Amatorzy pączków potrafią wybaczyć wiele: za mało cukru pudru, nieidealny kształt czy nawet minimalnie zbyt ciemną skórkę. Ale wypływające nadzienie to coś, co psuje całą przyjemność jedzenia pączków. Dlatego sprawdziłam kilka sposobów i znalazłam metodę, dzięki której nadzienie zostaje tam, gdzie powinno: w środku. A pączki nie wyglądają jakby właśnie zeszły z tarczy strzelniczej. 

Dlaczego nadzienie wypływa z pączków?

Wypływanie konfitury czy budyniu wcale nie jest „pechem”. To zwykle efekt jednej z trzech rzeczy: zbyt rzadkiego nadzienia, zbyt cienkiej warstwy ciasta albo nieszczelnego miejsca łączenia, czy wręcz dziurki po nadziewaniu. 

Przy pączkach nadziewanych przed smażeniem, wysoka temperatura tłuszczu sprawia, że nadziany pączek szybko rośnie, ciasto pracuje, a nadzienie zaczyna się rozgrzewać i upłynniać. Jeśli ciasto ma choćby minimalną szczelinę, nadzienie znajdzie drogę ucieczki.

Inny częsty błąd: nadziewanie już usmażonych pączków w sposób „na siłę”, gdy w środku tworzy się tunel i nadzienie nie rozkłada się równomiernie. Efekt? Jedno miejsce jest przepełnione, a reszta pączka pusta. I przy pierwszym kęsie wszystko wypływa.

Dlatego zwycięska metoda spełnia dwa warunki: nadzienie ma być dobrze zamknięte w cieście oraz ma znaleźć się w środku pączka, bez tworzenia kieszeni czy pęknięć w cieście.

Najlepsza metoda nadziewania pączków

Jednym z najstarszych i najpewniejszych sposobów jest nadziewanie pączków jeszcze przed smażeniem. W praktyce działa to jak robienie mini „pierogów drożdżowych”, tylko w wersji pączkowej: nadzienie jest w środku od początku, a ciasto tworzy szczelną osłonę. Ale i to można zrobić dobrze albo całkiem do bani. 

Jak nadziewać pączki, żeby nic nie uciekało:

  1. Rozwałkuj ciasto drożdżowe na grubość ok. 1 cm. Zbyt cienkie będzie pękać, a zbyt grube da efekt ciężkiej buły.
  2. Wykrój parzystą liczbę krążków o średnicy 7-8 cm. To ważne: rozmiar ma znaczenie, bo za małe krążki trudno skleić, a za duże mogą się rozjeżdżać.
  3. Na połowie krążków połóż łyżeczkę nadzienia.  
  4. Przykryj nadzienie drugim, pustym krążkiem. I teraz najważniejsze: sklej brzegi naprawdę dokładnie. Po prostu solidnie ściśnij brzegi i nie martw się, że pączek się defasonuje. Zaraz temu zaradzisz.
  5. Teraz jeszcze raz użyj przedmiotu, którym wycinałeś krążki ciasta. Wykrój idealny okrąg raz jeszcze, odcinając część ugniecionych i odkształconych brzegów
  6. Zostaw paczki do wyrośnięcia, a potem smaż jak zwykle: na złoty kolor z obu stron. Pączki powinny być lekkie i napowietrzone, bo wtedy smażą się równomiernie i nie pękają.

Dlaczego ta metoda działa najlepiej? Bo nadzienie jest zamknięte jak w kapsule, a ciasto w trakcie rośnięcia i smażenia „zrasta się” jeszcze mocniej. A nadzienie rozkłada się równiej. Tak, ta metoda wymaga odrobiny precyzji i jest minimalnie bardziej czasochłonna. Ale jeśli chcesz pączki jak z najlepszej cukierni, to jest właśnie ten zwycięski sposób.

Tę metodę zobaczysz na poniższym filmiku. Skocz do 23 sekundy i oglądaj dalej:

Triki na szczelne pączki

Pączki nadziewane przed smażeniem mają coś, czego często brakuje tym nadziewanym po: równomierny środek. No i brak dziurki, która zdradza, że pączki „wypchano” po smażeniu. Nadzienie nie tworzy jednego „kieszonkowego” miejsca, tylko rozkłada się naturalnie w centrum pączka. Nie ma też ryzyka, że wstrzykniesz je nierówno i przebijesz skórkę.

Jeśli chcesz mieć 100% pewności, że nic nie wypłynie, trzymaj się tych zasad:

  • Nadzienie musi być gęste (powidła, konfitura, budyń, krem).
  • Nie przesadzaj z ilością nadzienia. Gdy dasz go za dużo, może wypłynąć. 
  • Zlepiaj „na czysto” brzegi, bez brudzenia ich nadzieniem. Jeśli nadzienie dotknie brzegu, nie sklei się dobrze.