Jajecznica to dla wielu z nas codzienność. Wiele osób jada ją przynajmniej raz w tygodniu. Czasem jednak wychodzi zbyt sucha, zbita albo przeciwnie, wodnista. Znam wszystkie triki na kremową jajecznicę, które uwzględniają ekstra masło (polewanie, dodawanie zimnego, powolne podsmażanie z dużą ilością masła), ale zazwyczaj nie chcę go dodawać. Wystarczy mi łyżeczka do smażenia. Odkryłam inny trik na jajecznicę i obwieszczam: to patent z gatunku tych zmieniających życie.
Najpierw białka, potem reszta
Klucz tkwi w rozdzieleniu białek od żółtek na chwilę przed smażeniem. Nie trzeba oddzielać ich perfekcyjnie jak do bezy. Wystarczy, że delikatnie oddzielisz białka od żółtek i potraktujesz je osobno.
Na patelni rozgrzej niewielką ilość tłuszczu. Może to być masło, może być olej, oliwa, możesz też użyć mieszanki. Nie zwiększaj jego ilości względem tego, co zwykle dajesz do jajecznicy.
Kiedy tłuszcz się delikatnie rozgrzeje, wrzuć na patelnię same białka. Nie mieszaj ich od razu energicznie. Pozwól im się lekko ściąć. Chodzi o to, by zaczęły się ścinać od spodu, ale nie zdążyły zamienić się w twardą, gumową warstwę. To ma być delikatne podsmażenie, dosłownie kilkadziesiąt sekund na małym ogniu.
W zależności od tego, czy wolisz jajecznicę z ultrakremową strukturą i bez cząstek, czy lubisz ścięte kawałki jajek w jajecznicy, reguluj temperaturę i intensywność mieszania. Im wyższa temperatura i mniej mieszania, tym więcej grudek w jajecznicy.
Dodaj żółtka w drugiej kolejności
Gdy białka zetną się, ale pozostaną jeszcze mięsiste i wilgotne, wyłącz ogień i dodaj żółtka. Energicznie wymieszaj całą jajecznicę i chwilkę poczekaj. Rób to energicznie, zdecydowanymi ruchami. Chodzi o to, by żółtka dokładnie połączyły się z podsmażonymi białkami, ale nie miały czasu się zwarzyć. Żółtka ogrzeją się od ciepłej patelni, ale nie zetną mocno.
Białka potrzebują wyższej temperatury niż żółtka. Jeśli wrzucasz wszystko razem i długo mieszasz na ogniu, żółtka szybko się przesuszają. To one odpowiadają za kremowość. Gdy są zbyt długo podgrzewane, robią się mączne i suche. Wtedy nawet duża ilość masła nie daje tego aksamitnego efektu.
Podsmażając najpierw same białka, dajesz im moment, by zaczęły się ścinać i nabrały struktury. One budują „szkielet” jajecznicy. Żółtka dodasz później, w momencie, kiedy temperatura zacznie już spadać. Dzięki temu nie zdążą się przesuszyć.
Ta zmiana kolejności naprawdę robi różnicę. Zamiast jednolitej, często zbyt mocno ściętej masy, dostajesz coś bardziej kremowego i, co ważne, bez elementów surowego białka. To nadal jajecznica, tylko zrobiona sprytniej.
Ekstra patenty na jajecznicę tym sposobem
Zioła dodawaj już po wyłączeniu gazu. Szczypiorek, natka pietruszki czy koperek zachowają świeżość i nie zwiędną od wysokiej temperatury. Wymieszaj je delikatnie z gotową masą albo posyp już na talerzu.
Ten sposób sprawdzi się też przy większej liczbie jajek, na przykład gdy robisz śniadanie dla rodziny. Po prostu pracuj partiami lub użyj większej patelni. Najważniejsze jest zachowanie odstępu między białkami a żółtkami i kontrola temperatury.
Kiedy raz spróbujesz tej metody, zobaczysz, jak bardzo zmienia się efekt końcowy. Jajecznica wychodzi kremowa, miękka i delikatna, bez ciężkości od nadmiaru tłuszczu.
















