Stare odmiany jabłoni od kilku lat przeżywają renesans, zwłaszcza że triumfy święci słówko „hierloom”, które oznacza owoce i warzywa z długą tradycją. Coraz więcej osób szuka drzew, które pamiętają jeszcze sady naszych dziadków, a przy okazji oferują wyjątkowy smak, którego trudno szukać w owocach z supermarketów. Wśród nich znajduje się James Grieve – odmiana nieco zapomniana, ale ceniona przez sadowników i kolekcjonerów. Choć powstała ponad sto lat temu, nadal zachwyca delikatnym miąższem, dużą soczystością i wszechstronnym zastosowaniem w kuchni.

Odmiana jabłek z ponad stuletnią historią

Historia tej odmiany zaczyna się w XIX wieku w Szkocji. Została wyhodowana około 1893 roku przez szkockiego sadownika Jamesa Grieve'a, od którego nazwiska pochodzi nazwa. Za jej rodziców najczęściej uznaje się odmiany Pott's Seedling oraz Cox's Orange Pippin, choć jej pochodzenie nie zostało całkowicie potwierdzone.

Już na początku XX wieku jabłoń szybko zdobyła popularność nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale również w Niemczech, Skandynawii i Europie Środkowej. Ceniono ją przede wszystkim za niezawodne owocowanie, dobrą odporność na chłodniejszy klimat oraz wyjątkowy smak owoców.

W Polsce James Grieve nigdy nie należał do najczęściej sadzonych odmian towarowych. Z czasem został wyparty przez bardziej trwałe jabłka, które lepiej znosiły transport i długie przechowywanie. Mimo to nadal można spotkać stare drzewa w przydomowych sadach oraz kolekcjach dawnych odmian.

To typowa odmiana późnego lata. Owoce dojrzewają zwykle na przełomie sierpnia i września, dlatego często trafiają na stół wtedy, gdy papierówki są już wspomnieniem.

Jak wyglądają i smakują jabłka James Grieve?

Największym atutem tej odmiany jest smak. Jabłka są średniej wielkości lub duże, mają lekko spłaszczony kształt i cienką skórkę. Ich podstawowa barwa jest zielonkawożółta, jednak od strony nasłonecznionej niemal zawsze pojawia się intensywny czerwony lub pomarańczowoczerwony rumieniec z delikatnymi prążkami.

Miąższ jest kremowobiały, bardzo soczysty i wyjątkowo kruchy, dlatego pokochają go miłośnicy papierówek. Jabłko przy każdym kęsie przyjemnie chrupie, a jednocześnie rozpływa się w ustach.

Smak jest harmonijny – słodko-kwaśny, z wyraźnym owocowym aromatem. Kwaśność jest dobrze wyczuwalna, ale nie dominuje, dzięki czemu owoce są orzeźwiające. Nie są przesadnie słodkie, co dla wielu osób stanowi ich największą zaletę.

James Grieve najlepiej smakuje zaraz po zbiorze. To odmiana typowo deserowa, która nie została stworzona z myślą o wielomiesięcznym przechowywaniu. Po kilku tygodniach miąższ zaczyna stopniowo mięknąć i traci swoją charakterystyczną chrupkość.

Do czego wykorzystać je w kuchni?

Choć to świetne jabłko deserowe, jego zastosowanie jest znacznie szersze. Dzięki wysokiej soczystości i zrównoważonemu smakowi sprawdza się zarówno w słodkich wypiekach, jak i w przetworach. Świetnie nadaje się do jedzenia na surowo, ale także do:

  • szarlotek i tart,
  • racuchów, placuszków i naleśników,
  • domowych kompotów,
  • musów jabłkowych,
  • soków tłoczonych.

Podczas pieczenia owoce dość szybko miękną, ale nie zamieniają się całkowicie w papkę. Zachowują przyjemny aromat i lekką kwaskowość, która dobrze równoważy słodycz ciasta.

James Grieve bardzo dobrze sprawdza się także w domowych musach. Zaletą tych jabłek jest to, że nie wymagają dużej ilości cukru.

W krajach skandynawskich odmiana ta od lat wykorzystywana jest również do produkcji domowych soków oraz cydru. Duża zawartość soku i wyrazisty aromat sprawiają, że napoje mają pełniejszy smak niż w przypadku wielu nowoczesnych odmian.