Mój mąż, gdy tylko widzi je na talerzu, śmieje się już, że ma wymówkę, by rzadziej zapraszać mnie na randki na mieście. Skoro gotuję mu tak dobrze, jak w restauracji, nie ma to już (rzekomo) sensu. Żarty żartami, ale dlatego robię je od święta, by się za bardzo nie przyzwyczajał. Purée ziemniaczane zamiast wypełniacza talerza może być prawdziwą sztuką. Udowodnili to już w historii Francuzi i jeden Brytyjczyk - były piłkarz, a obecnie kucharz, Gordon Ramsay. Jeśli zamiast kartoflanej byle jakiej papki chcesz od czasu do czasu zabłysnąć i nałożyć na talerz do kotleta coś ekstra, sprawdź koniecznie ten myk. Każdy, kto go stosuje, zasługuje na noszenie na rękach. 

Czym różni się to aksamitne puree ziemniaczane od innych?

Poza tym, że to purée z przepisu gwiazdy kulinarnego światka, ma też idealną, kremową konsystencję bez grudek - przypomina pod tym względem miękkie masło. Rozsmarowuje się na talerzu jak mus i może być świetnym tłem do podania np. pieczonej kaczki - kawałek mięsa będzie na nim wyglądać jak w renomowanej restauracji. 

Ziemniaki na to purée gotuje się w mundurkach. Powinny być oczywiście mączyste - takie rozdrabniają się i rozpadają najlepiej. Jeszcze gorące obieramy ze skórki, a następnie wyciskamy przez praskę i przecieramy przez sito. Praska daje lepszy efekt niż tłuczek - lepiej napowietrza ziemniaki, co ma wpływ na końcową puszystość.

To jednak nie jest ostatni etap na drodze do aksamitnej konsystencji. Ziemniaki przekładamy do garnka (może być ten, w którym się gotowały) i odparowujemy. Gdy odparują (będą już lekko suchawe), dodajemy masło i doprawiamy. W międzyczasie podgrzewamy mleko i wrzące wlewamy do purée ziemniaczanego, energicznie mieszając. Podczas mieszania dodajemy jeszcze kawałeczki masła dla smaku i konsystencji.

I to by było na tyle, można już nakładać i jeść, bez końca. Nawet prosto z garnka. Gordon Ramsay jako przyprawy proponuje pieprz i sól, ale można też podkręcić smak ziemniaków odrobiną mielonej gałki muszkatołowej czy majeranku, jeśli ktoś lubisz takie ziołowe akcenty. 

Zamiast przeciskania przez praskę i przecierania można też użyć blendera, ale z głową. Miksujemy krótko i najlepiej pulsacyjnie, dodając po drodze mleko, masło i przyprawy. Na sam koniec dodajemy kawałeczki masła - ostatni sznyt. Nie przesadzaj z miksowaniem, bo ziemniaki zaczną się nieprzyjemnie „ciągnąć”. Początkujący powinni pozostać przy metodzie z praską i sitkiem.

Przepis Gordona Ramsaya na puszyste jak chmurka purée ziemniaczane

Składniki:

  • 1 kg mączystych ziemniaków (najlepiej podobnej wielkości)
  • 100 ml mleka
  • 4 łyżki masła + kilka kawałków
  • sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz

Sposób przygotowania:

  1. Umyj i wyszoruj ziemniaki. Włóż je do garnka z zimną wodą i zagotuj. Zmniejsz ogień i gotuj ok. 15-20 minut (do miękkości).
  2. Odlej wodę, odczekaj chwilkę i obierz (najlepiej w gumowych rękawiczkach, by nie parzyły w dłonie). 
  3. Wyciśnij ziemniaki przez praskę i przetrzyj przez sito. W międzyczasie podgrzej mleko.
  4. Przełóż przetarte purée do suchego garnka i lekko odparuj. Następnie wmieszaj 4 łyżki masła oraz pieprz i sól do smaku. 
  5. Wrzące mleko wlej do ziemniaków i energicznie wymieszaj, dodając jeszcze kilka kawałków masła. Podawaj, póki gorące.