Cenię domowe przetwory, ale nie każdą kombinację owoców da się łatwo odtworzyć we własnej kuchni. Tutaj producent zestawił dwa smaki, na które najlepsze sezony w Polsce właściwie się rozmijają. Do tego zrobił to w proporcjach, które naprawdę dobrze ze sobą współgrają.

Dżem malinowy Herbapol - 2 pory roku w 1 słoiczku

Chodzi o dżem malinowo-pomarańczowy Herbapol „Malina w tropikach”. W Aldi za słoik o pojemności 280 g zapłaciłam 5,99 zł. Na etykiecie znalazłam prosty skład: 25 proc. malin, 15 proc. pomarańczy, cukier, wodę, pektyny i kwas cytrynowy. Łącznie na 100 g produktu wykorzystano 40 g owoców.

To dość skromnie, szczególnie w porównaniu z domowymi dżemami czy też innymi konkurencyjnymi produktami, które testowałam. Aż chciałoby się do producenta zaapelować o większe stężenie owoców, ale wtedy dżem byłby na pewno droższy. Smak wynagradza jednak wszystko.

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Po otwarciu najpierw czuję maliny, ale za chwilę na języku pojawia się cytrusowy, orzeźwiający aromat. Konsystencja jest gęsta i łatwa do rozsmarowania, ale nie przypomina zwartej galaretki. W smaku też jest ciekawiej niż w zwykłym dżemie malinowym. Pomarańcza przełamuje charakterystyczną malinową słodycz kwaskową, lekko cytrusową nutą i sprawia, że całość wydaje mi się mniej ciężka i „bardzo dobra, nie za słodka”.

Sama raczej nie zrobiłabym takiego dżemu. Najlepsze polskie maliny kojarzą mi się z późnym latem, podczas gdy kiedy najwspanialsze pomarańcze dostępne w naszych sklepach to te zimowe. Herbapol zamknął więc w jednym słoiczku smaki typowe dla 2 skrajnie różnych pór roku.

W ofercie dżemów Herbapol z tej serii jest też kilka innych smaków. Gdy znudzi mi się malina z pomarańczą, będę polować na figę i śliwkę oraz kiwi z agrestem, ale ciekawe są też warianty mango i jabłko oraz pomarańcza z ananasem.

Zawsze patrzę na cukier. Tutaj etykieta nie odstrasza

Niczego przy sklepowych dżemach nie znoszę tak, jak dżemy niskosłodzone, które i tak okazują się ulepkami. Przy kupowaniu dżemu odruchowo odwracam słoik i sprawdzam zawartość cukru. Producent podaje 34 g łącznej zawartości cukru (w tym również owocowej fruktozy) na 100 g produktu i deklaruje, że jest to dżem o obniżonej zawartości cukru.

Ma go o ponad 30 proc. mniej w porównaniu z dżemami zawierającymi 60 g cukru na 100 g. Trzeba przy tym pamiętać, że wartość „cukry” obejmuje nie tylko cukier dodany, lecz także ten naturalnie obecny w owocach. Na liście składników cukier znajduje się tuż po malinach i pomarańczach. Pełny skład znajdziesz tutaj:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Dla mnie najważniejsze jest jednak to, co czuć na łyżeczce: słodycz nie przykrywa całkowicie owoców. I właśnie dzięki pomarańczy dżem malinowy ma więcej charakteru niż klasyczny bez dodatków.

Naleśniki to dopiero początek. Tak wykorzystuję cały słoik

Najbardziej lubię go z naleśnikami, goframi i racuchami. Kwaskowa pomarańczowa nuta świetnie równoważy słodkie ciasto. Producent również poleca ten wariant między innymi do gofrów i domowych deserów.

Możesz wykorzystać go również do tostów (w tym francuskich, polecam) i świeżej chałki, przełożyć nim biszkopt albo kruche ciasteczka, dodać łyżeczkę do owsianki, domowej kaszy manny na mleku czy naturalnego jogurtu. Dobrze sprawdzi się też jako szybka warstwa do sernika na zimno albo dodatek do twarożku na słodko. Do zjedzenia bez dodatków lub do przełożenia naleśników.

Za 5,99 zł dostaję 280 g dżemu, który nie smakuje jak kolejna wersja dobrze znanej maliny. Pomarańcza rzeczywiście wnosi tutaj coś nowego: aromat, kwaskowość i przełamanie słodyczy (ciekawsze niż po prostu dodatek cytryny). Dlatego, gdy tylko widzę dostawę tych przetworów do Aldi, przeważnie biorę dwa słoiki: jeden do wykorzystania od razu, a drugi na zapas. Choć nie powiem, więcej owoców w słoiku by się przydało - dżem byłby jeszcze bardziej intensywny i smaczniejszy.