Zdarza ci się, że wieczorem patrzysz do lodówki i myślisz: „nie mam już pomysłów”? Znasz to uczucie, kiedy kolejna kanapka smakuje tak samo jak poprzednia? Albo kiedy masz gotowane warzywa, ale brakuje ci czegoś, co nada im smak? Ja miałam dokładnie tak samo, dopóki przypadkiem nie sięgnęłam po pewien słoik z różową etykietą, który wyglądał dość niepozornie. Nie spodziewałam się, że tak prosty dodatek może odmienić moje podejście do codziennego gotowania. Bez kombinowania, bez robienia sosów od zera, ten produkt zrobił to za mnie. I dziś już wiem, że warto go mieć zawsze pod ręką, zwłaszcza jeśli lubisz rzeczy wyraziste, ale nie masz czasu na bawienie się w kuchenne eksperymenty.
Co to za produkt?
Pierwszy raz trafiłam na niego przypadkiem. Robiłam szybkie zakupy w Lidlu po pracy, z myślą o sałatce na kolację. Klasyczny majonez był wykupiony, zostały tylko te z zieloną zakrętką i różową etykietą. Wzięłam „na spróbowanie”, myśląc, że zużyję do jajek na twardo. Ale kiedy otworzyłam słoik, zapach czosnku był tak kuszący, że nie mogłam się powstrzymać. Spróbowałam łyżeczkę od razu w kuchni. Od tego czasu zawsze mam zapas w lodówce.
Majonez Develey o smaku aioli z czosnkiem to gotowy produkt, który łączy klasyczną majonezową bazę z intensywnym, śródziemnomorskim aromatem czosnku. W składzie znajdziesz m.in. olej rzepakowy, żółtka jaj, ocet i oczywiście czosnek, który nadaje mu charakteru. Jest gęsty, aksamitny, o wyraźnym czosnkowym posmaku. Przypomina prawdziwe aioli, które kiedyś jadłam na Majorce w lokalnej knajpce. Tyle że tutaj wszystko masz gotowe, bez blendowania i bawienia się w surowe żółtka. W Lidlu za słoiczek o pojemności 210 ml zapłaciłam 6,99 zł.
Redakcja MojeGotowanie.pl
Co to właściwie jest aioli?
Aioli to klasyczny hiszpański sos na bazie czosnku i oliwy z oliwek. W oryginalnej wersji nie zawiera jajek, to emulsja uzyskana z ucieranego czosnku i oliwy. Z czasem, zwłaszcza we francuskiej i włoskiej kuchni, zaczęto dodawać żółtka i sok z cytryny, co sprawiło, że aioli zaczęło przypominać majonez, tylko ostrzejszy i bardziej aromatyczny.
W kuchni śródziemnomorskiej aioli podaje się do owoców morza, grillowanych warzyw, frytek czy pieczywa. W Polsce jednak najczęściej spotykamy się z jego bardziej „majonezową” wersją, taką, jak ta z Lidla. I właśnie za to ją lubię, bo łączy wygodę z wyrazistym smakiem.
Do czego używać majonezu z aioli?
Oto moje sprawdzone sposoby:
- Kanapki i tosty. Wystarczy cienka warstwa, żeby zamienić zwykłą bułkę w coś przypominającego włoską kanapkę z focaccią. Szczególnie dobrze pasuje do szynki dojrzewającej, mozzarelli albo jajka na twardo.
- Sałatki. Idealny do sałatki z tuńczykiem, ziemniaczanej, jajecznej albo z pieczonymi warzywami. Robi całą robotę za ciebie. Nie trzeba już doprawiać niczego czosnkiem ani musztardą.
- Frytki i pieczone ziemniaki, działa jak sos do maczania. Wystarczy łyżka majonezu z aioli na talerzu i możesz zapomnieć o ketchupie.
- Wrapy i burgery, zamiast klasycznego sosu, dodaj warstwę aioli. Świetnie pasuje do mięsa z grilla, ale też do falafela czy pieczonych warzyw.
- Grzanki i bruschetty, posmaruj kromkę chleba, dodaj pomidory, rukolę, oliwki albo pieczarki i masz gotową przekąskę.
















