Wiele lat temu zaliczyłam wielką kulinarną wpadkę. Niechcący przesoliłam niedzielne kotlety schabowe. Po usmażeniu i skosztowaniu okazało się, że oprócz zwykłej soli, zastosowałam też gotową mieszankę przypraw, która również była naprawdę bardzo słona.
Byłam załamana, bo na obiad mieli przyjechać goście, a mi mocno zależało na tym, żeby nakarmić ich czymś smakowitym. Już miałam wyrzucić wszystkie felerne kotlety i zadzwonić po pizzę, gdy do kuchni zajrzała ciocia Krysia. Najpierw nie chciałam powiedzieć jej prawdy, ale w końcu się przyznałam - i bardzo dobrze, bo kochana ciocia błyskawicznie znalazła wyjście z sytuacji. Obiad trochę się opóźnił, ale nikt nawet się nie zorientował, że coś w ogóle poszło nie tak. Ja wtedy uratowałam sposobem cioci Krysi kotlety schabowe, ale możesz ten patent zastosować też do kotletów drobiowych.
Najważniejsze jest to, kiedy zauważysz błąd
Jeśli zorientujesz się jeszcze przed smażeniem, sprawa jest prosta. Wystarczy zrobić tak: przełóż mięso do miski i zalej mlekiem na kilkanaście minut. Ten trik działa, bo łagodzi smak i sprawia, że kotlety robią się delikatniejsze. Po wyjęciu trzeba je tylko dobrze osuszyć, a potem można działać dalej.
Gorzej, gdy kotlety są już gotowe. Wtedy płukanie oczywiście nic nie da. Ja miałam już usmażoną stertę kotletów i kompletnie nie wiedziałam, co robić. Chciałam wyrzucić wszystkie kotlety, bo myślałam że są już niejadalne. Ciocia doradziła mi jednak coś zupełnie innego.
Najlepszy sposób na uratowanie smaku przesolonych kotletów
To najprostszy i najskuteczniejszy patent. Zamiast wyrzucać przesolone (albo za ostre) kotlety, zamień je w coś, co wygląda jak zaplanowane danie. Przełóż usmażone mięso do naczynia żaroodpornego i przykryj je warzywami. Najlepiej sprawdzają się pieczarki z cebulą albo delikatna cukinia, bo nie podbijają słoności. Możesz też dodać np. passatę pomidorową, ale ważne, żeby nie miała żadnych przypraw.
Oczywiście, pod żadnym pozorem nie dodawaj już soli. To kluczowe. Chodzi właśnie o to, żeby wszystkie dodatki były możliwie łagodne. Na wierzch zetrzyj trochę żółtego sera, ale też takiego o delikatnym smaku. Całość wstaw do piekarnika na kilkanaście minut, tylko do momentu aż ser się rozpuści i wszystko się połączy.
Efekt jest zaskakujący. Kotlet może i dalej ma swoją słoność, ale robi się całkiem jadalny. Warzywa i ser robią swoje. Nikt przy stole nie domyśla się, że to był plan awaryjny.
Adobe Stock, FormaA
Dodatki mogą uratować albo pogorszyć sytuację
Przy przesolonym mięsie ogromne znaczenie ma to, co podasz obok. Jeśli dorzucisz kiszonki albo mocno doprawioną surówkę, tylko zaognisz problem. Lepiej iść w stronę łagodnych smaków. Najlepiej sprawdzają się klasyczne ziemniaki, puree albo delikatna mizeria. Takie dodatki równoważą smak i sprawiają, że cały obiad jest przyjemniejszy. To prosta zasada, ale naprawdę działa.
Jak uniknąć kłopotów następnym razem?
Najczęściej problem zaczyna się od tego, że solisz na kilku etapach. Mięso, potem jajko, potem panierka i nagle soli robi się za dużo. Wystarczy pilnować jednego momentu, w którym doprawiasz, i nie przesadzać.
Dobrze też pamiętać, że gotowe mieszanki przypraw do mięs często mają już sól w składzie. Dlatego lepiej doprawiać prosto i świadomie. Warto też usmażyć jednego kotleta na próbę, zanim wrzucisz na patelnię całą partię.

















