Jeszcze kilka lat temu składniki kojarzące się z kuchnią koreańską trzeba było kupować w drogich specjalistycznych sklepach. Dziś coraz częściej pojawiają się w popularnych marketach. Dobrym przykładem są kluski ryżowe tteokbokki dostępne w Biedronce. Kosztują niewiele, długo mogą czekać w szafce na swoją kolej, a przygotowanie z nich sycącego dania zajmuje zaledwie kilka minut.
Tteokbokki z Biedronki – co to jest?
Na opakowaniu tego produktu widnieje duży napis „Tteokbokki kluski ryżowe”, a zdjęcie przedstawia apetyczne, pomarańczowoczerwone kawałki oblepione sosem i posypane sezamem oraz szczypiorkiem. Warto jednak od razu wyjaśnić jedną rzecz: w środku nie ma żadnej saszetki z sosem ani przyprawami. Są same koreańskie kluski ryżowe. To dla niektórych może być spore zaskoczenie, i to niekoniecznie pozytywne. Bo też jak je podać? Ale o tym za chwilkę.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Według informacji umieszczonych na opakowaniu ich skład jest bardzo krótki: 74 proc. mąki ryżowej, woda i sól. Paczka waży 300 g. Same kluski wyglądają dość nietypowo. Są grube, krótkie i przypominają niewielkie wałeczki.
Po ugotowaniu stają się miękkie, ale pozostają charakterystycznie sprężyste i ciągnące. To właśnie ich konsystencja jest tutaj najciekawsza. Kto zna głównie polskie kopytka, kluski śląskie czy makaron, może być przy pierwszym kęsie mocno zaskoczony.
Tteok to koreańskie kluski lub ciastka ryżowe występujące w różnych odmianach. Tteokbokki natomiast jest popularnym koreańskim daniem przygotowywanym z takich klusek, najczęściej w intensywnym, pikantnym sosie. Dlatego napis na paczce jest pewnym uproszczeniem na potrzeby polskiego klienta: kupuje się przede wszystkim bazę potrzebną do przygotowania tteokbokki, a nie kompletne danie.
Jak przygotować tteokbokki z Biedronki?
Tutaj pojawia się największa zaleta tego produktu. Kluski nie wymagają kilkunastu minut gotowania ani wcześniejszego namaczania. Producent podaje dwa sposoby przygotowania.
Najprościej przepłukać kluski przed gotowaniem, zagotować około 500 ml wody, wrzucić zawartość opakowania i gotować na małym ogniu przez około 3 minuty. Potem wystarczy je odcedzić i połączyć z wybranymi dodatkami.
Na opakowaniu znajduje się również propozycja przygotowania ich od razu w sosie. Do garnka należy wlać około 300 ml wody, zagotować, dodać 300 g klusek oraz około 100 ml sosu do tteokbokki, a następnie gotować mniej więcej 5 minut, mieszając.
To właśnie drugi sposób najbardziej mi odpowiada. Kluski gotowane bezpośrednio z sosem zaczynają się nim oblepiać, a całość nabiera przyjemnie gęstej konsystencji. Nie trzeba też brudzić osobnego garnka i patelni, więc z jednej paczki rzeczywiście można zrobić ekspresowy obiad.
Sosu w paczce nie ma, ale można zrobić go samemu
Najprostsza domowa wersja może powstać z pasty gochujang rozprowadzonej wodą z dodatkiem sosu sojowego, odrobiny cukru i przeciśniętego czosnku. Jeśli nie lubisz bardzo ostrych dań, pastę warto dodawać stopniowo – gochujang potrafi mieć wyraźny charakter.
Jeśli nie masz pasty gochujang, wymieszaj 2 łyżki ketchupu, 1 łyżkę sosu sojowego, 1 łyżeczkę miodu lub cukru, przeciśnięty ząbek czosnku i odrobinę ostrej papryki. Rozcieńcz sos kilkoma łyżkami wody i gotuj w nim kluski, aż całość zgęstnieje i dobrze je oblepi.
Same kluski są dość neutralne, dlatego o smaku obiadu decyduje przede wszystkim sos i dodatki. I właśnie z tego powodu dobrze mieć kilka paczek w zapasie. Za każdym razem można przygotować je trochę inaczej.
Do klasycznego, pikantnego sosu świetnie pasują szczypiorek i prażony sezam. Można dorzucić również kawałki cebuli, kapustę pekińską albo marchew pokrojoną w cienkie paski. Jeśli w lodówce zostało jajko ugotowane na twardo, ono także dobrze odnajdzie się w takim zestawieniu.
Adobe Stock, Mumuuphoto
Ciekawym pomysłem jest dodanie pod koniec gotowania startego sera, który złagodzi ostrość sosu i sprawi, że stanie się bardziej kremowy. Można też wykorzystać pieczarki, podsmażone kawałki kurczaka albo tofu. W ten sposób zwykła paczka ryżowych klusek staje się punktem wyjścia do wykorzystania resztek zalegających w lodówce.
Nie trzeba zresztą za każdym razem kurczowo trzymać się koreańskich smaków. Neutralność tteokbokki daje sporo swobody. Najważniejsze, aby podawać je z czymś wyrazistym i odpowiednio wilgotnym, bo bez sosu mogą wydawać się zwyczajnie mdłe.


Obserwuj nas na Google














