Zacznę od czegoś osobistego. Mam nawyk kupowania różnych produktów „na spróbowanie”. Znasz to pewnie, wrzucasz do koszyka coś, co wygląda ciekawie, ale potem stoi w lodówce przez dwa miesiące. Tym razem było inaczej. Przypadkiem wzięłam ten konkretny słoiczek z Lidla, bo etykieta była ładna i… zjadłam połowę w dwa dni. Do kanapek, do frytek, do jajka na miękko. Coś niesamowitego. Gładki, kremowy, z lekkim kopem. Od tamtej pory mam go nie tylko w lodówce, ale też w zapasie.
Co to w ogóle jest?
Chodzi o majonez z chili jalapeño. Producent? Develey. Cena? 6,99 zł za słoiczek. Wygląda niepozornie, ale naprawdę potrafi odmienić smak codziennego jedzenia. W składzie nie ma udziwnień: olej rzepakowy, żółtko, jalapeño (dokładnie 2%), trochę czosnku, odrobina chili, musztarda, sok cytrynowy, przyprawy. Lekko pikantny, ale nie pali, jest idealnie zbalansowany. Taki, że sięgasz po kolejną łyżeczkę, zanim zjesz pierwszą.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Jak smakuje majonez z jalapeño?
Jeśli znasz klasyczny majonez Develey, to ten jest jego ostrzejszą, bardziej wyrazistą wersją. Ma gładką, lekko puszystą konsystencję. Smak? Na początku klasyczny, kremowy majonez, ale po chwili czujesz przyjemne ciepło na języku. Jalapeño dodaje charakteru, ale nie dominuje. Jest też lekko czosnkowy, z cytrusową nutą, która przełamuje tłustość.
To nie jest sos, który przytłacza. On podkręca smak tego, co już masz na talerzu. Robisz zwykłą bułkę z szynką i serem? Posmaruj ją tym majonezem i nagle masz coś, co smakuje jak z dobrej knajpki. Gotujesz makaron i nie masz pomysłu na sos? Wystarczy łyżka tego cuda, trochę jogurtu i zioła. Frytki? Bez dyskusji, tylko z tym majonezem.
Co to właściwie jest jalapeño i jak działa w kuchni?
Jalapeño to odmiana chili, która pochodzi z Meksyku. Ma charakterystyczny, lekko ziemisty smak i średni poziom ostrości. Nie piecze jak habanero, ale też nie jest tak łagodne jak papryka słodka. Do majonezu pasuje idealnie, nie dominuje, ale jest wyczuwalne i zachęca do kolejnego kęsa. W kuchni jalapeño świetnie sprawdza się jako dodatek do sosów, marynat, dań z grilla, a nawet zup. W tej wersji, zmiksowanej z majonezem, jest wyjątkowo uniwersalne. Nie musisz się znać na kuchni meksykańskiej. Po prostu otwierasz słoik i smarujesz.
Do czego używać majonezu z jalapeño?
- Do kanapek zamiast klasycznego masła czy zwykłego majonezu. Szczególnie dobrze łączy się z wędliną, serem, grillowanym kurczakiem czy pieczonymi warzywami.
- Do frytek i pieczonych ziemniaków, to świetna alternatywa dla ketchupów i aioli.
- Jako sos do burgerów i wrapów. Dodaje ostrości i kremowości. Nie potrzeba już innych dodatków.
- Do jajek na twardo, sadzonych, w jajecznicy, zawsze się sprawdzi.
- Do sałatek. Zmieszaj z jogurtem i masz gotowy dressing.
- Do makaronów, zwłaszcza tych „na szybko”. Dodajesz łyżkę do ciepłego makaronu i masz kremowy, pikantny sos bez gotowania. Takie użycie to mój absolutny hit. Zero wysiłku, a smakuje tak, że mąż zjada dokładkę za dokładką.
- Do grilla, jako dip do mięsa, kiełbasy czy warzyw z rusztu.
Dlaczego warto mieć go zawsze pod ręką?
Zjadłam już tyle różnych sosów ze sklepu, że większość smakuje mi tak samo, nijako albo za słodko. Ten naprawdę mnie zaskoczył. Nie potrzebuję niczego więcej, żeby zjeść coś dobrego. Czasem smaruję nim po prostu kromkę chleba, dokładam plaster sera i mam wrażenie, jakbym była na śniadaniu gdzieś w fajnej kawiarni. A jak mam więcej czasu, to bawię się w miksowanie. Dodaję trochę miodu, więcej czosnku, blenduję z pietruszką albo kolendrą i wychodzi domowy sos idealny. Ten majonez świetnie się do tego nadaje, bo ma już wyrazisty smak i dobrą bazę.
















