze z reguły doliczyć koszty wysyłki. Ma neapolitański temperament, gęste body i smak wystarczająco zdecydowany, żeby poradzić sobie zarówno solo, jak i z mlekiem. Jeśli zwykle kierujesz rękę w stronę najbardziej znanych włoskich marek, przy następnych zakupach możesz dla odmiany zwrócić uwagę na tę biało-złotą paczkę.