Pierwszy raz zobaczyłam ten trik u babci ładnych parę lat temu. Stałam wtedy w kuchni przy świeżo usmażonych pączkach, które właśnie miały być nadziewane konfiturą. Babcia, zamiast sięgać po jakieś końcówki, rękawy czy inne „wynalazki”, wzięła do rąk zupełnie coś innego. A potem, rach-ciach, migiem nadziała 30 pączków, które właśnie skończyły się studzić po smażeniu.

„Po co sobie utrudniać życie?” – powiedziała i z pieczołowitością po robocie schowała do szuflady drobiazg, który wtedy był w Polsce na wagę złota. Teraz ten drobiazg już nikogo nie dziwi i jest dostępny od ręki i za grosze. Być może masz go nawet w swojej szufladzie.

Jak nadziać pączki torebką strunową?

Ten sposób jest banalnie prosty i nie wymaga żadnych przygotowań. Gotowe, wystudzone pączki układam jak babcia na desce lub blacie. Następnie trzonkiem drewnianej łyżki delikatnie robię otwór z boku każdego pączka, poruszając nim lekko na boki, żeby powstała niewielka kieszeń na nadzienie wewnątrz kulistego ciastka. Ważne, by nie przebić pączka na wylot i nie rozszerzyć dziurki w skórce pączka.

Nadzienie przekładam do czystej torebki strunowej, zamykam ją i nożyczkami odcinam maleńki róg, bo im mniejszy otwór, tym lepsza kontrola. Zgniatam palcami róg torebki z odciętym narożnikiem tak, aby nie było w nim nadzienia i powstało coś na kształt rurki. Tę „rurkę” wkładam w przygotowaną dziurkę w pączku i wyciskam nadzienie, aż poczuję lekki opór. To znak, że pączek jest już porządnie wypełniony. Wszystko to robię bez bałaganu i bez straty nadzienia.

Dlaczego ten trik działa lepiej niż rękaw cukierniczy?

Torebka strunowa jest elastyczna, łatwo ją ścisnąć i nie stawia takiego oporu jak gruby rękaw cukierniczy. Nie potrzebuję żadnych końcówek, które trzeba myć i przechowywać, ani specjalnych „nadziewarek”. W dodatku widzę dokładnie, ile nadzienia trafia do pączka i mogę w każdej chwili przerwać pompowanie większej ilości słodkiej masy. 

Torebkę po wypłukaniu przechowuję do kolejnego razu lub wyrzucam, jeśli dziurka zrobiła się zbyt duża. To rozwiązanie według mnie genialne, bo nie dość, że działa bez pudła, to jeszcze nie muszę inwestować w kulinarne gadżety, które przez rok musiałyby kurzyć się w szufladzie w oczekiwaniu na szykowanie pączków na kolejny tłusty czwartek.

Jakie nadzienia najlepiej nadają się do tego sposobu?

Torebka strunowa sprawdza się najlepiej przy nadzieniach o gładkiej i półpłynnej konsystencji. Marmolada różana, powidła śliwkowe, budyń, krem waniliowy czy czekoladowy - one wszystkie dają się łatwo wyciskać i ładnie rozchodzą się w środku pączka. Jeśli nadzienie jest bardzo gęste, warto je wcześniej lekko podgrzać lub dokładnie wymieszać, żeby było bardziej plastyczne.

Unikam natomiast mas z kawałkami owoców, które mogą zapchać otwór w torebce lub go powiększyć. W takim przypadku lepiej je rozdrobnić lub wybrać inną metodę nadziewania. Więcej praktycznych patentów kulinarnych na podobne pączkowe problemy widziałam ostatnio na kanale messsengerowym MojegoGotowania.pl. Warto tam zajrzeć.