Są odmiany jabłek, które najlepiej sprawdzają się w szarlotce i takie, które wolę chrupać prosto z koszyka. Golden Delicious należy do nielicznej grupy, która radzi sobie świetnie w obu rolach. Ta odmiana jest słodka, aromatyczna i przyjemnie soczysta, dlatego jesienią zawsze czekam na te pyszne owoce. Część zjadamy od razu, część trafia do ciasta, a z najbardziej dojrzałych okazów przygotowuję dżem.
Trudno uwierzyć, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych odmian jabłek na świecie rozpoczęła swoją karierę właściwie przez przypadek. Golden Delicious nie powstały bowiem w wyniku zaplanowanej hodowli. Ich historia zaczęła się od przypadkowej siewki znalezionej pod koniec XIX wieku w Stanach Zjednoczonych.
Golden Delicious znaleziono przypadkiem
Początki odmiany prowadzą do Wirginii w USA. W 1890 roku Anderson H. Mullins znalazł przypadkową siewkę, która potem zwróciła uwagę wyjątkowymi owocami. Potencjał nowego jabłka szybko dostrzeżono, a w 1916 roku Golden Delicious oficjalnie wprowadzono do uprawy.
Prawdziwa kariera odmiany rozpoczęła się później. W XX wieku drzewa zaczęły pojawiać się w sadach na kolejnych kontynentach, a złociste jabłka zdobywały coraz większą popularność.
Dziś Golden Delicious jest uprawiany na ogromną skalę w wielu częściach świata. Szczególnie ważną pozycję zajmuje w europejskim sadownictwie, a do jego czołowych producentów należą między innymi Włochy, Francja i Niemcy. W Polsce odmiana jest polecana do uprawy od 1976 roku.
Adobe Stock, dvande
Najlepszy Golden jest naprawdę słodki
Golden Delicious łatwo rozpoznać w sklepie czy na straganie. Dojrzałe owoce mają charakterystyczną żółtą lub złocistą skórkę. Czasami pojawiają się na niej ordzawienia, które nie zawsze wyglądają idealnie, ale są jedną z typowych cech tej starej odmiany.
Dla mnie najważniejsze kryje się jednak w środku. Dobry, odpowiednio dojrzały Golden ma słodki, deserowy smak i przyjemny aromat. Właśnie dlatego bardzo często zjadam go bez żadnych dodatków.
Pokrojone jabłko można również dorzucić do owsianki, naleśników albo jogurtu. Jeśli przygotowuję deskę serów, kilka cienkich plasterków Goldena również ląduje obok - jego słodycz świetnie współgra zwłaszcza z bardziej wyrazistymi serami.
Do szarlotki daję mniej cukru
Choć do klasycznej polskiej szarlotki często wybiera się kwaśniejsze odmiany, Golden Delicious również potrafi sprawdzić się znakomicie. Trzeba tylko wykorzystać jego największą zaletę, czyli naturalną słodycz.
Jabłka obieram, kroję na większe kawałki i krótko podgrzewam z cynamonem. Cukru dodaję znacznie mniej niż w przypadku kwaśnych jabłek, a czasem rezygnuję z niego niemal całkowicie. Do nadzienia lubię za to dodać odrobinę soku z cytryny, który przełamuje słodycz, a dodatkowo sprawia, że jabłka nie ciemnieją.
Tak przygotowane owoce trafiają na kruche ciasto, a na wierzch obowiązkowo daję kolejną warstwę ciasta albo maślaną kruszonkę.
Golden sprawdza się również w prostych ciastach ucieranych. Wystarczy pokroić owoce na ćwiartki, ułożyć na surowym cieście i oprószyć cynamonem. Podczas pieczenia miękną i oddają wypiekowi swoją słodycz.
Z dojrzałych owoców wychodzi świetny dżem
Jeśli kupię większą porcję i kilka jabłek zdąży mocniej dojrzeć, nic się nie marnuje. To najlepszy moment na przygotowanie domowego dżemu.
Golden Delicious jest do tego bardzo wdzięczny. Pokrojone owoce można wolno gotować z niewielką ilością cukru, aż zaczną się rozpadać i powstanie gęsty, złocisty mus. Dodaję do niego sok z cytryny, a czasem wanilię lub szczyptę cynamonu.
Taki dżem wykorzystuję później nie tylko do kanapek. Świetnie pasuje do naleśników, racuchów, gofrów i drożdżowych bułeczek. Można nim również przełożyć kruche ciasteczka albo wykorzystać jako nadzienie do rogalików.
W kuchni ma więcej zastosowań, niż się wydaje
Golden Delicious kojarzy się przede wszystkim z deserami, ale jego słodycz można ciekawie wykorzystać również w daniach wytrawnych. Pokrojony w cienkie słupki pasuje do surówki z kapusty i marchewki. Plasterki można dorzucić do sałatki z orzechami i serem pleśniowym, a ćwiartki krótko podsmażyć na maśle i podać obok pieczonej wieprzowiny.
Lubię także piec Goldeny w całości. Wydrążam środek, wkładam trochę orzechów, cynamonu i masła, a następnie zapiekam, aż miąższ zrobi się miękki. To jeden z najprostszych jesiennych deserów, zwłaszcza podany jeszcze na ciepło.


Obserwuj nas na Google














