Niektóre włoskie specjały są banalnie proste, a mimo to trudno porównać je z czymś, co dobrze znasz z polskiej kuchni. Ten jest jednym z moich ulubionych przykładów. Na pierwszy rzut oka przypomina konfiturę albo owoce w gęstym syropie. Dopiero po spróbowaniu okazuje się, że sprawa jest znacznie ciekawsza. Słodki początek szybko ustępuje miejsca ostrej nucie. I właśnie dlatego zamiast na kromce chleba taki dodatek znacznie lepiej sprawdza się obok sera czy kawałka pieczeni.
Mostarda tylko z nazwy przypomina musztardę. W słoiku czeka niespodzianka
Mostarda to włoski dodatek przygotowywany z owoców, cukru oraz składnika nadającego charakterystyczną musztardową ostrość (zazwyczaj olejku musztardowego). I tu kryje się cała pułapka. Nazwa przywodzi na myśl musztardę, ale zawartość słoiczka może wyglądać zupełnie inaczej niż sarepska, dijon czy musztarda francuska z całymi ziarnami gorczycy.
W zależności od regionu Włoch mostarda przybiera różne formy. Jedną z najbardziej charakterystycznych jest mostarda di Cremona, w której można znaleźć całe lub duże kawałki kandyzowanych owoców zanurzonych w słodkim syropie. Wykorzystuje się między innymi gruszki, jabłka, wiśnie, morele, figi, cytrusy czy brzoskwinie.
Inaczej może wyglądać mostarda mantovana, kojarzona przede wszystkim z cienko pokrojonymi owocami, tradycyjnie pigwą lub jabłkami. Spotkasz też wersje bardziej jednolite, przypominające gęstą konfiturę.
Najważniejszy pozostaje kontrast. Owoce dają słodycz, a musztardowa nuta dodaje ostrości. Za pierwszym razem ten smak naprawdę potrafi zaskoczyć. Mnie najbardziej odpowiada właśnie to, że mostarda nie jest ani typowym chutneyem, ani konfiturą, ani musztardą. Bierze coś z każdego z tych światów, ale pozostaje osobnym dodatkiem.
Adobe Stock, Comugnero Silvana
Włosi stawiają ją obok serów i mięs. Te połączenia smakują najlepiej
Najprostsza odpowiedź brzmi: z czymś tłustym, słonym albo wyrazistym. Słodycz owoców tworzy wtedy kontrast, a ostrość sprawia, że całość nie zaczyna smakować jak deser.
Klasycznym partnerem mostardy są sery. Połóż odrobinę obok kawałka parmezanu, Grana Padano albo dojrzałego pecorino. Nie smaruj sera grubą warstwą. Na początek wystarczy niewielka ilość, szczególnie jeśli masz mocno pikantną mostardę.
Bardzo lubię też podawać ją na desce serów. Wtedy zamiast kilku sosów i konfitur wystarczy jeden mały słoiczek. Jeśli przygotowujesz przekąski dla gości, postaw obok sery o różnym stopniu dojrzałości, grissini, orzechy i mostardę. Każdy może sam sprawdzić, które połączenie smakuje mu najlepiej.
Mostarda pasuje również do gotowanych i pieczonych mięs. We Włoszech jest tradycyjnym dodatkiem m.in. do bollito misto, czyli różnych rodzajów gotowanego mięsa podawanych razem. W domowych warunkach nie musisz jednak odtwarzać całego włoskiego dania. Podaj ją do pieczonej wieprzowiny, wołowiny albo pozostałego z obiadu zimnego mięsa.
Dobrym pomysłem są także kanapki. Kawałek pieczonego mięsa, twardy ser, rukola i niewielka ilość mostardy wystarczą, żeby zwykła bułka zaczęła smakować znacznie ciekawiej.
Łyżeczka wystarczy, żeby odmienić zwykłą kanapkę. Tak wykorzystasz mostardę
Słoiczek mostardy daje znacznie więcej możliwości, niż początkowo się wydaje. Traktuj ją przede wszystkim jako mocny akcent, a nie główny składnik dania.
Możesz podawać ją na kilka prostych sposobów:
- dodaj łyżeczkę do deski twardych, dojrzewających serów,
- podawaj do pieczonej wieprzowiny lub wołowiny,
- połóż niewielką porcję obok pasztetu albo terriny,
- dodaj do kanapki z zimnym mięsem i serem,
- wykorzystaj jako dodatek do grzanek z serem,
- połącz z wędlinami podczas przygotowywania deski przekąsek,
- dodaj odrobinę do sosu podawanego z pieczenią.
Warto zwrócić uwagę także na owoce znajdujące się w konkretnym słoiczku. Gruszka świetnie dogaduje się z serami, podobnie jak figa. Morele czy brzoskwinie dobrze wypadają z wieprzowiną. Bardziej kwaśne owoce mogą z kolei przełamać tłustość mięs i pasztetów.
Ja przed podaniem wyjmuję mostardę z lodówki trochę wcześniej. Mocno schłodzona ma mniej wyrazisty aromat, dlatego wolę, gdy przez chwilę postoi na stole. Nie potrzeba jej dużo. To jeden z tych dodatków, przy których mała łyżeczka potrafi zmienić cały kęs.


Obserwuj nas na Google














