Na początku wzięłam ten słoiczek bez żadnego planu na wielką kulinarną przygodę. Chciałam po prostu sprawdzić, czy pesto Tigullio peperoni e noci faktycznie wyróżnia się czymś na tle innych gotowych sosów. Już po pierwszym obiedzie wiedziałam, że to nie będzie jednorazowa przygoda. Przez sześć kolejnych dni wracałam do Lidla i za każdym razem do koszyka trafiał kolejny słoiczek. W pewnym momencie zauważyłam, że kasjerka zaczyna zerkać na mnie z ukosa, jakby próbowała ustalić, czy ja naprawdę codziennie jem makaron.
Pesto Tigullio z Lidla
Po otwarciu słoiczka od razu czuć, że to pesto jest inne. Zapach jest intensywny, ale bardzo przyjemny, papryka daje lekko słodką, niemal pieczoną nutę, a orzechy włoskie dodają głębi i charakteru. Konsystencja jest gęsta, kremowa, idealna do mieszania z makaronem. Nic się nie rozwarstwia, nie pływa w oleju, wszystko jest zwarte i apetyczne. Już na etapie mieszania na patelni widać, że to sos, który „robi robotę”.
Redakcja MojeGotowanie.pl
W smaku to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Papryka i orzechy tworzą połączenie, które sprawia, że nawet najprostszy makaron zaczyna smakować jak porządny, włoski obiad. Nie jest to pesto, które przytłacza danie, a raczej je podkręca, dodaje mu wyrazistości i sprawia, że chce się jeść wolniej, bardziej uważnie. Najczęściej używam go właśnie do makaronów, bo to najszybsza droga do obiadu po pracy, ale bardzo szybko okazało się, że możliwości jest znacznie więcej.
Z czasem zaczęłam dodawać to pesto do gnocchi, do pieczonych warzyw, do ryżu, a nawet do kanapek, kiedy miałam ochotę na coś innego niż klasyczne smarowidła. Kilka razy wykorzystałam je także jako sos do kurczaka podsmażonego na patelni i za każdym razem efekt był ten sam - pytania, co dodałam i dlaczego to tak dobrze smakuje. Najlepsze jest to, że nie trzeba żadnych skomplikowanych dodatków ani długiego gotowania. Wystarczy kilka łyżek pesto, a danie od razu nabiera charakteru.
Bardzo cenię też to, że ten sos dobrze znosi podgrzewanie. Nie robi się gorzki, nie traci aromatu i nie zmienia konsystencji, co w przypadku gotowych pesto wcale nie jest takie oczywiste. Smak pozostaje głęboki i naturalny, bez wrażenia sztuczności. Widać, że to produkt, za którym stoi doświadczenie i dopracowana receptura, a nie przypadkowy pomysł.
Cena i dostępność w Lidlu
Po sześciu dniach ciągłych zakupów w końcu zrobiłam solidny zapas i od tamtej pory mam ogromny spokój. W mojej kuchni zawsze czeka słoiczek, który ratuje obiad w dni, kiedy nie mam ani czasu, ani ochoty na długie gotowanie. Za 13,99 zł dostaję produkt, który wystarcza na kilka porcji i sprawia, że codzienne jedzenie przestaje być nudne. Nic dziwnego, że wracałam po niego dzień po dniu. To jeden z tych smaków, do których chce się wracać regularnie, nawet jeśli ktoś po drugiej stronie kasy zaczyna już kojarzyć mnie po zawartości koszyka.
















