Niepozorna kiełbasa z Lidla okazała się jednym z moich najciekawszych kulinarnych odkryć ostatnich miesięcy. Kosztuje trochę więcej niż zwykłe salami, ale już po pierwszym plasterku można zrozumieć, skąd bierze się jej cena. Ma wyrazisty smak, ciekawą konsystencję i opakowanie, które przyciąga wzrok. 

Włoskie wędliny od dawna mają swoje miejsce na polskich stołach, ale większość kupujących sięga po dobrze znane salami lub prosciutto. Tymczasem na sklepowych półkach można znaleźć znacznie ciekawsze specjały. Jeden z nich odkryłem w Lidlu, wśród produktów włoskiej marki Italiamo. Początkowo zainteresował mnie wyglądem, jednak ostatecznie przekonał smakiem.

Salami strolghino z Lidla. Co to za kiełbasa?

Mowa o salami strolghino, tradycyjnej włoskiej kiełbasie wywodzącej się z okolic Parmy, w regionie Emilia-Romania. Jest to nieduża, dojrzewająca wędlina wieprzowa, która od zwykłego salami różni się zarówno sposobem produkcji, jak i konsystencją.

Adobe Stock, Giuseppe

W dawnych czasach strolghino powstawało z chudych kawałków mięsa pozostających podczas przygotowywania culatello, jednej z najbardziej cenionych włoskich szynek. Mięso „z resztek” i okrawków rozdrabniano, doprawiano solą oraz przyprawami, a następnie umieszczano w cienkiej osłonce i poddawano stosunkowo krótkiemu dojrzewaniu. Dzięki temu kiełbasa zachowywała charakterystyczną miękkość.

Ciekawa jest również historia samej nazwy. Według lokalnej tradycji pochodzi ona od słowa „strolga”, oznaczającego wróżkę lub wróżbitkę. Dawniej na podstawie jakości szybko dojrzewającego strolghino próbowano przewidzieć, jak udadzą się większe wędliny przygotowywane z tego samego mięsa. 

Strolghino wyróżnia się delikatniejszą strukturą niż wiele długo suszonych kiełbas. Nie jest jednak mdłe. Smak mięsa pozostaje na pierwszym planie, a sól, pieprz i przyprawy stanowią jego uzupełnienie. Właśnie ten charakter sprawia, że trudno pomylić je ze zwyczajnym salami kanapkowym.

Ile kosztuje strolghino z Lidla? Opakowanie wygląda jak produkt premium

Za 250-gramowy kawałek salami strolghino marki Italiamo trzeba zwykle zapłacić w Lidlu 15,99 zł. W przeliczeniu daje to 63,96 zł za kilogram, czyli niemało jak na kiełbasę kupowaną w dyskoncie. Cena wydaje się jednak bardziej uzasadniona po spróbowaniu produktu. Smak jest na tyle skoncentrowany, że nie potrzeba grubej warstwy wędliny, aby wyraźnie zaznaczyła swoją obecność na kanapce. Kilka plasterków w zupełności wystarcza, szczególnie w połączeniu z dobrym pieczywem.

Na uwagę zasługuje też samo opakowanie. Kiełbasa została zabezpieczona folią, która sprawia wrażenie grubszej i solidniejszej niż w przypadku wielu innych pakowanych wędlin. Do tego dochodzi fantazyjna papierowa owijka, nadająca całości nieco rzemieślniczy, włoski charakter.

MojeGotowanie.pl

Takie detale robią różnicę. Produkt wygląda bardziej jak specjał z delikatesów niż kolejna kiełbasa z supermarketowej lodówki. Oczywiście elegancki papier nie jest żadną gwarancją jakości, ale tutaj rzeczywiście dobrze współgra z zawartością.

Ważna uwaga: osłonka znajdująca się bezpośrednio na kiełbasie nie jest przeznaczona do jedzenia i należy ją usunąć przed spożyciem. Najwygodniej zrobić to jeszcze przed pokrojeniem całego kawałka.

Strolghino, chorizo czy fuet? Różnice są wyraźne

Do tej pory chorizo i fuet należały do moich ulubionych kiełbas kupowanych na szybkie przekąski. Strolghino nie jest ich dokładnym odpowiednikiem, ale zdecydowanie może z nimi konkurować.

Hiszpańskie chorizo charakteryzuje się mocnym aromatem papryki, często również wędzonej. W ostrzejszych odmianach przyprawy potrafią wręcz zdominować smak mięsa. To zaleta, gdy potrzebna jest wyrazista wędlina, ale nie zawsze ma się ochotę na tak intensywną paprykową nutę.

Fuet, pochodzący z Katalonii, jest zwykle cieńszy, bardziej suchy i sprężysty. Ma charakterystyczną osłonkę, często pokrytą białą pleśnią szlachetną. Dobrze sprawdza się jako przekąska krojona w cienkie plasterki, chociaż niektóre marketowe odmiany bywają przesadnie słone albo za twarde.

Strolghino zajmuje miejsce pomiędzy tymi produktami. Jest wyraziste, ale nie potrzebuje dominującej papryki, aby przyciągnąć uwagę. Jednocześnie jego miększa, mniej wysuszona struktura odróżnia je od twardego fuet. W porównaniu z typowym salami dojrzewającym krócej oferuje też inny sposób odczuwania smaku i konsystencji.

Jak podawać salami strolghino, żeby wydobyć jego smak?

Strolghino najlepiej potraktować jako samodzielną przekąskę, a nie tylko dodatek do kanapek. Włoska tradycja dopuszcza krojenie go w nieco grubsze, ukośne plastry, dzięki czemu łatwiej docenić charakterystyczną miękkość mięsa.

Świetnym towarzystwem będzie świeża bagietka, chrupiący chleb na zakwasie albo proste grzanki. Warto również zestawić kiełbasę z kawałkami parmezanu, oliwkami, marynowanymi warzywami czy łagodnym serem. Lepiej unikać nadmiaru ostrych sosów, które mogłyby zagłuszyć jej naturalny aromat.