Domowe frytki wydają się jedną z najprostszych potraw. Kroisz ziemniaki, dodajesz tłuszcz i pieczesz lub smażysz. W praktyce właśnie ten pozornie łatwy przepis sprawia najwięcej problemów. Często słupki ziemniaków nie rumienią się nierównomiernie, przyklejają do siebie albo pozostają miękkie nawet po długim pieczeniu. Sekret tkwi nie w drogim sprzęcie ani specjalnych dodatkach. W wielu domach pomija się jeden etap, który od lat wykorzystują profesjonalni kucharze.
Najprostszy sposób na chrupiące frytki
Jeśli chcesz zrobić maksymalnie chrupiące frytki, zacznij od 1 etapu, który większość osób pomija. Pokrojone ziemniaki warto zanurzyć w misce z bardzo zimną wodą na około 30 minut. Dlaczego to działa? Podczas krojenia na powierzchni ziemniaków pozostaje sporo skrobi, a to właśnie ona sprawia, że frytki łatwo się sklejają, szybciej miękną i trudniej uzyskać na nich chrupiącą warstwę.
Moczenie wypłukuje nadmiar powierzchniowej skrobi, dzięki czemu każdy słupek piecze się lub smaży osobno. Już po kilku minutach zauważysz, że woda robi się mętna. To znak, że skrobia zaczyna się uwalniać. Jeśli moczysz frytki dłużej, możesz raz wymienić wodę na świeżą. Efekt będzie jeszcze lepszy. Ten prosty trik ma jeszcze jedną zaletę - frytki zyskują bardziej równomierny kolor podczas obróbki cieplnej. Nie przypalają się tak łatwo na końcach, a ich powierzchnia szybciej staje się złocista.
Nie oznacza to jednak, że samo moczenie wystarczy. Bardzo ważne jest to, co zrobisz z ziemniakami po wyjęciu z wody. Jeśli pominiesz kolejny etap, możesz zniweczyć cały efekt. Po wyjęciu frytek z wody nie wrzucaj ich od razu na patelnię ani do piekarnika. Najpierw ziemniaki muszą być bardzo dokładnie osuszone. To szczególnie ważne, bo dobrze osuszone frytki szybciej łapią kolor, równomiernie się rumienią i zachowują chrupkość znacznie dłużej po wyjęciu z piekarnika lub frytkownicy.
Inne sekrety idealnych frytek - o tych drobiazgach się zapomina
Trzeba jednak zaznaczyć, że nawet najlepsza technika nie pomoże, jeśli wybierzesz niewłaściwe ziemniaki. Warto więc wiedzieć co nieco o typach tych warzywa, a do przygotowania frytek najlepiej nadają się odmiany mączyste, zawierające więcej skrobi wewnątrz, ale po wymoczeniu i osuszeniu świetnie zachowujące strukturę. Takie ziemniaki po upieczeniu mają puszysty środek, a zewnętrzna warstwa szybko robi się chrupiąca. Z kolei odmiany sałatkowe zawierają więcej wody, dlatego często wychodzą bardziej miękkie.
Warto także kroić wszystkie frytki na podobną grubość. Jeśli część będzie cienka, a część bardzo gruba, jedne zdążą się przypalić, zanim drugie będą gotowe. Najczęściej poleca się słupki o grubości około 1 centymetra. Dzięki temu łatwo uzyskać kontrast między chrupiącą skórką i miękkim środkiem.
Potem zostaje już tylko smażenie lub pieczenie i jeden ważny detal - sól najlepiej dodać dopiero po obróbce termicznej. Wiele osób sypie ją już na samym początku, a to błąd, bo solenie surowych ziemniaków powoduje wydzielanie wilgoci, która utrudnia uzyskanie chrupiącej powierzchni.


Obserwuj nas na Google














