Wystarczył jeden rzut oka na sklepową półkę, żebym wróciła myślami do dawnych lat. Do czasów, gdy wszystko smakowało inaczej, a drobne przyjemności cieszyły najbardziej. Produkty, które kiedyś były modne i upragnione przez wszystkie dzieciaki, dziś potrafią mocno wzruszyć. Nagle, podczas zwyczajnych zakupów spożywczych, przypomniałam sobie szkolny sklepik, wycieczki z klasą do Białowieży i drobne kieszonkowe od rodziców, które wydawałam oczywiście głównie na słodycze, ale z wielkim namysłem. I choć minęło tyle lat, niektóre smaki wciąż mają w sobie tę samą magię., co kiedyś.
Kultowy napój w woreczku ze słomką
W PRL-u najchętniej piło się przez długą słomkę słodkie jak ulepek soki z przezroczystego woreczka. Później w Polsce pojawił się nowy, tym razem zagraniczny produkt - napój owocowy w kolorowym woreczku z dołączoną słomką. Capri-Sun (dawniej znany jako Capri-Sonne) był kultowym piciem wszystkich dzieciaków i nastolatków pod koniec lat 90. oraz na początku lat 2000. W czasach, gdy na sklepowych półkach dominowały napoje w ciężkich szklanych butelkach, miękki woreczek ze słomką był czymś najbardziej pożądanym.
Pamiętam jak dziś moment przebijania srebrnej folii plastikową słomką. To był mój mały rytuał, który dziś budzi uśmiech. Ten napój towarzyszył mi w czasie szkolnych wycieczek i wakacyjnych wyjazdów, znajdowałam go też w paczkach od rodziny z zagranicy.
Kiedyś piło się ten napój o smaku pomarańczowym lub wiśniowym. Dziś możesz znaleźć go w Biedronce w wielu różnych owocowych wersjach - ja ostatnio natrafiłam na smak jungle drink. To egzotyczna mieszanka owoców: gujawy, ananasa, marakui, pomarańczy i cytryny.
Napoje Capri-Sun obecnie sprzedawane są w dużych kartonach po 10 sztuk (każdy woreczek ma 200 ml). Cena 14,90 zł sprawia, że łatwo sięgnąć po cały zestaw – choć kiedyś wystarczył 1 taki napój, żeby zadać szyku na przerwie czy trzepaku.
Fot. redakcja Mojegotowanie.pl
Napój Capri-Sun obecnie
Współczesna wersja tego napoju została dostosowana do dzisiejszych oczekiwań. W składzie znajdziecie ponad 20% soków owocowych, a także brak konserwantów, sztucznych barwników i aromatów – co jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie było tak oczywiste.
Napój Capri-Sun jungle drink, który kupiłam sobie w Biedronce, zawiera m.in.:
- wodę i soki owocowe z koncentratu (jabłkowy, pomarańczowy, cytrynowy, ananasowy, z gujawy i marakui)
- cukier oraz substancję słodzącą ze stewii
- naturalne aromaty i witaminę C
Choć najczęściej sięga się po niego po prostu dla przyjemności, warto spojrzeć na ten napój także szerzej.
Świetnie sprawdzi się:
- jako napój na „wynos”: spacer, wycieczkę czy działkę
- jako coś „specjalnego” dla dzieci bądź wnuków – zwłaszcza jeśli chcesz pokazać im, co kiedyś było hitem
- jako element towarzyskiego spotkania, który wywoła rozmowy o dawnych czasach
To też dobry pretekst, by opowiedzieć młodszym, jak wyglądały sklepy i produkty ponad 20 lat temu, kiedy wybór był dużo mniejszy, ale radość z drobiazgów znacznie większa. Bo Capri-Sun to nie tylko słodki napój, ale też kawałek historii codzienności w Polsce przełomu wieków. Dla wielu z nas to ulubiony smak młodości i powiew Zachodu. Dzisiejsza wersja łączy tę nostalgię z bardziej nowoczesnym składem. Jeśli chcesz choć na chwilę wrócić do tamtych lat, wystarczy jeden łyk – i znów przeniesiesz się myślami do czasów, kiedy życie było prostsze i wszystko smakowało wyjątkowo.

















