Do pierwszej Biedronki weszłam właściwie przy okazji i bez wielkich oczekiwać. Ale słoiczka, o którym już co nieco słyszałam, nie było i moja ciekawość rosła. Pojechałam więc dalej. Skończyło się na kilku przesiadkach i lekkim poczuciu absurdu, bo przecież mówimy „tylko” o paście do chleba. Gdy w końcu ją znalazłam, szybko zrozumiałam, dlaczego może tak kusić. To nie jest mdłe, pierwsze lepsze, anonimowe smarowidło. Już po pierwszej kromce z tą pastą wiedziałam, że na jednym słoiczku się nie skończy.
Słoiczek z charakterem z Biedronki
Pasta z pstrąga z jajkiem i majerankiem od razu daje znać, z czego została zrobiona i nie pozwala na omyłki. Najpierw czuć rybę i wyraźną nutę wędzonki, dopiero później dochodzi łagodniejsze tło.
Nie ma wrażenia, że ryba została gdzieś schowana pod majonezowym czy jajecznym smakiem. Pstrąg gra tutaj pierwsze skrzypce, ale całość nie jest przy tym przesadnie ciężka.
Dobrze wypada też konsystencja. Pasta jest kremowa, łatwo rozsmarowuje się na pieczywie i nie wymaga żadnego poprawiania. Otwierasz słoiczek, nakładasz i właściwie możesz jeść. Jeśli lubisz bardziej wyraziste smaki, świetnie pasuje do niej ogórek kiszony, szczypiorek albo kilka plasterków rzodkiewki.
Lubię też to, że nie smakuje jak typowa konserwa rybna. Jest bliżej domowej pasty, którą robi się z wędzonej ryby, jajka i cebuli, tylko tutaj cała robota jest już wykonana za mnie.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
To trio zgrywa się lepiej, niż mogłoby się wydawać
Główny składnik pasty to pstrąg tęczowy, czyli ryba z rodziny łososiowatych, ale tańsza i bardziej swojska od swojego kuzyna. Ma dość delikatne mięso, ale po wędzeniu nabiera zdecydowanego charakteru. Pojawia się lekko dymny, słonawy smak, który dobrze niesie kremowe dodatki. Dlatego w paście sprawdza się bardzo dobrze.
Jajko łagodzi całość i sprawia, że ryba nie dominuje aż tak mocno. To podobny efekt jak w domowej paście z makreli. Smak nadal pozostaje rybny, ale staje się bardziej zaokrąglony i przyjemny.
Najbardziej zaciekawił mnie majeranek. Zwykle wrzucamy go do żurku, białej kiełbasy czy grochówki, a z rybą kojarzy się dużo rzadziej. Tutaj jednak pasuje zaskakująco dobrze. Nie wybija się na pierwszy plan, tylko dodaje lekko ziołowego, trochę swojskiego aromatu.
Do tego dochodzi cebula, która przy wędzonej rybie zawsze robi dobrą robotę. Dzięki niej całość nie jest płaska i ma więcej wyrazistości.
Nie poprzestawaj na zwykłej kanapce
Najprostsza opcja dla pokazania charakteru tej pasty to oczywiście kromka dobrego chleba. Ja wybrałabym żytni albo na zakwasie, bo lekka kwasowość pieczywa dobrze podbija smak wędzonego pstrąga. Do tego ogórek kiszony i naprawdę niewiele więcej potrzeba.
Ale ta pasta aż prosi się o trochę więcej zabawy. Możesz wykorzystać ją do faszerowanych jajek. Wymieszaj odrobinę pasty z żółtkami, napełnij białka i posyp szczypiorkiem. To bardzo prosty sposób na szybką przekąskę.
Dobrze sprawdzi się też w tortilli. Posmaruj placek cienką warstwą pasty, dodaj sałatę i pomidorki cherry albo kukurydzę i rozgniecioną czerwoną fasolę. Zwiń ciasno i pokrój na mniejsze kawałki.
Możesz nałożyć ją również na grzanki, krakersy albo plastry świeżego ogórka. Jeśli masz ochotę na coś bardziej konkretnego, spróbuj jej z pieczonym ziemniakiem. Gorący, miękki kartofel i chłodna pasta z wędzoną rybą bardzo dobrze do siebie pasują.
Ja wykorzystałabym ją też do szybkiego makaronu zamiast tuńczyka. Wystarczy połączyć gorące kokardki lub świderki z kilkoma łyżkami pasty, dodać odrobinę wody z gotowania klusek i trochę soku z cytryny. Bez smażenia i kombinowania.
Nie kupuj kota w worku – jaki produkt proponuje Biedronka?
Pastę z wędzonego pstrąga z jajkiem i majerankiem dyskont sprzedaje w niewielkim, 200-gramowym słoiczku. To porcja idealna na kilka porządnych kanapek, ale nie jest tez przesadnie duża, więc nie zepsuje się po otwarciu w lodówce. Kosztuje 11,99 zł.
Produkuje ją firma MIRKO z Głobina koło Słupska. Sam pstrąg pochodzi z Polski, co też jest miłym akcentem przy produkcie opartym właśnie na rybie.
W składzie poza pstrągiem znajdziesz między innymi jajko, cebulę, olej rzepakowy, majeranek i przyprawy. Smakowo całość wypada zdecydowanie bardziej rybnie niż jajecznie, co dla mnie jest dużym plusem.
Za tę cenę dostajesz więc gotową pastę, którą możesz potraktować jak szybkie śniadanie, bazę do przekąsek albo awaryjny składnik kolacji. I właśnie dlatego po jej spróbowaniu trochę łatwiej było mi wybaczyć sobie te trzy przesiadki.


Obserwuj nas na Google














