Dżemy nie zawsze zachowują się tak samo. Jedne gęstnieją niemal od razu, inne nawet po długim gotowaniu pozostają dość płynne. Wiele zależy od rodzaju owoców, ich dojrzałości czy ilości naturalnych substancji żelujących. Kiedyś w takich sytuacjach odruchowo sięgałam po żelfiks albo skrobię. Dziś robię to naprawdę rzadko. Zdecydowanie bardziej lubię wykorzystywać to, co daje sama natura. Co ciekawe, rozwiązanie od lat miałam pod ręką.

Dlaczego nie każdy dżem chce zgęstnieć? Wszystko zależy od owoców

Jeśli choć raz przygotowywałaś domowe przetwory, pewnie zauważyłaś, że nie wszystkie owoce zachowują się podczas gotowania tak samo. Jabłka, porzeczki czy pigwa zazwyczaj bardzo szybko tworzą zwartą, gęstą konsystencję. Zupełnie inaczej jest z truskawkami, wiśniami, czereśniami, malinami czy morelami. Te owoce zawierają znacznie mniej naturalnych pektyn, czyli substancji odpowiadających za żelowanie.

Przez lata testowałam różne sposoby, by zagęścić dżem. Dodawałam starte jabłka, zwiększałam ilość cukru, próbowałam nawet dłuższego chłodzenia między gotowaniem. Najlepiej sprawdził się jednak trik, który praktycznie nic nie kosztuje. Co ciekawe, większość osób bez zastanowienia wyrzuca ten składnik do śmieci.

Pestki cytryny to naturalne źródło pektyn. Większość osób nie wykorzystuje ich możliwości

Sekret tkwi w pestkach cytryny. Choć są niepozorne, zawierają sporo naturalnych pektyn, które pomagają zagęszczać domowe przetwory. Sama odkryłam to kilka lat temu i od tamtej pory praktycznie żadna pestka nie trafia już do kosza.

Cytryny wykorzystuję w kuchni bardzo często. Dodaję ich sok do lemoniad, marynat, ciast i sałatek, a startą skórkę wykorzystuję do deserów czy wypieków. Zawsze zostawały mi jednak pestki. Dawniej po prostu je wyrzucałam. Dziś odkładam je do niewielkiego pojemnika i przechowuję w zamrażarce.

To rozwiązanie ma ogromną zaletę. Pestki możesz zamrażać przez wiele miesięcy i wyciągać dokładnie wtedy, kiedy przygotowujesz przetwory. Nie tracą swoich właściwości, więc nie musisz czekać na sezon cytrynowy. Jeśli akurat masz pod ręką świeżą cytrynę, również możesz wykorzystać jej pestki od razu.

Jak wykorzystać pestki cytryny podczas gotowania dżemu? Są dwa proste sposoby

  1. Najprostsza metoda polega na przygotowaniu naturalnego żelu. Wystarczy około łyżki pestek zalać niewielką ilością wody i zostawić na całą noc. Rano zauważysz, że wokół nasion powstała charakterystyczna galaretowata masa. To właśnie efekt działania pektyn. Taki żel możesz delikatnie oddzielić od nadmiaru wody i dodać bezpośrednio do gotującego się dżemu. Nie potrzebujesz go dużo. Nawet niewielka ilość potrafi zauważalnie poprawić konsystencję przetworów.
  2. Jest jeszcze drugi sposób, z którego korzystam chyba najczęściej. Pestki wkładam do kawałka czystej gazy lub bawełnianego woreczka, zawiązuję i wrzucam bezpośrednio do garnka z owocami. Gotują się razem z dżemem przez cały czas, stopniowo uwalniając pektyny. Po zakończeniu gotowania po prostu wyjmuję woreczek i gotowe. To rozwiązanie jest niezwykle wygodne, bo nie musisz później wyławiać pojedynczych pestek z gorącego dżemu. Sam smak pozostaje niezmieniony. Pestki nie nadają przetworom intensywnej cytrynowej nuty, dlatego możesz stosować je zarówno do truskawek, malin, wiśni, śliwek, jak i wielu innych owoców.

Osobiście bardzo cenię tę metodę również za jej prostotę. Nie wymaga kupowania dodatkowych produktów ani specjalnych przygotowań. Wystarczy pamiętać, żeby wcześniej odłożyć pestki zamiast wyrzucać je do śmieci.

Ten prosty trik pozwala zachować lepszy smak owoców i skrócić gotowanie

Naturalne pektyny mają jeszcze jedną zaletę, o której mówi się zdecydowanie za rzadko. Dzięki nim nie musisz aż tak długo gotować owoców. To oznacza, że zachowują więcej swojego aromatu, koloru i świeżego smaku.

Oczywiście nie oznacza to, że pestki zastąpią wszystko. Jeśli przygotowujesz bardzo płynne owoce lub zależy ci na wyjątkowo zwartej konsystencji, czasami nadal potrzebne będzie dłuższe gotowanie. W większości domowych przepisów naturalne pektyny stanowią jednak świetne wsparcie.

Najbardziej podoba mi się to, że ten sposób nic nie kosztuje. Wykorzystujesz część cytryny, która zazwyczaj ląduje w odpadach, a jednocześnie ułatwiasz sobie przygotowanie domowych przetworów.