Delikatna, soczysta, o głębokim smaku. Taka właśnie jest wołowina z Irlandii. Kiedy raz jej spróbujesz, trudno będzie wrócić do innych mięs. Bez względu na to, czy kupisz antrykot, rostbef czy kawałek na gulasz, smak zawsze będzie wyjątkowy. Co sprawia, że to mięso cieszy się takim uznaniem wśród szefów kuchni na całym świecie? I jak najlepiej je przygotować w domowych warunkach? Przeczytaj, a przekonasz się, że wołowina z Zielonej Wyspy to coś, co warto mieć w kuchni, zwłaszcza od święta.

Dlaczego irlandzka wołowina jest tak wyjątkowa?

Sekret zaczyna się tam, gdzie rośnie trawa. Dosłownie. Irlandia słynie z zielonych łąk, na których krowy pasą się przez większą część roku. Dzięki łagodnemu klimatowi, dużej wilgotności i naturalnym warunkom, bydło ma dostęp do świeżej trawy prawie przez cały rok. To przekłada się na smak mięsa, który jest bogaty, z wyraźnym, naturalnym aromatem. Bo irlandzka wołowina pochodzi od krów jedzących wyłącznie naturalny pokarm.

Wołowina z Irlandii, szczególnie ta oznaczona jako Irish Angus albo Hereford, pochodzi z tradycyjnych ras mięsnych, które rosną powoli i naturalnie. Tłuszcz w takim mięsie rozkłada się równomiernie, tworząc w niektórych częściach tuszy tzw. marmurek, czyli delikatne żyłki tłuszczu, które podczas smażenia czy pieczenia nadają mięsu soczystość i smak. Nie musisz być mistrzem patelni, wystarczy, że potraktujesz taki kawałek z szacunkiem, a obiad będzie jak z topowej restauracji.

Nie musisz kupować najdroższego kawałka

To, co zachwyca w irlandzkiej wołowinie, to nie tylko jakość, ale i wszechstronność. Oczywiście polędwica czy antrykot to najwyższa półka, ale nawet mniej szlachetne części, jak łopatka, mostek czy karkówka, smakują fantastycznie, jeśli przygotujesz je z pomysłem.

Jeżeli lubisz wolne gotowanie, sięgnij po pręgę wołową lub łopatkę. Są idealne na gulasze, pieczenie, zupy. Po kilku godzinach duszenia mięso będzie tak miękkie, że rozpłynie się na języku. Z kolei antrykot lub rostbef świetnie sprawdzają się na szybki obiad. Wystarczy krótko obsmażyć z obu stron i dać mu chwilę „odpocząć” przed podaniem. Nie potrzebujesz wielu przypraw. Sól, pieprz i dobrej jakości masło z czosnkiem wystarczą, żeby podkreślić naturalny smak mięsa.

Jak najlepiej przygotować irlandzką wołowinę?

Mięso tej jakości nie wymaga wymyślnych zabiegów, najważniejsze, żeby nie przesuszyć go podczas smażenia czy pieczenia. Zawsze wyciągaj wołowinę z lodówki przynajmniej pół godziny przed obróbką, wtedy temperatura będzie bardziej wyrównana, a mięso usmaży się równomiernie.

Jeśli wybierzesz stek, wystarczy rozgrzana patelnia (najlepiej żeliwna), odrobina tłuszczu o wysokiej temperaturze dymienia i dwie, trzy minuty z każdej strony. Potem koniecznie daj mu kilka minut, by „odpoczął”. Soki się wchłoną, a mięso będzie jeszcze bardziej soczyste. Możesz też dodać ząbek czosnku, gałązkę rozmarynu i łyżkę masła - aromat będzie nieziemski.

Do długiego duszenia warto dodać korzeń pietruszki i ziele angielskie. Mięso powoli zmięknie i przesiąknie przyprawami, ale wciąż zachowa swój charakterystyczny, lekko słodkawy posmak. To właśnie dzięki niemu dania z irlandzkiej wołowiny smakują inaczej: głęboko, intensywnie, ale bez goryczki.

Mięso, które smakuje każdemu

Jeśli masz w rodzinie osoby, które zwykle nie przepadają za wołowiną, spróbuj zaserwować im kawałek irlandzkiego rostbefu albo gulasz z mięsa z wyraźnym marmurkiem. Jest duża szansa, że zmienią zdanie. To mięso nie potrzebuje wielu dodatków, bo samo się broni swoim wyjątkowym smakiem. A co najważniejsze, nawet mniej wprawny kucharz może z niego wyczarować coś wyjątkowego.

Irlandzka wołowina to propozycja na wyjątkowy posiłek, ale nie musi być zarezerwowana tylko na specjalne okazje. W polskich sklepach coraz częściej znajdziesz ją w ofercie, w próżniowo pakowanych kawałkach, idealnych do przechowania w lodówce czy zamrażarce. Warto mieć taki zapas choćby na niedzielny obiad, który zrobi wrażenie bez zbędnego stresu i wysiłku z twojej strony.