Aronia nie jest owocem, który większość z nas zrywa z krzaka i zjada garściami. Wystarczy rozgryźć kilka jagód, żeby poczuć charakterystyczne ściąganie w ustach. Nawet dojrzałe owoce potrafią być wyraźnie cierpkie. Co zrobić, żeby ta cierpkość nie przeszła do dżemu, konfitury czy powideł? Najprostsza odpowiedź brzmi: dosypać dużo cukru. Sama nie przepadam jednak za tym rozwiązaniem. Jeśli przesadzisz ze słodyczą, aronia straci swój charakter.
Mój świąteczny sposób na pyszne przetwory z aronii
Dlatego latem robię coś, co bardziej pasuje do grudniowych przygotowań. Otwieram szufladę z przyprawami korzennymi i wyciągam cynamon, kardamon oraz goździki. To właśnie mój świąteczny patent z tytułu. Te same aromaty, które dodajemy do piernika czy świątecznego kompotu, bardzo dobrze komponują się z aronią.
Nie chodzi przy tym o przygotowanie dżemu smakującego jak piernik. Przyprawy mają być jedynie tłem. Użyte z umiarem sprawiają, że intensywny smak owoców staje się przyjemniejszy, a ich cierpkość znacznie mniej dokuczliwa. Efekt to aromatyczne przetwory, które zachowują smak aronii, ale nie pozostawiają po każdej łyżeczce nieprzyjemnego uczucia ściągania w ustach.
Jeśli nie chcesz później szukać przypraw w gęstej masie, możesz zawinąć je w niewielki kawałek czystej gazy i związać bawełnianą nitką. Powstanie prosty woreczek, który wrzucisz do garnka, a po gotowaniu wyjmiesz jednym ruchem. Szczególnie przydaje się przy goździkach i kardamonie.
Korzenne dodatki nie usuwają z aronii jej naturalnego charakteru. Nie o to zresztą chodzi. Mają sprawić, żeby cierpkość przestała grać pierwsze skrzypce. Dlatego ten patent najbardziej lubię właśnie w dżemach i konfiturach. Aronia nadal smakuje jak aronia, ale w tle pojawia się ciepła, lekko słodka nuta.
I właśnie dlatego w środku sezonu na przetwory moja kuchnia potrafi pachnieć trochę jak przed Bożym Narodzeniem. Zapach może być grudniowy, ale sam patent zdecydowanie warto wykorzystać już latem.
Sama szczypta cynamonu nie wystarczy. Tak przygotuj aronię, żeby nie była cierpka
Jeśli owoce zostały zebrane bardzo wcześnie albo źle je przygotujesz, nawet cynamon i kardamon niewiele pomogą.
Przede wszystkim nie spiesz się ze zbiorem aronii. Ciemna skórka nie zawsze oznacza, że owoce osiągnęły już najlepszy smak. Jeśli masz aronię we własnym ogrodzie, przed zebraniem całej partii zerwij kilka jagód i ich spróbuj. Dojrzałe owoce nadal będą ściągające, ale powinny mieć już wyraźny, owocowy smak.
Jest jeszcze jeden patent, który bardzo dobrze łączy się z moją korzenną metodą. Chodzi o mrożenie aronii przed przygotowaniem przetworów. Owoce przebierz, usuń listki, ogonki oraz zepsute sztuki. Umyj je i dokładnie osusz. Po zamrożeniu i rozmrożeniu owoce są bardziej miękkie i łatwiej puszczają sok. Ich smak również staje się łagodniejszy.
Kolejną możliwością jest połączenie aronii z innymi owocami. Moim pierwszym wyborem są jabłka. Mają łagodny smak, naturalną słodycz i nie konkurują z aronią. Dzięki temu przetwór pozostaje wyrazisty, ale staje się znacznie łatwiejszy do jedzenia.
Na początek możesz wykorzystać około 2 części aronii na 1 część jabłek. Nie musisz jednak sztywno trzymać się tej proporcji. Jeśli bardzo lubisz intensywny smak aronii, dodaj mniej jabłek. Jeśli robisz przetwory dla osób, które za jej cierpkością nie przepadają, zwiększ ilość jabłek.
Adobe Stock, Ekaterina
Do takiego połączenia idealnie pasuje świąteczny patent. Aronia, jabłka i cynamon tworzą bardzo zgrane trio. Możesz dorzucić również 2-3 goździki i odrobinę kardamonu. Zapach natychmiast zacznie przypominać zimowe wypieki, ale smak nadal pozostanie mocno owocowy.
Zamiast jabłek możesz wykorzystać gruszki albo śliwki. Gruszki dają delikatniejszy, bardziej deserowy efekt. Do nich pasuje cynamon i odrobina wanilii. Śliwki tworzą z aronią znacznie mocniejszą kompozycję. W tym przypadku świetnie wypada cynamon połączony z goździkami.
Przyda się również odrobina soku z cytryny. Może wydawać się dziwne, że do cierpkiego owocu dodajesz coś kwaśnego, ale cytryna nie ma zastępować cukru ani usuwać cierpkości. Niewielka ilość pomaga przełamać mocną słodycz i podkreślić owocowy smak. Dodawaj ją pod koniec gotowania, po jednej łyżce, i za każdym razem próbuj.
Najlepsze efekty uzyskasz więc wtedy, gdy połączysz kilka metod. Wybierz dobrze dojrzałe owoce, wcześniej je zamroź, dodaj jabłka albo gruszki, nie przesadzaj z cukrem, a na koniec sięgnij po cynamon, kardamon czy goździki. Świąteczne przyprawy są tutaj kropką nad i, a nie sposobem na zamaskowanie źle przygotowanych owoców.


Obserwuj nas na Google














