Stare odmiany owoców potrafią zaskoczyć bardziej niż niejedna sklepowa nowość. Czasem mają nieidealną skórkę czy mniej regularny kształt, za to nadrabiają konsystencją i aromatem. W przypadku tej odmiany najważniejszy jest miąższ - miękki, soczysty i niemal rozpływający się na języku. Trudno nie sięgnąć po kolejną. I jeszcze jedną. Te gruszki przypominają mus jeszcze na surowo. Podgrzanie ich i zamknięcie w słoikach to tylko formalność (o ile wcześniej nie zjesz wszystkich).
Masłówka nie bez powodu dostała taką nazwę. W środku jest jak krem
Gruszka masłówka, znana również m.in. jako Flemish Beauty, Belle de Flandres (piękność Flandrii) czy Fondante des Bois (dosłownie: „drzewny fondant” - Belgowie mają poczucie humoru), to stara nazwa dla specyficznych odmian gruszy europejskiej. Historyczne źródła z XIX wieku wymieniają wszystkie te nazwy (i jeszcze więcej) jako synonimy gruszy masłówki. W Polsce można się zetknąć z masłówką zwykłą, Diela, Liegela oraz Hardenpont.
Owoc masłówki jest dość duży i pękaty, zwykle bardziej zaokrąglony niż smukły. Skórka podczas dojrzewania przybiera żółtawy kolor, może mieć ordzawienia lub rumieniec - gruszki masłówki mogą wyglądać różnie w zależności od konkretnej odmiany. Niektóre skórką przypominają złotą renetę:
Getty/iStock Ekaterina Korzh
Największa niespodzianka czeka jednak w środku. Miąższ dojrzałej masłówki jest przeważnie bardzo soczysty, słodki, lekko „piaseczkowy”, miękki i charakterystycznie „maślany”. Masłówka ma też bogaty, lekko piżmowy aromat.
Gdy owoc dobrze dojrzeje, nie chrupie jak konferencja. Jest mięciuteńki, rozchodzi się po podniebieniu i niemal rozpływa w ustach. To właśnie od takiej konsystencji pochodzi grupa dawnych określeń tej gruszki związanych z „topnieniem” i maślaną miękkością miąższu. Belgowie nie bez powodu nazywają ją więc fondantem - jest tak samo aksamitna i kremowa jak rozpuszczający się na świeżo ser.
Do ciasta jej nie wkładaj. Za to marmolada wychodzi pierwszorzędna
Ta delikatność ma swoją cenę. Jeśli zależy ci na wyraźnych kawałkach owocu w cieście, wybierz twardszą odmianę. Mocno dojrzała masłówka szybko mięknie pod wpływem temperatury, dlatego zamiast ładnych cząstek możesz otrzymać owocową masę. Do deserów, w których gruszka ma zachować kształt, nie będzie więc pierwszym wyborem.
Zupełnie inaczej wygląda sprawa z przetworami. Tutaj jej delikatność i skłonność do rozpadania się staje się atutem. Zrób z niej marmoladę, powidła gruszkowe, przecier albo gładki mus. Po ugotowaniu miksowanie to właściwie formalność. Kilka krótkich „bzyknięć” blenderem wystarczy, żeby uzyskać aksamitną konsystencję.
Dojrzały owoc możesz też rozgnieść widelcem i podać na zimno, np. jako gruszkowy mus z odrobiną wanilii, cynamonu albo soku z cytryny.
Masz kilka miękkich sztuk? Zrób gruszkowy kisiel
Masłówkę warto wykorzystać również do deserów na ciepło. Pokrój 2-3 obrane gruszki, przełóż do rondelka, dodaj kilka łyżek wody i duś, aż całkowicie zmiękną. Rozgnieć lub krótko zmiksuj. Dodaj odrobinę cynamonu, wanilii albo soku z cytryny, a następnie zagęść całość niewielką ilością mąki ziemniaczanej rozmieszanej w zimnej wodzie. Powstanie gęsty, intensywnie gruszkowy kisiel, który możesz jeść na ciepło lub po schłodzeniu.
Jeśli więc trafisz na dojrzałe masłówki, nie próbuj dodawać ich do wypieków. Wykorzystaj w inny sposób właśnie to, co je wyróżnia: niezwykle miękki, soczysty, maślany miąższ. Musy, marmolady, przeciery i domowy kisiel są dla nich stworzone.


Obserwuj nas na Google














