Cheese curds to jeden z tych produktów, o których w Polsce wciąż mówi się niewiele, choć za oceanem jest prawdziwym kulinarnym hitem. Większość osób kojarzy go przede wszystkim z poutine, czyli słynnymi kanadyjskimi frytkami z sosem. Tymczasem ich zastosowanie jest znacznie szersze. Można je zajadać prosto z opakowania, dodawać do sałatek i zapiekanek. Warto wiedzieć, czym właściwie są i czym różnią się od zwykłego sera.

Czym są kanadyjskie cheese curds?

Cheese curds to świeże grudki sera powstające na bardzo wczesnym etapie produkcji. Są efektem oddzielenia skrzepu od serwatki, jeszcze zanim masa zostanie uformowana w klasyczne bloki i poddana dojrzewaniu. Właśnie dlatego mają nieregularny kształt, przypominający niewielkie kluski leniwe lub porwane kawałki ciasta.

Najczęściej są kremowobiałe lub żółtawe, miękkie i sprężyste. Po ugryzieniu stawiają delikatny opór, a ich charakterystyczną cechą jest subtelne skrzypienie pod zębami. To właśnie ten efekt sprawił, że w Kanadzie i niektórych regionach Stanów Zjednoczonych często określa się je mianem squeaky cheese.

Ich smak jest łagodny, mleczny i delikatnie maślany. Nie mają intensywnego aromatu typowego dla długo dojrzewających serów, dzięki czemu dobrze komponują się zarówno z wytrawnymi dodatkami, jak i z prostymi przekąskami.

Największą popularnością cieszą się w prowincji Quebec, gdzie od lat są jednym z symboli lokalnej kuchni. Można je kupić w sklepach spożywczych, na targach, a nawet bezpośrednio w mleczarniach. Wielu mieszkańców uważa, że najlepsze są jeszcze tego samego dnia po wyprodukowaniu, zanim trafią do lodówki. Schłodzenie sprawia bowiem, że stopniowo tracą swoją charakterystyczną sprężystość.

Choć w Europie pozostają ciekawostką, ich popularność powoli rośnie. Coraz częściej można spotkać je w sklepach z produktami importowanymi lub w restauracjach serwujących kuchnię północnoamerykańską.

Jak powstają kanadyjskie kąski serowe? 

Proces produkcji cheese curds zaczyna się dokładnie tak samo jak w przypadku wielu znanych serów. Do mleka dodaje się kultury bakterii oraz podpuszczkę.

Kiedy skrzep osiągnie odpowiednią konsystencję, zostaje pokrojony na niewielkie kostki. Następnie jest delikatnie podgrzewany i mieszany, aby oddzielić serwatkę od części stałej. W większości serowarni właśnie od tego momentu rozpoczyna się produkcja dojrzewającego sera.

W przypadku cheese curds proces zatrzymuje się jednak znacznie wcześniej. Świeże kawałki są odsączane, lekko solone i trafiają do sprzedaży bez wielotygodniowego czy wielomiesięcznego dojrzewania. Dzięki temu zachowują wyjątkową wilgotność, elastyczność i świeży mleczny smak. Nie mają zwartej struktury charakterystycznej dla goudy lub cheddara. 

Najczęściej powstają z mleka krowiego, choć można spotkać również wersje z owczego lub koziego. W sklepach pojawiają się także odmiany doprawiane ziołami, papryką, czosnkiem lub pieprzem, jednak klasyczna wersja pozostaje zdecydowanie najpopularniejsza.

Poutine. Danie, dzięki któremu serowe grudki podbiły Kanadę

Poutine to prosta potrawa pochodząca z Quebecu, która z czasem stała się jednym z kulinarnych symboli Kanady. Klasyczna wersja składa się z trzech elementów: chrupiących frytek, świeżych grudek serowych oraz gorącego sosu przygotowywanego na bazie wywaru mięsnego.

Występuje obecnie w dziesiątkach wariantów. W restauracjach można znaleźć wersje z wołowiną, szarpaną wieprzowiną, kurczakiem, pieczarkami, bekonem lub karmelizowaną cebulą. Powstają także odmiany wegetariańskie oraz bardziej luksusowe, na przykład z dodatkiem trufli.

Dziś poutine można znaleźć nie tylko w Kanadzie. Coraz częściej trafia do menu restauracji w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie jest traktowane jako ciekawa alternatywa dla klasycznych frytek z serem.

Fot. Getty/iStock, bhofack2

Nie tylko frytki. Do czego jeszcze wykorzystać cheese curds?

W Kanadzie bardzo często jada się je po prostu jako samodzielną przekąskę. Nie wymagają dodatków ani przypraw. Świetnie odnajdują się również w sałatkach. Można zastąpić nimi fetę lub mozzarellę, szczególnie w kompozycjach z pomidorami, ogórkami, pieczonym burakiem czy świeżymi liśćmi sałat. Nie rozpuszczają się tak łatwo i zachowują przyjemną sprężystość.

Cheese curds dobrze sprawdzają się także w burgerach, kanapkach i wrapach. Delikatnie miękną pod wpływem ciepła, ale nie zamieniają się od razu w płynny ser. Można je również wykorzystać do zapiekanek i makaronów i dań z piekarnika.

Popularnością cieszą się też smażone grudki sera. Obtacza się je w panierce i wrzuca na krótko na gorący tłuszcz. Stają się złociste i chrupiące, a w środku pozostają miękkie i lekko ciągnące. Często serwuje się je z sosami czosnkowymi, barbecue lub pikantnymi dipami.