Dziś renklody nie cieszą się już taką popularnością wśród Polaków jak węgierki, choć starsze pokolenia nadal doskonale je pamiętają. Ulena przez lata rosła w przydomowych ogrodach i gospodarstwach. W sierpniu jej charakterystyczne żółte śliwki były prawdziwym przysmakiem. Warto przypomnieć sobie o nich właśnie teraz, gdy rozpoczyna się ich sezon, zwłaszcza że to prawdziwe cudo do ciast i przetworów.
Renkloda Ulena wygląda zupełnie inaczej niż węgierka
Jeśli spodziewasz się niewielkiej, podłużnej i fioletowej śliwki, Ulena może nieźle zaskoczyć. Jej owoce są duże, kuliste i ważą zwykle około 45-50 g. Początkowo pozostają zielonożółte, natomiast w pełni dojrzałe nabierają pięknego pomarańczowożółtego odcienia.
Na skórce może pojawiać się charakterystyczny biały nalot oraz niewielkie cętki otoczone zielonkawą lub czerwonawą obwódką. Już po wyglądzie łatwo odróżnić je od popularnych węgierek.
Najlepsze kryje się jednak pod skórką. Miąższ Renklody Uleny ma intensywnie złotożółty kolor. Jest miękki, bardzo soczysty i przede wszystkim wyraźnie słodki - moim zdaniem 100x lepszy, niż u innych odmian śliwek.
Adobe Stock, OlgaPS
Najlepsze zjadam od razu pod drzewem
Pierwsze dojrzałe owoce pojawiają się mniej więcej w drugiej połowie sierpnia. I właśnie wtedy najtrudniej donieść je z działki do domu. Dojrzała Ulena właściwie nie potrzebuje żadnego towarzystwa. Jest tak soczysta, że po pierwszym kęsie sok potrafi spływać po palcach, a intensywna słodycz sprawia, że trudno skończyć na jednej sztuce.
Warto tylko dobrze wybrać moment zbioru. To właśnie odpowiednio dojrzałe owoce pokazują pełnię swojego smaku i aromatu. Jeśli mam ich niewiele, nawet nie zastanawiam się nad przetworami. Znikają na świeżo. Kiedy drzewo obrodzi mocniej, zaczyna się jednak prawdziwa zabawa w kuchni.
Do ciasta wolę ją nawet od węgierki
Renkloda Ulena świetnie sprawdza się w domowych wypiekach. Jej słodki i miękki miąższ dobrze komponuje się szczególnie z prostymi ciastami, w których owoce grają główną rolę.
Najczęściej przekrawam śliwki, usuwam pestki i układam połówki na cieście ucieranym. Do tego obowiązkowo gruba warstwa maślanej kruszonki. Podczas pieczenia owoce puszczają sok i miękną, a ich słodycz łączy się z ciastem.
Ulena świetnie pasuje również do kruchego placka, drożdżówki czy szybkiego deseru zapiekanego pod kruszonką. Jeśli owoce są naprawdę dojrzałe, nie potrzeba przy tym dużej ilości dodatkowego cukru.
Dobrym partnerem dla tej odmiany jest cynamon, ale warto zachować umiar. Smak samej śliwki jest na tyle ciekawy, że szkoda przykrywać go dużą ilością przypraw.
Z kilku kilogramów robię dżem na zimę
Gdy owoców jest dużo, obowiązkowo przygotowuję kilka słoików. Renkloda Ulena bardzo dobrze nadaje się na dżemy, powidła i kompoty. Szczególnie lubię prosty dżem, w którym dominują same owoce. Dojrzałe śliwki są już wystarczająco słodkie i aromatyczne, dlatego nie potrzebują wielu dodatków. Po ugotowaniu powstaje gęsty przetwór o pięknym złocistym kolorze.
Zimą otwieram taki słoik do naleśników, racuchów albo świeżej chałki. Dżem sprawdza się również jako przełożenie kruchego ciasta czy dodatek do owsianki.
Jeśli wolę zachować owoce w bardziej klasycznej postaci, przygotowuję kompot. W tym wydaniu również dobrze pokazują swój charakterystyczny słodki smak.


Obserwuj nas na Google















