Sklepowe półki uginają się od gotowych przekąsek, ale coraz trudniej znaleźć taką, do której naprawdę chce się wrócić. W wielu saszetkach znajduje się przynajmniej kilka łyżeczek dosypanego cukru - a ja praktycznie nic nie słodzę. No, chyba że erytrytolem, od czasu do czasu. Ostatnio szukałam czegoś, co nadawałoby się na prowiant na wycieczkę. Niepozorna, wyciskana tubka z Biedronki okazała się miłym zaskoczeniem i szybko trafiła na listę zakupów przed wyjazdem. Nie zajmuje wiele miejsca w torbie, ale to dopiero początek zalet.
Czasem wystarczy jeden łyk, żeby zmienić zdanie
Gotowe przekąski w tubkach na dobre zadomowiły się w polskich sklepach. Wybór jest ogromny: od klasycznych musów owocowych bez dodatków w mniej i bardziej wyrafinowanych połączeniach po bardziej wymyślne warianty inspirowane popularnymi deserami. Pamiętam nawet wersje o smaku sernika czy ciasteczek typu jaffa cake z pomarańczą i czekoladą. To były moje ulubione, ale od dawna nie mogę ich znaleźć i wszystko wskazuje na to, że zniknęły ze sprzedaży.
Dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam po kolejną nowość. Kosztuje około 4 zł, więc spokojnie mieści się poniżej granicy 5 zł, jaką jestem skłonna zapłacić za tego typu przekąskę. Opakowanie ma 170 g i już po pierwszym spróbowaniu wiedziałam, że przy następnej wizycie w Biedronce kupię ich więcej.
Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Zaskoczenie od pierwszego łyczka
Największe zaskoczenie? Zadeklarowany przez producenta smak pojawia się od razu. Już od pierwszego pociągnięcia z tubki wyraźnie czuć maliny. Całość ma konsystencję gładkiego, drobno zmielonego musu i intensywnie pachnie owocami. Nie mam wrażenia, że ktoś próbował kombinować i przyoszczędzić na malinach - uczciwe podejście się chwali.
To właśnie maliny grają tu pierwsze skrzypce. Są przyjemnie kwaskowe i dzięki temu produkt wyróżnia się na tle wielu podobnych przekąsek, które często okazują się po prostu bardzo słodkie. Użyty pewnie dla lepszej konsystencji i słodyczy banan na szczęście nie wybija się na pierwszy plan.
W składzie znajdziesz aż 15% malin, więc nie są jedynie symbolicznym dodatkiem czy aromatem. Bazę stanowi przecier jabłkowy, a ciekawym uzupełnieniem jest niewielka ilość musu z rabarbaru, który dodatkowo podkreśla owocową kwaskowość.
Cały skład znajdziesz tutaj:
Red. MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Jak najlepiej smakuje owsianka Dawtona?
Odkryłam też, że latem najlepiej smakuje prosto z lodówki. Jest wtedy wyjątkowo przyjemna i orzeźwiająca. Wpadłam również na pomysł, żeby wycisnąć zawartość do foremek na lody i zamrozić. Jeszcze nie sprawdziłam efektu, ale mam przeczucie, że może z tego wyjść bardzo ciekawy deser.
W środku naprawdę czuć owoce
W redakcji wszyscy wiedzą, jakiego bzika mam na punkcie składów różnych sklepowych produktów. Skład tej owsianki ze skyrem i malinami zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Maliny nie są tutaj tylko elementem nazwy na opakowaniu - rzeczywiście je czuć. Dzięki temu całość smakuje świeżo i naturalnie.
Jedna tubka dostarcza 134 kcal, więc sprawdza się wtedy, gdy potrzebujesz czegoś na szybko. Dodatek skyru i płatków owsianych sprawia, że przekąska jest bardziej treściwa niż zwykły mus owocowy, a jednocześnie nie jest ciężka. Producent nie dodaje też cukru - słodycz pochodzi głównie z owoców.
Ten format aż prosi się o zabranie w podróż
Najbardziej doceniłam tę przekąskę właśnie podczas planowania wyjazdu. Tubka jest lekka, poręczna i zajmuje bardzo mało miejsca w plecaku czy torbie. Bez problemu zabierzesz tę owsiankę ze skyrem do pociągu, autokaru, na rower albo górską wycieczkę. Opakowanie ma ponad 100 ml, więc nie nadaje się do bagażu podręcznego w samolocie. Dla mnie to jednak niewielka wada. Warto jedynie pamiętać, że w składzie znajduje się jogurt, dlatego w upalne dni najlepiej zjeść go dość szybko i nie zostawiać przez wiele godzin w nagrzanym bagażu.
Kiedy nie masz czasu, taka saszetka naprawdę się przydaje
Nie traktuję jej jako zamiennika domowego śniadania na co dzień, ale jako awaryjna, praktyczna opcja sprawdza się znakomicie. Otwierasz opakowanie i po chwili masz gotową przekąskę. Przydaje się np. gdy człowiek pośpi rano nieco dłużej i nie ma już czasu na robienie śniadania od zera (a coś zjeść trzeba).
Trudno mi znaleźć powód, żeby jej nie kupić
Szczerze mówiąc, długo zastanawiałam się nad wadami i nie znalazłam nic poważnego. Gdybym miała wskazać jedną, byłby nią jedynie plastik i pojemność, która wyklucza zabranie produktu do samolotu w bagażu podręcznym.
Poza tym za około 4 zł dostajesz smaczną, wygodną przekąskę z wyraźnie wyczuwalnymi malinami, która świetnie sprawdza się wtedy, gdy liczy się czas albo pakujesz się na wyjazd. Ja na pewno wrzucę do koszyka jeszcze kilka sztuk przed kolejną letnią podróżą.

















