Tym razem nie zastanawiałam się ani chwili, bo od dłuższego czasu szukam produktu, który mógłby mi zastąpić klasyczny makaron w codziennych obiadach. Po zwykłym pszennym bardzo szybko robię się głodna, więc każda alternatywa od razu zwraca moją uwagę. Ta paczuszka z ciemną zawartością skutecznie „zaczepiła” mnie w sklepie - samym swoim wyglądem. Z daleka świderki wyglądały trochę jak barwiony sepią. Napis less carbs (z j. ang.: mniej węglowodanów) był dla mnie drugim, dodatkowym wabikiem. Postanowiłam zabrać jedną paczuszkę na próbę do domu i zobaczyć, co z tego wyniknie.
Na półce wygląda niepozornie, ale przyciąga wzrok
Nowości w Biedronce pojawiają się regularnie, jednak nie wszystkie robią takie pierwsze wrażenie. Ten produkt od razu zwrócił moją uwagę ciemnobrązowym kolorem. Opakowanie kosztowało 5,99 zł za 250 g i na razie nie było jeszcze żadnej promocji.
Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że to sporo. W tej samej cenie kupisz zwykle 2x większe opakowanie zwykłego makaronu pełnoziarnistego. Po pierwszym obiedzie spojrzałam jednak na tę cenę trochę inaczej. Produkt okazał się bardzo sycący, więc spokojnie wystarczyło mi go mniej niż klasycznego makaronu. W praktyce z opakowania wychodzą dwie naprawdę solidne porcje, czyli około 3 zł za osobę plus sos i dodatki. Jak na bazę konkretnego obiadu nie wypada to źle.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Skład robi całą robotę
To makaron Pastani Fusilli less carbs na bazie mąki z siemienia lnianego.
W składzie znajdziesz jedynie:
- mąkę z siemienia lnianego (31,5%)
- błonnik owsiany
- białko pszenne
- mąkę z żółtej soczewicy
Producent podaje, że makaron zawiera około cztery razy mniej węglowodanów niż klasyczny pszenny. Na etykiecie znajdziesz też informację o 34 g białka i 34 g błonnika w 100 g suchego produktu. Nie jest to jednak makaron całkiem pozbawiony pszenicy, więc ci, którzy jej nie jedzą, powinni poszukać innej opcji.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Uważaj podczas gotowania
Producent zaleca gotowanie przez 6 minut na niewielkim ogniu. Dokładnie tak zrobiłam, ustawiając płytę na moc 4 z 9. Po odcedzeniu okazało się jednak, że środek makaronu był jeszcze lekko surowy i mączysty.
Moim zdaniem lepiej zwiększyć nieco moc grzania albo wydłużyć gotowanie o około minutę. Wtedy świderki wychodzą przyjemniej miękkie, ale nadal zachowują dobrą sprężystość.
Ciekawostką jest tu także kolor. Przed ugotowaniem makaron jest bardzo ciemnobrązowy, niemal czarny - uzyskany dzięki mące lnianej (bo nie ma w składzie mowy o żadnym barwniku typu sepia). Po kilku minutach w wodzie zmienia się w szary. Efekt jest naprawdę interesujący i może świetnie wyglądać zarówno w sałatkach makaronowych, jak i na talerzu z kolorowymi dodatkami. Wystarczy dorzucić pieczone pomidorki, zielone pesto, rukolę albo żółte sery i całość prezentuje się bardzo efektownie.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Smak? Tu nie ma wielkiej rewolucji
Najbardziej obawiałam się, że makaron będzie miał intensywny smak siemienia lnianego. Na szczęście okazało się zupełnie inaczej. Smak jest neutralny, z delikatną orzechową nutą. Gdybym nie wiedziała, z czego został zrobiony, powiedziałabym raczej, że przypomina dobry makaron pełnoziarnisty. Nie dominuje sosu swoim smakiem i bardzo dobrze komponuje się z większością popularnych dodatków.
Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się z:
- pieczarkami
- suszonymi pomidorami
- pesto
- ragù i innymi sosami tego typu
- sosami serowymi
- gorgonzolą lub parmezanem
To właśnie mocniejsze sery najlepiej podkreślają jego lekko orzechowy charakter. Ciekawym pomysłem będzie też dodanie masła czosnkowego na bazie pieczonego w całej główce czosnku na koniec - do okraszenia gotowej porcji. Podawany z większością najpopularniejszych sosów, pozostanie tłem dla dodatków.
Ile naprawdę ma kalorii po ugotowaniu?
Na opakowaniu znajdziesz 309 kcal w 100 g suchego produktu. Producent podaje także 145 kcal w 93 g ugotowanego makaronu, co wygląda dość nietypowo. Po prostym przeliczeniu wychodzi około 156 kcal w 100 g ugotowanego produktu.
Można też łatwo sprawdzić, jak bardzo makaron zwiększa swoją masę podczas gotowania. Wg producenta 50 g suchego produktu daje około 93 g makaronu po ugotowaniu. Wg tych danych 100 g suchych świderków zamienia się w około 186 g ugotowanych. Dla tych, którzy dość restrykcyjnie odmierzają makaron do ugotowania, może to być przydatna informacja. 100 g ugotowanego makaronu odpowiada mniej więcej 54 g suchego produktu.
To całkiem typowy stopień napęcznienia, choć nieco mniejszy niż w przypadku części klasycznych makaronów pszennych. Makaron klasyczny, jedynie z mąki z pszenicy może spęcznieć nawet 3-krotnie.
Czy kupię go ponownie?
Tak. Nie dlatego, że całkowicie zastąpi klasyczny makaron, ale dlatego, że daje bardzo ciekawą alternatywę. Smakuje znajomo, dobrze komponuje się z większością sosów i naprawdę syci dłużej niż zwykły pszenny makaron, którego zwykle musiałam nakładać sobie znacznie więcej.
Największe plusy? Neutralny smak, ciekawy wygląd i skład oparty na mące z siemienia lnianego. Minusy są właściwie dwa: wyższa cena oraz konieczność lekkiego wydłużenia gotowania względem zaleceń producenta.
Jeśli lubisz testować nowości z dyskontów, ten makaron zdecydowanie zasługuje na szansę. To jedna z ciekawszych premier spożywczych, jakie ostatnio pojawiły się w Biedronce, i trudno znaleźć dziś coś podobnego na półkach konkurencji. Lidl nawet jeszcze nie słyszał o takiej alternatywie, ale znając ten dyskont, kwestią czasu jest, kiedy wprowadzi swój odpowiednik.

















