Są takie dni, kiedy zwykłe ciasto czy baton z szafki zupełnie nie wchodzą w grę. Masz ochotę na coś ciepłego, chrupiącego i pachnącego jak wakacyjny stragan, ale bez skomplikowanego przepisu i listy składników na pół strony. Najlepiej, żeby przygotowanie zajęło kilkanaście minut i nie wymagało kulinarnej ekwilibrystyki.
Właśnie wtedy warto sięgnąć po gotową mieszankę, która daje ci solidną bazę, a resztę możesz dopasować pod siebie. To świetna opcja, gdy chcesz czymś zaskoczyć domowników, a przy okazji przemycić do kuchni odrobinę egzotyki w bardzo prostym wydaniu.
Pisang goreng – co to takiego?
Pod tą tajemniczą nazwą kryje się popularny deser z Indonezji i Malezji. W najprostszym tłumaczeniu oznacza po prostu smażonego banana. Brzmi zwyczajnie, ale sekret tkwi w cieście. Owoc zanurza się w gęstej masie, a potem smaży w głębokim oleju, aż powstanie chrupiąca skorupka. W środku banan robi się miękki, kremowy i jeszcze słodszy.
Jeśli robisz czasem racuchy z jabłkami albo banany w cieście naleśnikowym, to jesteś już bardzo blisko tego klimatu. Różnica polega na proporcjach i składnikach mieszanki. Ciasto do pisang goreng jest lżejsze, bardziej chrupiące i tworzy wyraźną, złotą otoczkę.
To deser, który w krajach Azji Południowo-Wschodniej kupisz na ulicy, na targu, w małej budce z przekąskami. Podaje się go jako coś szybkiego na ząb, do kawy albo herbaty.
Warto eksperymentować z tym kartonikiem, bo to przekąska z kategorii „mały wysiłek, duży efekt”. Nie potrzebujesz miksera, nie czekasz aż ciasto wyrośnie, nie nagrzewasz piekarnika. Kroisz banana, mieszasz proszek z mlekiem, smażysz i gotowe. Całość nie zajmie dłużej niż 10 minut.
Jak zrobić słodką przekąskę z mieszanki z Lidla krok po kroku?
W kartoniku znajdziesz suchą mieszankę do przygotowania ciasta. Wsyp ją do miski, wlej około 330 ml mleka i mieszaj trzepaczką lub łyżką, aż masa będzie gładka. Konsystencja powinna przypominać gęste ciasto naleśnikowe.
Teraz zajmij się bananami. Najlepiej wybierz takie dojrzałe, ale nie przejrzałe. Skórka może mieć drobne brązowe kropki, ale owoc w środku powinien być jeszcze jędrny. Obierz je i przekrój wzdłuż na pół albo na trzy części, jeśli są duże. Dzięki temu łatwiej je zanurzysz w cieście i równomiernie usmażysz.
Wlej do garnka lub głębokiej patelni olej. Powinno go być tyle, żeby kawałki banana mogły swobodnie pływać. Rozgrzej tłuszcz do około 170–180 stopni. Jeśli nie masz termometru, wrzuć kroplę ciasta. Gdy od razu zacznie skwierczeć i wypłynie na powierzchnię, olej jest gotowy.
Zanurz każdy kawałek banana w cieście, obtocz dokładnie i ostrożnie włóż do gorącego oleju. Smaż kilka minut, aż panierka stanie się złocista. Nie wrzucaj zbyt wielu kawałków naraz, bo temperatura oleju spadnie i przekąska nim nasiąknie.
Usmażone banany wyjmij łyżką cedzakową i połóż na ręczniku papierowym. Już na tym etapie pachną obłędnie. Możesz je podać od razu albo jeszcze oprószyć cukrem pudrem.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Z czym podawać pisang goreng?
Świetnie sprawdzi się sos czekoladowy. Możesz rozpuścić gorzką czekoladę z odrobiną śmietanki i postawić ją obok bananów w cieście w ramach dipu. Dobrym pomysłem jest też karmel, zwłaszcza solony, bo ciekawie przełamuje słodycz.
Pisang goreng możesz też podać z kulką lodów waniliowych. Kontrast między ciepłym, chrupiącym bananem a zimnym dodatkiem robi wrażenie. To już wersja bardziej deserowa niż przekąskowa, ale na niedzielę po rodzinnym obiedzie sprawdzi się idealnie.
Niektórzy lubią też posypać całość wiórkami kokosowymi albo podać z odrobiną bitej śmietany. Jeśli wolisz mniej słodkie klimaty, wybierz towarzystwo jogurtu naturalnego.
Gdzie kupisz tę mieszankę i ile kosztuje?
Mieszanka do pisang goreng znajdziesz w Lidlu, ale tylko do wyczerpania zapasów. Kartoniki stoją tam, gdzie różne inne suche produkty z kuchni świata. Warto zaglądać do gazetki albo sprawdzać półki z produktami azjatyckimi. Opakowanie ma 200 g i kosztuje 6,99 zł.
To dobry wybór, jeśli masz ochotę na coś innego niż tradycyjne smażone słodkości, takie jak naleśniki lub pączki, ale nadal w stylu smażonego, złocistego deseru. Mieszanka bardzo długo się nie przeterminuje, więc możesz trzymać ją w szafce na „czarną godzinę”.

















