Wyobraź sobie taki pejzaż: termometr pokazuje 30 stopni w cieniu, w domu klimy brak, a ty właśnie kierujesz się do kuchni z głośnym westchnięciem, żeby nastawić sagan rosołu. I nawet jeśli nie stoisz przy palniku cały czas, zbierając uparte szumowiny, garnek działa jak kaloryfer i rozgrzewa i tak już przysłowiowo rozgrzane do czerwoności powietrze. Ale przecież bez tej kultowej zupy niedziela się nie liczy. Pełna empatii Biedronka przewidziała coś na okazję upałów i można teraz kupić w niej gotowy rosół. I to nie byle jaki z proszku.
Prawdziwy rosół z kartonu – czy to możliwe?
Gotowców jest coraz więcej na rynku spożywczym, ale wraz z pędem, który zmusza nas do ich używania, rośnie też świadomość żywieniowa. Konsument wyedukowany w zakresie dodatków z upiornym „E” na początku nie da sobie wcisnąć byle czego. Dlatego wolno gotowany rosół drobiowy z Biedronki chwali się tzw. czystym składem.
W kartonie nie znajdziesz żadnego podejrzanego proszku, jak w przypadku zupek chińskich czy bulionów z saszetki. Spora paczka kryje w środku hermetycznie zamkniętą torebkę. A w niej esencja rosołu z kawałkami jarzyn, kości i mięsa. Wygląda po prostu jak zawartość garnka po odcedzeniu płynu, więc od razu raczej wzbudza zaufanie.
W składzie rzeczywiście „czysto”: 63% drobiu, 35% warzyw (w tym marchew, por, pietruszka i seler) oraz suszone jarzyny i przyprawy (m.in. pasternak, cebula, natka pietruszki, obowiązkowy lubczyk). Do tego tylko olej rzepakowy i tłuszcze naturalnie wytopione z mięsa.
Co ciekawe, producent chwali się, że wolno gotowany, naturalny rosół powstał z aż trzech rodzajów drobiu: kaczki, indyka i kury, dzięki czemu ma mieć głęboki smak. Czy rzeczywiście?
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Test poziomu trudności, koloru i smaku
Tak jak napisano, tak zrobiłam. Rosół rzeczywiście powstaje w 15 minut i to maksymalnie. Wystarczy przełożyć zawartość torebki do garnka i dolać wodę, a następnie wszystko podgrzać. Żaden makaron czy ryż nie jest zawarty w daniu, więc ulubione dodatki trzeba sobie przygotować oddzielnie. Dla mnie to dobre rozwiązanie, bo nie ogranicza i daje duże możliwości. Jeśli chodzi o poziom trudności, daję 6+. To naprawdę niezłe rozwiązanie, gdy brakuje czasu i gdy męczy upał. W środku jest sporo zwyczajowej „wkładki”, więc talerz zupy nie wygląda ubogo.
Wywar po rozcieńczeniu ma ładny złocisty kolor. To głównie za sprawą kurkumy w składzie, ale przynajmniej wiadomo, że nie ma tu żadnych sztucznych barwników. W smaku rosół jest esencjonalny, dość słony, wyraźnie wyczuwalna jest słodycz marchewki, przebija się też aromat lubczyku. Bluźnierstwem byłoby nazwać go lepszym niż babciny, ale jest to na pewno wartościowy gotowiec. Gdy podałam go na obiad, nawet teściowa była pod wrażeniem i nie mogła uwierzyć, że nie ugotowałam go sama.
Ile kosztuje rosół w Biedronce i gdzie do znaleźć?
Wolno gotowany rosół z trzech rodzajów drobiu, który dorwałam w Biedronce, to dzieło polskiego producenta Drosed. Możesz kojarzyć jego logo z kultowego pasztetu podlaskiego. Oprócz gotowych dań mięsnych sprzedaje także wędliny, świeży drób i zestawy na grilla lub gotowe do pieczenia.
Opakowanie ma pojemność 600 g i gdy je kupowałam, kosztowało 14,99 zł w supercenie. Jedna taka porcja spokojnie wystarczy na obiad dla dwóch osób. Charakterystyczny pomarańczowy karton znajdziesz w lodówkach, w tym samym miejscu gdzie porcję rosołowa z kurczaka.


Obserwuj nas na Google














