Kiedy po raz pierwszy trafiłam na nie w internecie, byłam przekonana, że ktoś celowo je zabarwił. Wyglądały jak wyjęte z zakwasu, startych buraczków lub z barwnika spożywczego. Zaczęłam więc szukać informacji i szybko okazało się, że takie okazy naprawdę istnieją. Co więcej, można znaleźć je również w Polsce, ale trzeba wiedzieć, czego konkretnie szukać.
Wyglądają jak zafarbowane buraczkiem, a rosną na drzewach
Czerwone orzechy włoskie to niezwykłe odmiany dobrze znanego orzecha włoskiego. Z zewnątrz trudno odróżnić je od zwyczajnych bo skorupka wygląda identycznie jak u zwykłych. Cała niespodzianka kryje się pod twardą łupiną. Cienka skórka otaczająca jądro orzecha ma kolor od różowego, przez wiśniowy, aż po intensywnie czerwony i bordowy, niekiedy wpadający w fiolet.
Skąd taki kolor? Odpowiadają za niego antocyjany, czyli naturalne barwniki roślinne występujące również w borówkach, wiśniach czy czerwonej kapuście. W przypadku tych orzechów gromadzą się właśnie w skórce orzechów włoskich. Sam środek pozostaje zazwyczaj jasny.
Jak powstały czerwone orzechy włoskie?
Odmiana powstała bez żadnych modyfikacji genetycznych. Jest efektem krzyżowania tradycyjnych odmian z rzadką odmianą perską o czerwonej skórce. Czerwone orzechy rosną m.in. w Chinach. W internecie można natknąć się na określenie „Xinjiang Walnuts”, nawiązujące do chińskiego regionu słynącego z uprawy orzechów.
Nie trzeba zresztą szukać aż tak daleko. W Polsce występuje odmiana Wiśnicz Czerwony, której orzechy są duże, mają różowoczerwone zabarwienie i najlepiej smakują na świeżo. Warto wypatrywać także odmiany Czerwony Późny, choć przed zakupem dobrze sprawdzić u sprzedawcy, jak dana odmiana wygląda w środku.
Na bazarkach takie orzechy trafiają się sporadycznie, dlatego łatwiej szukać ich przez internet, wpisując „czerwony orzech włoski” czy też „Wiśnicz Czerwony”. Mając ogród czy działkę, można też bez większego trudu kupić online sadzonkę na własny użytek.
Nie tylko kolor jest niezwykły. Zaskakują również smakiem
Jeśli spodziewasz się smaku buraka albo czerwonych owoców, możesz się zdziwić. Czerwone orzechy zachowują charakterystyczny orzechowy aromat, ale niektóre odmiany mają delikatniejszy, bardziej maślany i lekko słodkawy smak. Goryczka bywa mniej wyczuwalna niż w zwykłych orzechach włoskich.
Nie jest to jednak regułą. Dużo zależy od konkretnej odmiany, świeżości i sposobu przechowywania. Polski Wiśnicz Czerwony wyróżnia się dużymi, dość oleistymi jądrami, które podczas suszenia wyraźnie tracą na masie.
A co, jeśli zmielisz takie orzechy i dodasz je do ciasta? Czy wypiek zrobi się fioletowy? Niestety nie. Barwnik znajduje się głównie w cienkiej skórce, więc po zmieleniu miesza się z jasnym wnętrzem. Może nadać masie subtelny różowawy lub szarofioletowy odcień, ale nie zabarwi całego ciasta na intensywny fiolet.
Getty/iStock KatuSka
Nie miel ich od razu. W tej postaci zrobią największe wrażenie
Największą zaletą czerwonych orzechów włoskich jest ich wygląd, dlatego szkoda chować je wewnątrz wypieków. Najlepiej wykorzystać całe połówki albo grubo posiekane kawałki.
Świetnie prezentują się na białym lukrze, serniku, mazurku czy cieście marchewkowym. Możesz też udekorować nimi kruche ciasteczka, babeczki z kremem lub domowe pralinki. Szczególnie efektownie wyglądają na jasnym tle, na przykład przy bitej śmietanie czy kremie mascarpone.
Sprawdzą się również w codziennych daniach. Posyp nimi poranną owsiankę, kaszę mannę, ryż na mleku albo jogurt z owocami. Koniecznie wypróbuj je także na wierzchu, do sałatki z gruszką, serem pleśniowym i rukolą. Czerwone kawałki będą pięknie kontrastować z zielonymi liśćmi.
Możesz wykorzystać je nawet do dekoracji deski serów, lodów waniliowych lub pieczonej dyni. Dodawaj je najlepiej tuż przed podaniem, aby zachowały kolor i przyjemną chrupkość.
Czerwone orzechy włoskie to świetny przykład tego, że nawet doskonale znany składnik potrafi zaskoczyć. Nie potrzebujesz wymyślnych przepisów, by wykorzystać ich niezwykły wygląd. Wystarczy kilka połówek na prostym cieście albo sałatce, by zwyczajne danie wyglądało jak przygotowane na specjalną okazję. Jeśli zobaczysz je kiedyś na bazarku, koniecznie przyjrzyj się im bliżej.


Obserwuj nas na Google














