Niektóre przyprawy latami czekają na swoje pięć minut. Nie dlatego, że są trudne do zdobycia czy drogie. Ale dlatego, że, przyzwyczajeni do hitów takich jak ziele angielskie czy gorczyca, po prostu rzadko po nie sięgamy. Tak jest z nasionami kolendry. Niepozorne, niewielkie ziarenka skrywają zaskakująco bogaty aromat z cytrusową nutą. Pasują do mięs, ryb, warzyw, kiszonek i marynat, a nawet chłodzących napojów, a kupisz je praktycznie w każdym dyskoncie za kilka złotych.
Kilka słów o pomijanych przez Polaków nasionach
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że liście i nasiona biorą się z tej samej rośliny, ale smakują niemal jak dwie różne przyprawy. To właśnie dlatego możesz lubić suszone owoce kolendry, nawet jeśli świeża natka zupełnie ci nie odpowiada.
Kolendra siewna pochodzi z rejonów basenu Morza Śródziemnego oraz Bliskiego Wschodu. Uprawiano ją już kilka tysięcy lat temu. Z czasem trafiła do Azji, Ameryki Południowej i Europy, gdzie stała się ważnym elementem wielu lokalnych kuchni.
Po przekwitnięciu roślina wytwarza niewielkie, kuliste owoce, które po wysuszeniu nazywamy właśnie nasionami kolendry. Mają jasnobrązowy kolor i charakterystyczny, lekko prążkowany wygląd.
Ich największym atutem jest aromat. Po rozgnieceniu w moździerzu uwalniają ciepły, cytrusowy, delikatnie słodki zapach z nutami skórki pomarańczy i cytryny. Nie są ostre ani dominujące. Wręcz przeciwnie – świetnie podkreślają smak innych składników.
Całe nasiona mają łagodniejszy aromat niż zmielone, więc najlepiej lekko uprażyć je na suchej patelni przez kilkadziesiąt sekund, a następnie rozgnieść w moździerzu. To prosty trik, który wydobywa z nich wszystko, co najlepsze.
Dlaczego te nasiona świetnie sprawdzają się właśnie latem?
Podczas upałów zwykle szukamy smaków lekkich i orzeźwiających. Sięgamy po cytrusy, ogórki, jogurt czy świeże zioła. Nasiona kolendry doskonale wpisują się w ten zestaw, bo dodają potrawom świeżości, ale nie przytłaczają ich intensywnym aromatem.
Świetnie pasują do chłodników i lekkich sałatek oraz grillowanych warzyw. Wystarczy odrobina świeżo zmielonych nasion, aby zwykły sos jogurtowy nabrał zupełnie nowego charakteru.
W krajach takich jak Indie czy Maroko kolendra jest jednym z podstawowych składników mieszanek przypraw wykorzystywanych właśnie w lekkich, warzywnych daniach.
Co ciekawe, z nasion kolendry przygotowuje się również napary. Mają delikatny, lekko cytrusowy aromat i są chętnie pite po obfitym posiłku. Latem taki napój można schłodzić i podać z kostkami lodu oraz cytryną.
Jeśli lubisz domowe lemoniady, spróbuj dodać do syropu kilka lekko rozgniecionych ziaren kolendry. W połączeniu z cytryną, limonką czy pomarańczą tworzą bardzo ciekawą, świeżą kompozycję smakową.
Fot. Getty/iStock, ArtSvitlyna
Lista zastosowań jest dłuższa, niż myślisz
Większość osób kojarzy kolendrę wyłącznie z kuchnią orientalną. Tymczasem jej szerokie zastosowanie jest naprawdę imponujące.
W polskiej tradycji od dawna dodawano ją do kiszonek. Kilka ziaren trafiało do słoików z ogórkami czy kapustą razem z gorczycą, koprem i liśćmi laurowymi. Dziś możesz wykorzystać ją na wiele innych sposobów.
Świetnie sprawdza się jako składnik marynat do mięsa. W połączeniu z czosnkiem, oliwą, pieprzem i papryką nadaje kurczakowi czy karkówce delikatny cytrusowy aromat.
Bardzo dobrze komponuje się również z rybami. Wystarczy wymieszać zmieloną kolendrę z odrobiną skórki z cytryny i oliwą, a następnie natrzeć nią filet przed pieczeniem.
Miłośnicy pieczywa także powinni zainteresować się tą przyprawą. Dodana do chleba na zakwasie czy bułek wzbogaca smak i nadaje wypiekom charakterystyczny aromat.
Spróbuj dodać ją do pieczonych warzyw razem z kuminem, papryką i oliwą. Efekt może pozytywnie zaskoczyć nawet osoby, które zwykle nie eksperymentują z przyprawami.
Całe nasiona najlepiej dodawać na początku gotowania, by stopniowo oddawały aromat. Z kolei świeżo zmieloną kolendrę warto wsypywać pod koniec.


Obserwuj nas na Google














